Nowy program VRT z polskim wątkiem – flamandzki muzyk miał pół roku na naukę polskiego
Publiczny nadawca VRT wprowadził do niedzielnej ramówki nowy program rozrywkowy „Is ‘t gelukt?”, w którym troje znanych Flamandów mierzy się z tajnymi zadaniami. Jednym z wyzwań była nauka...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Publiczny nadawca VRT wprowadził do niedzielnej ramówki nowy program rozrywkowy „Is ‘t gelukt?”, w którym troje znanych Flamandów mierzy się z tajnymi zadaniami. Jednym z wyzwań była nauka języka polskiego w ciągu sześciu miesięcy. Program prowadzi 47-letni Sven de Leijer, a pierwszy odcinek został oceniony przez dziennik Het Nieuwsblad jako próba udana jedynie połowicznie. Recenzent wskazał jednak na wyraźny jasny punkt programu – występ wioślarza Warda Lemmelijna.
Spis treści
Trzy znane twarze i tajne zadania
„Is ‘t gelukt?” emitowany jest w każdą niedzielę około godz. 20.00 na antenie VRT 1 oraz w serwisie VRT MAX. Zasada programu jest prosta: troje rozpoznawalnych uczestników otrzymuje sekretne wyzwania, które musi doprowadzić do końca, a całość spina prowadzący. Na papierze format przypomina nieco „De mol” czy „Schalkse ruiters”. O zaufaniu nadawcy do nowej propozycji świadczy miejsce w ramówce – VRT zdecydował się pokazywać program w niedzielny wieczór.
W pierwszym odcinku wyzwania podjęli 26-letnia Birgit Aertgeerts, 29-letni Ward Lemmelijn oraz 24-letni Timon Verbeeck.
Sześć miesięcy na naukę polskiego
Zadanie Timona Verbeecka było bezpośrednio związane z językiem polskim. Uczestnik miał w ciągu sześciu miesięcy nauczyć się polskiego, uznawanego – jak zaznaczono w programie – za jeden z najtrudniejszych języków na świecie. Do zadania przygotował się wzorowo, ale ostatecznie zabrakło mu niewiele, by zaliczyć próbę.
Według recenzenta Het Nieuwsblad problemem nie był jednak sam rezultat, lecz sposób przedstawienia całego wyzwania. Wątek, który można było wyjaśnić w dwóch zdaniach, zajął w programie ponad dwadzieścia minut, przez co tempo całego odcinka wyraźnie zwolniło.
Piła łańcuchowa i bardzo abstrakcyjna rzeźba
Kolejnym uczestnikiem był Ward Lemmelijn. Choć sportowiec regularnie pojawia się w różnych programach flamandzkiej telewizji, w „Is ‘t gelukt?” okazał się według recenzenta prawdziwym odświeżeniem. Od pierwszych chwil był zabawny i wielokrotnie potrafił śmiać się z samego siebie.
Jego zadaniem było wyrzeźbienie w drewnie rozpoznawalnego posągu przedstawiającego jego samego. Lemmelijn z dużym przekonaniem sięgnął po piłę łańcuchową, ale efektem końcowym była bardzo abstrakcyjna wersja jego postaci. W zależności od tego, kogo zapytać, w rzeźbie dopatrywano się podobieństwa do Fien Germijns, Tess Elst, Rubena Van Guchta, Jana Peumansa, Williama Boevy albo Jacques’a Vermeire’a.
Sabotaż zamiast uczciwej rywalizacji
Na tym jednak dokuczanie wioślarzowi się nie skończyło, tym razem za sprawą Birgit Aertgeerts, znanej z programu „De ideale wereld”. Jej zadaniem było przygotowanie się do biegu na dziesięć kilometrów, najlepiej z wynikiem lepszym niż Ward Lemmelijn.
Uczestniczka szybko zdała sobie sprawę, że podczas maratonu w Leuven nie ma szans w bezpośredniej rywalizacji z zawodowym sportowcem. Dlatego pozwolono jej skorzystać z szeregu nieuczciwych ułatwień. Lemmelijn miał między innymi rzekomo spełnić marzenie kobiety o imieniu Kirsten, która chciała przejechać trasę w wózku pchanym przez wioślarza.
Nawet to nie wystarczyło, by skutecznie go zatrzymać. Po drodze zastosowano więc kolejne sposoby na spowolnienie Lemmelijna – niepotrzebne przerwy na toaletę, przerywnik lokalnej telewizji, a nawet odmowę podania mu kubka wody. Sabotaż został wyraźnie pomyślany jako element humorystyczny, ale według recenzenta sprawił, że wyzwanie stało się nieuczciwe i wymuszone. W jego ocenie program stracił przez to dokładnie to, czego najbardziej potrzebuje – wiarygodność.
Potencjał, który wymaga zaufania do formatu
Mimo krytycznej oceny pierwszego odcinka Het Nieuwsblad przyznaje, że „Is ‘t gelukt?” ma spory potencjał. Sven de Leijer sprawnie spina całość swoim sprawdzonym urokiem, a przygotowane dla uczestników zadania są wystarczająco różnorodne.
Zdaniem recenzenta twórcy powinni przede wszystkim bardziej zaufać własnemu formatowi – mniej rozciągać poszczególne wątki, nie forsować na siłę efektów i rzadziej ingerować w przebieg wyzwań.