Grad i sztorm a panele słoneczne na dachu – jak sprawdzić instalację po burzy i kto płaci za szkody
Grad, silny wiatr i uderzenia piorunów to największe zagrożenia dla paneli słonecznych na domach. Przed sztormem zapowiadanym na piątek 23 października podpowiadamy, jak ocenić szkody, kogo...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE Gwałtowne zjawiska pogodowe – silny grad, wichury i uderzenia piorunów – są największym zagrożeniem dla instalacji fotowoltaicznych na domach. Większość certyfikowanych paneli jest projektowana tak, by wytrzymać silne uderzenia, ale to, jak bardzo są narażone, zależy od kilku czynników – wynika z poradnika opublikowanego w środę 21 października przez portal ekonomiczny Business AM. Portal wyjaśnia, jak sprawdzić instalację po burzy, kogo zawiadomić o szkodzie i kto za nią zapłaci. To praktyczne informacje przed sztormem, który ma przejść nad Belgią w piątek 23 października.
Ile wytrzymuje panel
Większość certyfikowanych paneli spełnia normę IEC 61215. Obejmuje ona grad o średnicy 25 milimetrów spadający z prędkością około 80 km/h. Grad większy niż 40 milimetrów może rozbić szybę wielu popularnych modułów.
Panele typu szkło-szkło lepiej chronią ogniwa, ale ich cieńsza szyba zewnętrzna przy ekstremalnym gradzie może pękać łatwiej niż grubsze szkło w panelach szkło-folia.
Niewidoczne uszkodzenia
Mikropęknięcia nie zawsze od razu obniżają wydajność instalacji. Z czasem zmiany temperatury i obciążenie wiatrem mogą je jednak poszerzać. Powstają wtedy tak zwane gorące punkty, a wydajność paneli trwale spada. Takie uszkodzenia można wykryć tylko badaniem elektroluminescencyjnym (EL) albo w świetle UV.
Znaczenie ma też sposób montażu. Panele na płaskich dachach, ustawione pod kątem około 10-15 stopni, są bardziej narażone na grad. Większy kąt nachylenia sprawia, że więcej uderzeń się ześlizguje. Słabe mocowanie pozwala z kolei wiatrowi podnosić krawędzie paneli.
Co zrobić po burzy
Po przejściu burzy najpierw warto obejrzeć instalację z bezpiecznej odległości. Potem trzeba sprawdzić w aplikacji do monitorowania falownika, czy produkcja prądu nie spadła nagle w porównaniu z wcześniejszymi słonecznymi dniami. Sygnałem ostrzegawczym są też błędy izolacji albo falownik, który nie chce się ponownie uruchomić. W razie podejrzenia uszkodzenia należy wezwać instalatora.
Business AM zaleca udokumentowanie szkód na zdjęciach, także z gradzinami obok linijki. Następnie trzeba poprosić instalatora o ocenę i kosztorys naprawy, od razu zawiadomić ubezpieczyciela i zgłosić zmiany w instalacji operatorowi sieci, na przykład Fluvius.
Kto płaci za szkody
Gwarancje producentów nie obejmują siły wyższej, takiej jak grad, pioruny i burze. Koszty naprawy zwykle pokrywa ubezpieczenie domu lub ubezpieczenie od ognia. W Belgii panele na dachu są często objęte ubezpieczeniem od ognia, ale warto sprawdzić wysokość sumy ubezpieczenia. Ochrona w przypadku mikropęknięć, wysokość udziału własnego i ewentualna polisa od wszystkich ryzyk różnią się w zależności od ubezpieczyciela. Przed wykupieniem dodatkowej ochrony warto więc sprawdzić, czy nie dubluje się ona z obecną polisą.
Osobną kwestią są zielone certyfikaty. Aby nadal je otrzymywać, uszkodzone panele zwykle trzeba wymienić jeden do jednego na identyczne lub podobne modele, a wymianę zgłosić operatorowi sieci wraz z dowodem szkody. Bez tego zmiana może zostać odrzucona, a prawo do certyfikatów – utracone.