Pożar nad sklepem z pralinami Verheecke w Brugii – brat właścicielki z poparzeniami w szpitalu, wszystkie słodycze do wyrzucenia
We wtorek 3 listopada rano wybuchł pożar nad sklepem z pralinami i słodyczami Verheecke przy Steenstraat w Brugii. Jak podaje nadawca publiczny VRT, ogień pojawił się w kuchni na pierwszym piętrze...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE We wtorek 3 listopada rano wybuchł pożar nad sklepem z pralinami i słodyczami Verheecke przy Steenstraat w Brugii. Jak podaje nadawca publiczny VRT, ogień pojawił się w kuchni na pierwszym piętrze budynku. Jedna osoba trafiła do szpitala z poparzeniami.
Spis treści
Próbował gasić ogień gaśnicą
Pożar odkrył Christophe Verheecke, brat właścicielki sklepu. Próbował ugasić ogień w kuchni gaśnicą, ale płomienie przeniosły się do innego pomieszczenia. Rodzeństwo musiało opuścić budynek, bo – jak relacjonował – nie mogli już dłużej w nim zostać. Właścicielka Charlotte Verheecke o godz. 9.30 wezwała straż pożarną, która ugasiła pożar.
Christophe Verheecke trafił do szpitala z oparzeniami trzeciego stopnia dłoni. Ulica była przez pewien czas zamknięta dla ruchu. Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana – jej wyjaśnieniem zajmie się prokuratura.
Sklep cały, ale wszystko pachnie dymem
Sam sklep nie ucierpiał, jednak unosi się w nim zapach dymu. – Kuchnia jest całkowicie zniszczona i jest dużo szkód od dymu – mówiła Charlotte Verheecke. Poważne szkody spowodowane dymem powstały na pierwszym i drugim piętrze. Piętra nad sklepem to rodzinny dom rodzeństwa – ich matka mieszkała tam do swojej śmierci cztery lata temu.
Właścicielka chce otworzyć w przyszłym tygodniu
– Wyrzucimy wszystkie produkty – zapowiedziała właścicielka. Przed sklepem stoi już kontener. Skali strat finansowych nie da się jeszcze określić. Charlotte Verheecke kontaktuje się z dostawcami i ma nadzieję, że w przyszłym tygodniu ponownie otworzy sklep z nowymi produktami.