Rozszerzenie bezpłatnych przyborów szkolnych przy mniejszych budżetach – szkoły w Federacji Walonia-Bruksela mówią o niemożliwym równaniu
Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego zasada bezpłatnego zapewniania przyborów szkolnych objęła w Federacji Walonia-Bruksela (FWB) również uczniów czwartej i piątej klasy szkoły podstawowej. W...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego zasada bezpłatnego zapewniania przyborów szkolnych objęła w Federacji Walonia-Bruksela (FWB) również uczniów czwartej i piątej klasy szkoły podstawowej. W założeniu miało to oznaczać koniec długich list zakupów przed wrześniem. Jednocześnie jednak wyraźnie zmniejszono środki przeznaczone na ten cel, przez co szkoły muszą dokonywać trudnych wyborów – wynika z ustaleń dziennika Le Soir. W praktyce część rodzin została poproszona o samodzielne wyposażenie dzieci lub o finansowy udział w wydatkach.
Spis treści
Nowe zasady i pierwsze rozbieżności
Ołówki, markery, zeszyty, gumki, cyrkle czy kalkulatory muszą być udostępniane uczniom bezpłatnie, jeśli są niezbędne do nauki. Czwarto- i piątoklasiści dołączyli tym samym do dzieci z przedszkoli i pierwszych klas szkoły podstawowej, które już wcześniej były objęte tą zasadą.
Jedna z matek, wypowiadająca się anonimowo, relacjonuje, że pod koniec czerwca rodzice otrzymali dokument z pytaniem, czy są w stanie samodzielnie zapewnić dziecku przybory, czy też powinna zrobić to szkoła. Jak wyjaśnia, jej rodzina zdecydowała się kupić wyposażenie we własnym zakresie, aby z pomocy mogły skorzystać osoby znajdujące się w trudniejszej sytuacji.
Na liście, do której dotarł Le Soir, szkoła należąca do sieci szkolnictwa wolnego w prowincji Namur „zaleca” zwykłe ołówki, temperówkę z pojemnikiem, słuchawki oraz segregatory. W poprzednim roku rodzice musieli zapewnić jedynie strój sportowy, tornister i piórnik, ale nie ich zawartość. W tym roku dyrekcja tłumaczyła, że po wprowadzeniu reform placówka nie jest już w stanie zobowiązać się do wyposażenia wszystkich uczniów.
Dyrekcja: nie mieliśmy innego wyjścia
Kierownictwo tej szkoły tłumaczy, że nie miało innego wyjścia. Placówka liczy 280 uczniów, a na każdego z nich otrzymuje o 50 euro mniej, co oznacza ubytek około 14 000 euro. Dyrektorka zaznacza, że nie wyobrażała sobie wyłączania zimą ogrzewania, aby pokryć tę stratę. Ostatecznie tylko dwie rodziny zwróciły się do szkoły o zapewnienie przyborów. Jak przyznaje dyrektorka, placówka ma wysoki wskaźnik społeczno-ekonomiczny.
Nie jest to odosobniony przypadek. Z relacji zgromadzonych przez Le Soir wynika, że praktyki różnią się znacznie w zależności od szkoły. Część placówek prosi rodziców o samodzielny zakup przyborów, inne odwołują się do solidarności rodzin, a jeszcze inne nadal pokrywają wszystkie koszty, lecz muszą ograniczać zakupy albo szukać dodatkowych źródeł finansowania.
Trzy razy mniej środków
Paradoks wynika z samej konstrukcji reformy. Od tego roku szkolnego zasada bezpłatnych przyborów w Federacji Walonia-Bruksela obejmuje uczniów do piątej klasy szkoły podstawowej, podczas gdy wcześniej kończyła się na trzeciej klasie. Rozszerzenie jej na szóstą klasę zaplanowano na rok szkolny 2027-2028.
Jednocześnie zlikwidowano mechanizm przyznający szkołom stałą kwotę na każdego ucznia. Część środków, czyli 11 milionów euro z 24,2 miliona euro przewidzianych na dwa dodatkowe roczniki, została włączona do ogólnego budżetu na funkcjonowanie szkół. Jak komentuje gabinet minister edukacji Valérie Glatigny (MR), to szkoły i organy prowadzące decydują, jaką część budżetu przeznaczą na uczniów. Gabinet zaznacza również, że środki na funkcjonowanie placówek spoza sieci oficjalnej będą rosły o 5 milionów euro rocznie do 2034 r.
Sama zasada pozostaje jednak niezmieniona: wszystkie materiały szkolne niezbędne do nauki muszą być udostępniane każdemu uczniowi bezpłatnie. Jak przypomina okólnik z marca 2026 r., przekazywanie rodzicom list przyborów do kupienia jest zakazane, a jeśli zadanie ma zostać wykonane w domu, potrzebne do niego materiały również muszą zostać udostępnione.
Okólnik pozostawia jednak pewien margines interpretacji. Wskazuje, że organy prowadzące mogą swobodnie organizować bezpłatny dostęp do przyborów szkolnych, uwzględniając realia poszczególnych placówek oraz priorytety pedagogiczne. Rodzice zachowują również prawo do kupowania rzeczy spersonalizowanych, jeśli sami tego chcą.
Niektóre wydatki pozostają wprost po stronie rodzin. Dotyczy to pustego tornistra i piórnika, ubrań i strojów sportowych, a także pieluch, chusteczek nawilżanych i chusteczek higienicznych. W szkołach podstawowych mogą być również pobierane nieobowiązkowe opłaty za część podręczników i czasopism szkolnych. Jeśli są one oferowane w ramach zakupu grupowego, szkoła musi jednak bezpłatnie udostępnić je uczniom, których rodzice nie chcą uczestniczyć w takim zakupie.
Placówki zdążyły już wyliczyć finansowe skutki zmian.
Po ograniczeniu budżetów zostaje 20 euro na ucznia przedszkola wobec 60 euro wcześniej i 24,5 euro na ucznia szkoły podstawowej zamiast 76 euro – wylicza Laetitia Bergers, odpowiedzialna za szkolnictwo podstawowe w Segec, sekretariacie generalnym szkolnictwa katolickiego. – Mamy więc trzy razy mniej środków.
„Niemożliwe równanie”
W Brabancji Walońskiej jedna z matek nie musiała kupować drobnych przyborów szkolnych, ale po raz pierwszy zaproponowano jej „pakiet szkolny” za 48,54 euro, obejmujący podręczniki i zeszyty ćwiczeń. Dyrekcja zaznacza, że rodzice nie mają obowiązku uczestniczenia w zakupie grupowym, ale w takim przypadku muszą zdobyć jego zawartość we własnym zakresie. Oprócz tej kwoty placówka zachęca rodziny do wpłat na wydatki, których nie udało się pokryć – w wysokości 5, 10, 15, 20 euro lub większej – dziękując licznym rodzicom wspierającym w ten sposób funkcjonowanie szkoły.
Kobieta relacjonuje, że kilkakrotnie bez powodzenia próbowała rozmawiać z dyrekcją o stosowaniu zasady bezpłatności. Jak mówi, rozumie obawy szkoły i częściowo je podziela, ale żałuje braku przejrzystości. Informacji o tym, co rzeczywiście obejmuje dekret, trudno uzyskać, jeśli rodzice sami ich nie poszukają. Szkoła nie odpowiedziała na pytania Le Soir.
Podobne praktyki nie ograniczają się do sieci szkolnictwa wolnego. W jednej ze szkół gminnych w Brabancji Walońskiej na stronie internetowej placówki znajduje się lista materiałów obowiązkowych i nieobowiązkowych. Wśród tych drugich wymieniono między innymi ołówek, gumkę, temperówkę i markery. Podstawowe wersje tych przyborów mogą zostać wypożyczone każdemu uczniowi, który zgłosi się do wychowawcy podczas lekcji, ale muszą pozostać w klasie i nie mogą być wykorzystywane do nauki w domu. Jak zauważa jedna z matek, w praktyce lepiej więc, aby dzieci miały własne wyposażenie.
Dyrektor tłumaczy, że szkoła działała w ten sposób również w poprzednich latach, a gmina jeszcze przed dekretem z 2019 r. przeznaczała 50 euro na ucznia na bezpłatne przybory.
Niczego nie wymagamy, to wyłącznie informacja, bo jeśli nie podamy listy, rodzice i tak o nią proszą – wskazuje.
Ponieważ społeczność szkoły jest stosunkowo zamożna, większość uczniów przychodzi z własnymi przyborami, a wyposażenie dostępne w klasie służy przede wszystkim na wypadek, gdy ktoś czegoś zapomni.
Inne placówki zdecydowały się utrzymać pełną bezpłatność, ale wymaga to kolejnych kompromisów. W szkole Singelijn w Woluwe-Saint-Lambert dyrektor ograniczył zakupy, wybierając tańsze materiały i zmniejszając ich ilość.
W piątej klasie uczniowie potrzebują jednak cyrkla, ekierki i kalkulatora – przypomina Dominique Paquot. – W sumie będziemy musieli znaleźć od 8 000 do 10 000 euro, częściowo z wpływów z festynu szkolnego, które normalnie przeznaczane są na wyposażenie boiska i sprzęt do zajęć wychowania fizycznego. Ostatecznie do kosztów dołożą się rodzice. Rozszerzamy bezpłatność, jednocześnie odbierając środki – jest w tym coś obłudnego – ocenia dyrektor.
Szkoły przyznają, że wcześniejsza pula pozwalała finansować nie tylko przybory, ale także część wyjść kulturalnych, co było dozwolone. Wszystkie są jednak zgodne, że obecny budżet jest niewystarczający.
To równanie jest praktycznie niemożliwe do rozwiązania – podsumowuje Laetitia Bergers z Segec.
Ubolewając nad sytuacją, zaznacza jednocześnie, że ostatni okólnik pozostawia szkołom pewną elastyczność w zarządzaniu zasadą bezpłatności. Dodaje również, że w sieci szkolnictwa wolnego nie ma innych wpływów, które pozwalałyby pokryć straty finansowe.
Kontrola zawieszona
Pozostaje pytanie, kto sprawdza, czy przepisy są rzeczywiście przestrzegane. Coroczna misja ewaluacyjna, której zadaniem była kontrola wdrażania dekretu o bezpłatności we wszystkich szkołach Federacji Walonia-Bruksela, została zawieszona w 2025 r. przez obecny rząd.
Gabinet Valérie Glatigny przypomina jednak, że Wspólnota Francuska nadal dysponuje narzędziami kontroli oraz możliwością nakładania sankcji.
Gdy szkoła pobiera od rodzin zakazane opłaty, FWB może interweniować, nałożyć sankcje i zażądać pełnego zwrotu pobranych kwot – wskazuje gabinet.
Stowarzyszenia rodziców informują, że coraz częściej trafiają do nich zgłoszenia dotyczące naruszeń dekretu. Z tego powodu La Ligue des familles, Fapeo, czyli federacja rodziców szkolnictwa oficjalnego, oraz Ufapec, unia rodziców szkolnictwa katolickiego, uruchomiły internetową ankietę dotyczącą praktyk stosowanych przez szkoły.
Nawet nieobowiązkowa prośba do rodziców o zapewnienie materiałów może postawić część rodzin w trudnej sytuacji – podkreśla Merlin Gevers z La Ligue des familles. – Nie odważą się odmówić z obawy, że ich dziecko zostanie w ten sposób wyróżnione na niekorzyść. Celem dekretu było to, żeby każde dziecko miało takie samo wyposażenie.
W opinii wydanej w październiku 2025 r., dotyczącej między innymi zasady bezpłatności, Rada Stanu ostrzegała już rząd przed rozwiązaniem, w którym stosowanie przepisów zależałoby od inicjatywy rodziców. Jak przypominała, szkolnictwo podstawowe musi być bezpłatne dla wszystkich.