25 lat po upadku Sabeny likwidacja wciąż trwa – syndyk: z 3 mld euro długów zostało nieco ponad miliard, koniec w przyszłym roku
Dokładnie 25 lat temu zbankrutowały belgijskie linie lotnicze Sabena. Jak podaje nadawca publiczny VRT (serwis VRT NWS) w sobotę 7 listopada, była to największa upadłość w historii Belgii, a jej...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Dokładnie 25 lat temu zbankrutowały belgijskie linie lotnicze Sabena. Jak podaje nadawca publiczny VRT (serwis VRT NWS) w sobotę 7 listopada, była to największa upadłość w historii Belgii, a jej rozliczanie do dziś nie zostało zakończone. Brukselska stacja BX1 przypomina, że wraz z upadkiem przewoźnika zlikwidowano prawie 8 tys. bezpośrednich miejsc pracy.
Spis treści
„Musisz wypić kielich do dna”
Upadłością od listopada 2001 roku kieruje syndyk Christian Van Buggenhout. „W przyszłym roku naprawdę będziemy mogli to zamknąć” – powiedział VRT NWS. Jak tłumaczy, długi czas rozliczania to świadomy wybór. „Musisz wypić kielich do dna” – stwierdził.
Van Buggenhout zamiast od razu sprzedać cały majątek zdecydował się kontynuować działalność części firm, żeby później sprzedać je drożej. Przykładem jest obsługa bagażu na lotnisku: w chwili upadłości była warta 3 mln euro, a ostatecznie została sprzedana za 55 mln euro. Silniki samolotów wynajmowano zamiast sprzedawać, a hotel w Kongu prowadzono przez prawie 25 lat, by w końcu sprzedać go po bardzo dobrej cenie.
Z 3 mld do nieco ponad miliarda euro długu
Zgłoszone w 2001 roku długi wynosiły nieco ponad 3 mld euro. Po setkach postępowań sądowych, w których syndyk kwestionował zawyżone roszczenia wierzycieli, udało się je zmniejszyć do nieco ponad 1 mld euro. Według Van Buggenhouta przy szybkiej wyprzedaży do podziału byłoby tylko 190 mln euro. Dziś to 1,05 mld euro.
Największa część pieniędzy trafiła na odprawy dla pracowników – 500 mln euro zostało już w całości wypłacone. Do spłaty pozostają długi wobec dostawców, łącznie 600 mln euro, z czego oddano już 250 mln euro. Otwartych jest więc jeszcze 350 mln euro. Syndyk zaznacza, że to wyjątkowe, by wierzyciele w upadłości w ogóle odzyskali jakiekolwiek pieniądze.
Ostatnie sprawy w Kongu i Szwajcarii
Według Van Buggenhouta wiele pieniędzy już nie przybędzie, bo sprzedano praktycznie wszystko poza sprawami problematycznymi. Chodzi m.in. o działkę w Kongu, w sprawie której postępowanie przed Sądem Kasacyjnym jest bliskie końca, oraz o proces w Szwajcarii, z którego mogą jeszcze wpłynąć pieniądze.
Kilka lat temu syndyk zapowiadał zakończenie sprawy w ciągu czterech lat, co się nie udało. Teraz mówi, że to już faza końcowa i zostało tylko kilka postępowań. „Było warto” – podsumował 25 lat pracy.