Fala strzelanin w Brukseli – kryminolog ostrzega, że sama represja nie wystarczy
Po sześciu strzelaninach, do których doszło w Brukseli w ciągu czterech dni, głos zabrał kryminolog Michaël Dantinne, profesor Uniwersytetu w Liège (ULiège). W czasie, gdy politycy wzajemnie...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Po sześciu strzelaninach, do których doszło w Brukseli w ciągu czterech dni, głos zabrał kryminolog Michaël Dantinne, profesor Uniwersytetu w Liège (ULiège). W czasie, gdy politycy wzajemnie obarczają się odpowiedzialnością za obecną sytuację, ekspert w rozmowie z dziennikiem Le Soir analizuje wydarzenia ostatnich dni i apeluje o rzetelną analizę problemu. Jego zdaniem dopiero na tej podstawie można budować inną politykę publiczną wobec handlu narkotykami, zaplanowaną w perspektywie długoterminowej.
Spis treści
Trzy hipotezy tłumaczące przemoc
Zdaniem Dantinne’a wydarzenia z ostatnich dni wpisują się w niemal nieprzerwany ciąg podobnych zdarzeń w Brukseli i to właśnie powinno skłaniać do stawiania pytań. Kryminolog zastrzega, że nie ma dostępu do informacji o trwających śledztwach, jednak jego pierwszy wniosek jest taki, że obecna polityka kryminalna nie zatrzymuje przemocy. Handel narkotykami widoczny w przestrzeni publicznej oraz towarzysząca mu przemoc są, według niego, tylko niewielkim fragmentem całego zjawiska – momentem, w którym, zgodnie z klasyczną teorią ekonomiczną, podaż spotyka się z popytem.
Pierwszą hipotezą mającą wyjaśniać obecną przemoc jest walka o terytorium. Kontrola nad określonym obszarem oznacza kontrolę nad handlem, a ta przekłada się na zyski. W takim scenariuszu jedna grupa mogłaby próbować przejąć teren należący dotąd do innej. Możliwe są również konflikty wewnątrz jednej organizacji, gdy osoby znajdujące się niżej w hierarchii próbują przejąć kontrolę nad handlem.
Drugą możliwością są porachunki, czyli prywatna zemsta oparta na zasadzie odwetu. Trzecim czynnikiem może być destabilizacja siatek przestępczych z zewnątrz, na przykład wskutek zatrzymania jednej z kluczowych osób. Jak wyjaśnia Dantinne, wydarzenie postrzegane jako sukces wymiaru sprawiedliwości może paradoksalnie doprowadzić do ponownego nasilenia widocznej przemocy związanej z narkobiznesem. Obok niej istnieje bowiem również przemoc pozostająca w ukryciu, pojawiająca się wcześniej w całym łańcuchu. Kryminolog pyta przy tym, czy handel narkotykami wywoływałby równie duże zaniepokojenie, gdyby pozostawał niewidoczny. Jego zdaniem to właśnie uciążliwości obecne w przestrzeni miejskiej często uruchamiają działania władz.
Wątpliwa skuteczność dotychczasowej polityki
Pytany o skuteczność obecnej polityki Dantinne zauważa, że optymiści powiedzą, iż bez podejmowanej walki sytuacja byłaby jeszcze gorsza, ale w rzeczywistości nikt tego nie wie. Rozumie potrzebę demonstrowania stanowczości i składania zdecydowanych deklaracji, jednak podkreśla, że literatura naukowa jest w tej kwestii jednoznaczna: podobne podejście, stosowane również w innych krajach, nie przyniosło pozytywnych rezultatów.
Jako istotny wskaźnik ograniczenia podaży wskazuje ceny narkotyków. Gdyby popyt pozostawał na tym samym poziomie, a dostępność substancji rzeczywiście malała, ceny powinny rosnąć. Tymczasem tak się nie dzieje. Zdaniem Dantinne’a jest to znacznie lepszy miernik skuteczności polityki represyjnej niż sama liczba zatrzymań. Kryminolog pyta, czy w Brukseli jest obecnie mniej przemocy, mniej konsumpcji i mniej transakcji. W jego ocenie nic na to nie wskazuje.
Ekspert zwraca również uwagę, że diler może kierować handlem także z więzienia, a sam proceder może po prostu przenosić się w inne miejsca. Dlatego przy ocenie własnych działań – zarówno przez polityków, jak i przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości – nie należy mylić wskaźników pokazujących liczbę podjętych działań z rzeczywistym rezultatem i wpływem tych działań na sytuację.
„Nie wolno oddawać terenu dilerom”
Dantinne zastrzega, że jego wypowiedzi nie należy rozumieć jako wezwania do rezygnacji z działań policji i prokuratury. „Nie wolno oddawać terenu dilerom. Nie mówię, że nie należy prowadzić polityki represyjnej, ale trzeba robić także coś innego” – podkreśla. Jego zdaniem konieczna jest praca nad całym łańcuchem zjawiska, również nad problemem uzależnień. Obu obszarów nie można od siebie oddzielić, ponieważ regulowanie rynku wymaga działań zarówno po stronie podaży, jak i popytu.
Za szczególnie niepokojący element wydarzeń ostatnich dni kryminolog uważa działania o wyraźnie ofensywnym charakterze, w tym oddanie strzałów w kierunku komisariatu. Według niego jest to kolejny sygnał wpisujący się w szerszą tendencję, obok takich zdarzeń jak plan porwania byłego ministra sprawiedliwości. Dantinne mówi w tym kontekście o postępującej gangsteryzacji części narkobiznesu, w której sprawcy nie wahają się otwarcie prowokować władz. Jego zdaniem poziom odhamowania przemocy jest bardzo wysoki. W ciągu ostatnich pięciu lat stosunek do jej używania uległ zmianie, a kolejne granice, które wcześniej obowiązywały, są przekraczane.
Ryzyko powstania „stref narkotykowych”
Kryminolog nie spodziewa się poprawy sytuacji w krótkiej perspektywie. Miejsca, w których prowadzony jest handel narkotykami, są dobrze znane, a mieszkańcy tych dzielnic mają dość panujących tam warunków, sprzedają mieszkania i się wyprowadzają. Pozostają przede wszystkim osoby, które nie mają możliwości opuszczenia okolicy. Postępująca pauperyzacja może zdaniem Dantinne’a ułatwić handlarzom przejęcie kontroli nad danym obszarem i przekształcenie go w rodzaj narkotykowego sanktuarium. Jak zaznacza, takiego scenariusza należy za wszelką cenę uniknąć.
Belgia, którą Dantinne opisuje jako kraj mający wiele pomysłów i znacznie mniej środków finansowych, powinna jego zdaniem wykorzystać obecny moment do stworzenia zdecydowanej i konsekwentnej polityki. Nie ma gwarancji, że przyniesie ona sukces, ale pozwoliłaby odejść od pozorowania skuteczności oraz ciągłego powtarzania tych samych działań i tych samych błędów.
Plan na trzydzieści lat zamiast deklaracji
Pytany o konkretne rozwiązania, kryminolog podkreśla, że problemu nie da się rozwiązać jednym wpisem w mediach społecznościowych. Potrzebna jest polityka obejmująca zarówno cały łańcuch podaży, jak i cały łańcuch popytu, ponieważ oba elementy są częścią tego samego zjawiska. Konieczne są również działania w wymiarze finansowym. Walka z narkobiznesem powinna być globalna, skoordynowana i regularnie oceniana.
„Nie można ograniczać się do prawa karnego, w grę wchodzi także polityka miejska, polityka zdrowotna, a również polityka gospodarcza i społeczna” – mówi Dantinne. Kryminolog postuluje stworzenie dużego, konsekwentnego planu politycznego, być może rozpisanego na trzydzieści lat i obejmującego wszystkie szczeble instytucjonalne. Dopiero wtedy, jego zdaniem, można liczyć na rzeczywisty wpływ na rozwój sytuacji. Takie podejście byłoby przeciwieństwem drobnych deklaracji składanych w ramach polityki wyborczej, które Dantinne porównuje do sporów na szkolnym podwórku.
Jako skrajną konsekwencję obecnego kierunku kryminolog przedstawia alternatywny scenariusz, w którym władze przyznałyby, że nie są w stanie skutecznie przeciwdziałać uzależnieniom i handlowi narkotykami, a następnie dopuściłyby obrót narkotykami w wybranych dzielnicach na podstawie porozumienia między rządem a dilerami. Sam Dantinne określa taki wariant jako szokujący i podkreśla, że nie byłby on możliwy do zaakceptowania ani z moralnego, ani z politycznego punktu widzenia.