Grupa taneczna Dance Feeling pomaga rodzinie z Berlaar po pożarze domu – około 700 porcji na halloweenowym bufecie, zebrano 1 500-1 800 euro
Grupa taneczna Dance Feeling zorganizowała w niedzielę 25 października halloweenowy bufet dla Luny i jej rodziny, którzy w poniedziałek 19 października stracili wszystko w pożarze domu przy...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Grupa taneczna Dance Feeling zorganizowała w niedzielę 25 października halloweenowy bufet dla Luny i jej rodziny, którzy w poniedziałek 19 października stracili cały dobytek w poważnym pożarze domu przy Itegembaan w Berlaar w prowincji Antwerpia. Członkowie stowarzyszenia, w którym Luna tańczy od prawie 20 lat, przygotowali wspólnie około 700 porcji jedzenia. Jak podaje dziennik Het Nieuwsblad, akcja przyniosła według szacunków od 1 500 do 1 800 euro. „To bardzo wzruszające. Dance Feeling to dla mnie druga rodzina” – mówi Luna.
Wolnostojący dom został całkowicie zniszczony i uznany za niezdatny do zamieszkania. Spłonęło także całe wyposażenie, w tym pieczołowicie gromadzona kolekcja komiksów ojca Luny. Mężczyzna wciąż przebywa w szpitalu.
Około 700 porcji
Wiadomość o pożarze mocno poruszyła członków grupy. „Gdy się o tym dowiedzieliśmy, szybko postanowiliśmy, że chcemy coś zrobić” – mówi Cindy, członkini zarządu i instruktorka tańca w Dance Feeling.
Pomysł bufetu charytatywnego wyszedł od Ann, która sama tańczy w stowarzyszeniu. Jak wyjaśnia, grupa co roku organizuje sprzedaż gofrów na rzecz swojego pokazu, ale tym razem chciała zrobić coś innego. Zaproponowała, by każdy przygotował coś sam, na przykład ciasto lub garnek zupy. W niedziele spotykają się wszystkie grupy taneczne, od najmłodszych po dorosłych, więc poproszono też o zaproszenie rodziców, dziadków i innych krewnych. Cały dochód z bufetu trafia do Luny i jej rodziny.
Propozycję przyjęto z entuzjazmem i członkowie masowo zabrali się do gotowania i pieczenia. „Wszyscy ruszyli do działania. Niektórych musiałam wręcz hamować” – śmieje się Ann. Jak dodaje, w pewnym momencie było już około 700 porcji.
„Zostałam tu dobrze przyjęta”
Zainteresowanie bufetem było duże. „To na pewno sukces, bo nic nie zostało” – mówi Cindy. Jak podkreśla, dla grupy zorganizowanie pomocy było czymś oczywistym.
Mimo trudnego okresu Luna chciała być obecna na bufecie. Jak mówi, dostała bardzo wiele wiadomości i jest ogromnie wdzięczna. Skutki pożaru są jednak dla rodziny wciąż bardzo poważne. „Mój tata nadal leży w szpitalu. W pożarze wszystko zostało zniszczone, a dom nie nadaje się do zamieszkania. Wciąż jest wiele pytań i mało odpowiedzi” – opowiada.
Według Ann akcja pokazała, jak zżyte jest stowarzyszenie – przyszli m.in. wszyscy rodzice najmłodszych tancerzy. Oprócz bufetu trwają też inne akcje solidarnościowe dla poszkodowanej rodziny, w tym zbiórka w serwisie GoFundMe pod nazwą „Help mijn beste vriendin na een verwoestende brand”.