Reforma państwa, nowe podatki i lekcje z Flandrii – gorący początek sezonu politycznego w Belgii
Reforma państwa, nowe podatki, zamrożenie indeksacji czy flamandzkie pouczenia pod adresem Walonii – powrót polityków po wakacjach obfitował w deklaracje, pomysły przedstawiane na próbę i...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Reforma państwa, nowe podatki, zamrożenie indeksacji czy flamandzkie pouczenia pod adresem Walonii – powrót polityków po wakacjach obfitował w deklaracje, pomysły przedstawiane na próbę i powracające propozycje. Dziennik Le Soir przygotował subiektywne podsumowanie kilku ostatnich tygodni, podczas których belgijska scena polityczna nie zawsze trzymała się utartych schematów.
Spis treści
Reforma państwa wraca tylnymi drzwiami
Od powstania koalicji Arizona hasło „reforma państwa" praktycznie nie padało. Ku ogólnemu zaskoczeniu premier Bart De Wever rzucił je jednak bez ogródek, gdy plaże w Ostendzie wciąż były pełne. Do tej pory obowiązywało coś w rodzaju cichego porozumienia: wiadomo było, że premier odpowiada za reformy instytucjonalne, ale o samym temacie nie rozmawiano przed końcem kadencji.
Bart De Wever postanowił jednak stopniowo sygnalizować swój pomysł – najpierw dyskretnie w podkaście Face B stacji RTL, potem w rozmowach z dziennikarzami, a wreszcie z pełnym przekonaniem na posiedzeniu komisji ds. reform instytucjonalnych w Izbie Reprezentantów. „Myślę, że przeprowadzimy jeszcze jedną rundę uzdrawiania finansów na poziomie federalnym i na tym się skończy. Uważam jednak, że kolejne uzdrawianie finansów – a powinien to być znaczący wysiłek – będzie połączone z reformą instytucjonalną" – stwierdził. Jak dodał, „zbliżamy się do interesującego momentu w historii relacji między wspólnotami naszego kraju".
Premier odmówił przedstawienia szczegółów swojego projektu. Według Le Soir regionalizacja opieki zdrowotnej nie byłaby mu jednak niemiła. Frankofońska prasa zachowała spokój – na tyle, że prasa flamandzka pisała o tym ze zdziwieniem. Podobnie zareagowały partie koalicji rządzącej. Swobodne wkroczenie na tak grząski grunt wywołało jednak zaskoczenie. Jedni widzą w tym sposób na nastraszenie MR i Les Engagés, aby zawarły porozumienie budżetowe, inni – odpowiedź na rosnące poparcie dla Vlaams Belang w sondażach, a jeszcze inni – przygotowywanie gruntu pod kolejny etap pod koniec kadencji. Jak ironicznie podsumowuje dziennik, sensacja lata brzmi: Bart De Wever wciąż jest nacjonalistą.
MR podzielony w sprawie podatków
Przewodniczący MR Georges-Louis Bouchez powtarzał to w czerwcu, lipcu i wrześniu, a przed dwoma dniami ponownie w rozmowie z Le Soir: nie zgodzi się na żadne nowe podatki w trwających negocjacjach budżetowych. W pozostałych partiach takie stanowisko uchodzi za zagrażające istnieniu rządu, bo CD&V, Les Engagés, Vooruit, a nawet N-VA uważają, że bez podatków nie da się uzdrowić finansów państwa.
Innym tonem wypowiada się jednak wicepremier z ramienia MR David Clarinval, który może zostać osamotniony, gdy negocjacje naprawdę się rozpoczną. „Spróbujmy zrobić to bez żadnych podatków. W najgorszym razie będzie to jedna dziewiąta, jak przewiduje umowa koalicyjna. Nie należy jednak już teraz mówić, jak niektórzy moi koledzy, że podatki są konieczne" – stwierdził. Jak zauważa Le Soir, jedna dziewiąta wysiłku budżetowego pokryta z podatków to jednak więcej niż zero.
Wysyp balonów próbnych
Według dziennika tegoroczny początek sezonu politycznego przypominał scenę z animowanego filmu „Odlot", w którym bohater, Carl, przywiązuje do swojego domu chmurę kolorowych balonów i unosi go w powietrze. Mnożyły się przecieki i pomysły przedstawiane na próbę.
Jednego dnia przewodniczący CD&V Sammy Mahdi proponował zamrożenie indeksacji, „ale tylko dla bezrobotnych". Innego pojawiło się niewielkie opracowanie INAMI/RIZIV, zdaniem Le Soir bardzo bliskie linii N-VA, proponujące wprowadzenie franszyzy, czyli kwoty, poniżej której leki nie byłyby refundowane. Do tego doszedł plan MR o wartości 17 miliardów euro, przewidujący zamknięcie 60 dworców kolejowych, a także kilkanaście różnych wersji podatku od majątku, fortun, dochodów kapitałowych czy „najszerszych barków". Dziennik wątpi, by takie balony pozwoliły wynieść finanse Belgii ku lepszej przyszłości.
N-VA mówi Walonom, że ich kasa jest pusta
W sobotę w Namur, podczas Święta Walonii, panowała osobliwa atmosfera. Honorowym gościem był premier Flandrii Matthias Diependaele (N-VA). Jak relacjonuje Le Soir, oświadczył, że jest zwolennikiem niepodległości Flandrii i chce reformy państwa, a także przypomniał, że to Claude François śpiewał „Le téléphone pleure". W przemówieniu o paternalistycznym zabarwieniu zachęcił Walonów, aby nabrali pewności siebie, co mogłoby ich pewnego dnia skłonić do domagania się niepodległości.
Następnego dnia przewodnicząca jego partii nie była bardziej delikatna. „Dlaczego Flandrii wiedzie się lepiej? Bo zawsze dbaliśmy o nasze finanse. (…) Najwyższy czas, aby Walonia i Bruksela wzięły z nas przykład. Bo to ich wyniki coraz bardziej obciążają wynik federalny. Najwyższy czas, aby politycy frankofońscy i ich media jasno powiedzieli swojej opinii publicznej: nie ma już pieniędzy" – stwierdziła.
Le Soir przypomina, że dwa dni wcześniej Federalne Biuro Planowania opublikowało raport, szeroko komentowany w mediach frankofońskich, na temat trudności finansowych frankofońskich podmiotów federacji. Z kolei barometr przygotowywany przez dziennik pokazuje, że niepokój o budżet jest większy po stronie frankofońskiej niż flamandzkiej. Jak podsumowuje z przekąsem Le Soir, pieniędzy rzeczywiście już nie ma – ale czytelnicy wiedzieli o tym już wcześniej.