Tydzień Języka Niderlandzkiego – w sklepach we Flandrii można ćwiczyć niderlandzki, a kursanci z Brukseli debatują w parlamencie regionu
We Flandrii i w Brukseli trwa Tydzień Języka Niderlandzkiego. Minister Hilde Crevits apeluje, by w sklepach odpowiadać po niderlandzku osobom, które dopiero uczą się języka, a kursanci z Brukseli...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualności.BE We Flandrii i w Brukseli trwa Tydzień Języka Niderlandzkiego (Week van het Nederlands). Flamandzka minister Hilde Crevits (CD&V) we wtorek 13 października zainaugurowała w supermarkecie Albert Heijn w Rumbeke we Flandrii Zachodniej kampanię „Spreektaal”. Minister apeluje do klientów sklepów, aby osobom, które słabo mówią po niderlandzku i proszą o wyjaśnienia, odpowiadali po niderlandzku, a nie przechodzili na inny język – informuje nadawca publiczny VRT. Z kolei w Brukseli kursanci uczący się niderlandzkiego jako drugiego języka zasiedli w parlamencie regionu, aby debatować o stolicy – podaje brukselski serwis BRUZZ.
Spis treści
Plakietka „Jesteśmy otwarci na rozmowę”
Od wtorku wszyscy pracownicy sklepu w Rumbeke noszą plakietkę z napisem „Wij staan open voor een gesprek” („Jesteśmy otwarci na rozmowę”). W sklepie wydzielono kącik, w którym można napić się kawy i porozmawiać.
Dziś kierujemy bardzo szczególny apel. Jeśli robisz zakupy i ktoś łamanym niderlandzkim prosi o wyjaśnienia dotyczące produktu, pomóż mu po niderlandzku. Co roku setki tysięcy ludzi zaczynają naukę niderlandzkiego. Szukają miejsc, w których mogą ćwiczyć – mówi minister Crevits.
Według minister niektórzy nie odważają się prosić o pomoc, bo boją się popełnić błąd. „Ale jeśli się odważysz, masz gwarancję, że zawsze zostaniesz obsłużony po niderlandzku” – zapewnia. Crevits przyznaje, że sama była początkowo zaskoczona, że sklep może odegrać taką rolę. Przekonała ją historia kobiety, która 20 lat temu prawie nie mówiła po niderlandzku i zapytała inną klientkę, gdzie leżą bakłażany. Z tej rozmowy narodziła się przyjaźń – po 20 latach kobiety są najlepszymi przyjaciółkami.
Błędy są częścią nauki
Jean-Paul Fraeyman, który prowadzi supermarket przy Koestraat, zauważa, że gdy szuka nowych pracowników, zgłasza się wielu kandydatów mówiących na co dzień innymi językami. „Im lepiej nauczą się języka, tym łatwiej się integrują – zarówno w pracy w sklepie, jak i w życiu prywatnym” – mówi. Chce, by klienci wiedzieli, że błędy są naturalną częścią nauki niderlandzkiego i „absolutnie nie są postrzegane negatywnie”.
Carolina Sergant, menedżerka ds. marketingu w sklepie, mówi, że często rozmawia z pracownikami o kursach niderlandzkiego. Wielu z nich trafiło do pracy przez miejski ośrodek pomocy społecznej OCMW, naukę dualną albo szkolenie flamandzkiego urzędu pracy VDAB. Dzięki rozmowom z klientami pracownicy mogą też poznać zachodnioflamandzki dialekt.
Debata w brukselskim parlamencie
W ramach Tygodnia Języka Niderlandzkiego kursanci uczący się niderlandzkiego jako drugiego języka (NT2) debatują w brukselskim parlamencie m.in. o miejscu niderlandzkiego w Brukseli, mobilności, mieszkalnictwie i czystości w mieście. Debata odbywa się po raz pierwszy. Nauczycielka Hilde Van Doorn mówi, że to dla jej uczniów okazja, by wyrazić swoje zdanie i poćwiczyć język. W debacie miało wziąć udział około dziesięciu jej kursantów – pochodzą m.in. z Ukrainy, Etiopii, Afganistanu, Egiptu i Maroka.
Van Doorn uczy tę grupę od początku września; kursanci mają już za sobą wcześniejszy etap nauki. W modułowym systemie kursów pełna ścieżka nauki niderlandzkiego trwa zwykle około dwóch lat. Na lekcjach kursanci uczą się wyrażać opinię, pytać o zdanie innych, a potem odpowiadać na argumenty – także za pomocą stałych zwrotów, takich jak „Daar ben ik het helemaal mee eens” („Całkowicie się z tym zgadzam”) czy „Dat vind ik niet” („Nie uważam tak”).
Nauczycielka liczy, że obecni na debacie politycy wysłuchają kursantów; ma w niej uczestniczyć m.in. przewodniczący Rady Flamandzkiej Komisji Wspólnotowej (VGC). „Zawsze się mówi, że w Brukseli nie ma niderlandzkiego, ale to nieprawda. Bardzo ważne jest, żeby niderlandzki był dobrze wspierany i żeby uczący się widzieli, że ten język w Brukseli żyje. Język musi żyć” – podkreśla Van Doorn.