Trybunał Sprawiedliwości UE przyznał rację stowarzyszeniu Dryade w sprawie poboru wód gruntowych w Peer – ekspert: skutki dla całej Flandrii
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej poparł stowarzyszenie ekologiczne Dryade w sporze o pobór wód gruntowych w Peer. Samo zgłoszenie małych projektów, bez oceny wpływu na chronioną przyrodę,...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przyznał rację stowarzyszeniu ekologicznemu Dryade, które sprzeciwia się projektowi poboru wód gruntowych w Peer w Limburgii. Według flamandzkich przepisów projekt był zbyt mały, by trzeba było obowiązkowo badać jego wpływ na chronioną przyrodę. Jak poinformował w czwartek 22 października flamandzki nadawca publiczny VRT, wyrok może mieć poważne konsekwencje dla całej Flandrii – ocenia profesor prawa ochrony środowiska Hendrik Schoukens.
Spis treści
Orzeczenie Trybunału zapadło w związku ze sprawą projektu poboru wód gruntowych w Peer, przy którym nie trzeba było badać negatywnych skutków dla środowiska. We Flandrii pozwolenia muszą uzyskiwać tylko odpowiednio duże projekty. Przy mniejszych wystarcza zgłoszenie, a ich wpływ na środowisko nie jest badany.
Zdaniem Dryade jest to sprzeczne z europejską dyrektywą siedliskową. Stowarzyszenie zwróciło się więc do flamandzkiej Rady ds. Sporów o Pozwolenia (Raad voor Vergunningenbetwisting), która przekazała sprawę Trybunałowi Sprawiedliwości.
Wiele małych projektów to duży wpływ
„Trybunał potwierdza teraz, że samo zgłoszenie nie wystarcza, by odpowiednio chronić wrażliwą przyrodę” – mówi Dries Verhaeghe ze stowarzyszenia Dryade.
„Rozumowanie Trybunału jest takie, że mały projekt może mieć ograniczony wpływ, ale suma wielu małych ujęć wody może mieć duży wpływ na środowisko” – wyjaśnia prof. Hendrik Schoukens. „Zwłaszcza w tak przesuszonym regionie jak Flandria tego wpływu nie można lekceważyć” – dodaje.
Skutki dla prawa ochrony środowiska
Dryade liczy teraz na zmianę flamandzkich przepisów. „Z tym wyrokiem idziemy do ministra, by poprosić o wbudowanie większych gwarancji ochrony” – zapowiada Verhaeghe.
Według prof. Schoukensa wyrok rzeczywiście może mieć duże znaczenie. „Z jednej strony organizacje ekologiczne mogą go wykorzystać w walce z poborem wody i drenażem. Z drugiej strony grozi niepewność prawna dla rolników i firm. Działają zgodnie z flamandzkim prawem, ale nie z europejskim” – tłumaczy.
„Moim zdaniem konieczna będzie zmiana przepisów, tak aby flamandzkie prawo było lepiej dostosowane do europejskiego. Trzeba będzie przewidzieć ocenę wpływu na przyrodę także dla mniejszych działań” – uważa ekspert.
Minister studzi oczekiwania
Flamandzki minister ds. środowiska Jo Brouns (CD&V) zapowiada, że nie zamierza wprowadzać obowiązku oceny środowiskowej dla każdego projektu. „Dopóki system daje gwarancje dla przyrody, niektóre działania mogą odbywać się bez oceny” – przekazał.
„Jeśli po rozstrzygnięciu sprawy co do meritum okaże się, że flamandzki system potrzebuje dodatkowych gwarancji, zastanowimy się, jak je wprowadzić w sposób prawnie solidny i wykonalny. Stawiamy przy tym na podejście systemowe z obiektywnymi kryteriami, a nie na niepotrzebne obciążenia administracyjne dla tysięcy obywateli, rolników i przedsiębiorstw” – zaznaczył Brouns.