Holenderski „masowy dawca” Simon, ojciec co najmniej 199 dzieci, w tym 11 w Belgii – podpisał umowę, że nie będzie już oddawał nasienia
Jak podaje holenderski nadawca publiczny NOS (program Nieuwsuur) w sobotę 7 listopada, tak zwany masowy dawca nasienia Simon podpisał umowę, która zakazuje mu dalszego oddawania nasienia. Według...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Jak podaje holenderski nadawca publiczny NOS (program Nieuwsuur) w sobotę 7 listopada, tak zwany masowy dawca nasienia Simon podpisał umowę, która zakazuje mu dalszego oddawania nasienia. Według flamandzkiego dziennika HLN wśród co najmniej 199 dzieci, których jest biologicznym ojcem, jest 11 dzieci w Belgii.
Spis treści
Co przewiduje umowa
Umowę Simon zawarł z holenderską fundacją Stichting Donorkind, która broni poszkodowanych rodziców i dzieci. Oprócz zakazu oddawania nasienia nie może on już informować nowych przyszłych rodziców, że chciałby zostać dawcą. Jest też zobowiązany do zlecenia zniszczenia nasienia, które wciąż jest przechowywane w klinikach. Jeśli nie dotrzyma ustaleń, poniesie „konsekwencje finansowe”. Wysokość tej kwoty jest poufna – przekazała fundacja.
44-letni Simon twierdzi, że jest ojcem 199 dzieci. Okłamywał przyszłych rodziców co do liczby dzieci, które już miał. Masowi dawcy budzą kontrowersje, ponieważ przy dużej liczbie przyrodniego rodzeństwa po jednym ojcu mogą nieświadomie dochodzić do związków kazirodczych. Większość dzieci chce też poznać biologiczną rodzinę, co przy masowym dawstwie jest trudne.
Do niedawna Simon był aktywnym dawcą. Oddawał nasienie w kilku bankach nasienia, ale działał głównie poza klinikami. Przez internet zgłaszał się do kobiet chcących zostać matkami. Wysyłał im też wiadomości o zabarwieniu seksualnym.
Wyjątek dla rodzin, które już mają jego dziecko
Podpisana umowa nie oznacza jednak, że Simon na pewno nie będzie miał kolejnych dzieci z dawstwa. Obowiązuje wyjątek: jeśli rodzic ma już dziecko Simona i w przeszłości pisemnie uzgodnił, że może on zostać dawcą przy kolejnym dziecku, to dawstwo jest dozwolone. Dawca przekazuje wtedy fundacji płeć, rok i prowincję urodzenia dziecka.
Mark de Hek, adwokat fundacji, mówi, że chodzi wyłącznie o matki, które wcześniej zawarły takie pisemne ustalenia i po wszystkich ujawnionych faktach wciąż chcą mieć dziecko Simona, a więc o „bardzo małe liczby”. Bez tego wyjątku umowy między Simonem a matkami nie mogłyby zostać dotrzymane, a matki zostałyby dodatkowo poszkodowane. Według adwokata przy pisaniu umowy wzięto pod uwagę orzeczenie sądu w sprawie innego masowego dawcy, Jonathana Meijera.
Odszkodowania – osobna sprawa
Odszkodowania dla poszkodowanych nie są objęte tą ugodą. „Najpierw porozmawiamy z matkami, aby ustalić, na czym polega szkoda. Potem jeszcze raz sprawdzimy, czy Simon chce wziąć za to odpowiedzialność. Jeśli nie, pójdziemy do sądu” – zapowiada de Hek.
Simon przekazał programowi Nieuwsuur: „Aby wyjść naprzeciw obawom i niepewności rodziców co do skali mojego dawstwa, dobrowolnie zawarłem te ustalenia”.