Elastyczne umowy przyłączeniowe w Walonii – pierwszy sposób na odblokowanie przeciążonej sieci elektroenergetycznej
Walonia uruchomiła pierwsze narzędzie mające ograniczyć skutki przeciążenia sieci elektroenergetycznej, przez które ponad 1 000 firm nie może obecnie uzyskać przyłączenia. Od początku lipca na...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Walonia uruchomiła pierwsze narzędzie mające ograniczyć skutki przeciążenia sieci elektroenergetycznej, przez które ponad 1 000 firm nie może obecnie uzyskać przyłączenia. Od początku lipca na obszarach dotkniętych zatorami, zarządzanych przez Ores – największego walońskiego operatora sieci dystrybucyjnej – dostępne są elastyczne umowy przyłączeniowe. Firmy, które się na nie zdecydują, otrzymają ograniczony dostęp do mocy sieci. Jak informuje dziennik L’Echo, rozwiązanie ma pomóc zmniejszyć kolejkę zablokowanych projektów, choć nie rozwiązuje samego problemu przeciążenia infrastruktury.
Spis treści
Odpowiedź na krytyczny zator
Nowe umowy są bezpośrednim skutkiem dekretu przyjętego w trybie pilnym w grudniu ubiegłego roku przez walońską minister energii Cécile Neven (MR). Przepisy miały stanowić doraźną odpowiedź na blokadę, która osiągnęła krytyczny poziom. „Powinno to pozwolić rozwiązać od 30 do 50 procent przypadków zablokowanych projektów” – szacuje minister. Przypomina jednocześnie, że w kolejnym etapie planowana jest gruntowna reforma zasad dostępu do mocy elektrycznej.
Dotychczas nie podpisano jeszcze żadnej elastycznej umowy. Setki przedsiębiorstw rozpoczęły jednak procedury, które Ores niedawno uruchomił.
TEC wśród pierwszych zainteresowanych
Jednym z pierwszych zainteresowanych jest TEC, waloński przewoźnik transportu publicznego. Firma chce przyspieszyć rozbudowę własnej sieci stacji ładowania, nie czekając na modernizację infrastruktury elektroenergetycznej. Dzięki umowie, która ma zostać wkrótce zawarta z Ores, przewoźnik będzie mógł kontynuować inwestycje, korzystając z ograniczonej przydzielonej mocy.
Jak wyjaśnia rzecznik TEC Stéphane Thiery, w pierwszej kolejności rozwiązanie ma objąć zajezdnie w Houdeng-Goegnies, La Louvière i Jumet w prowincji Hainaut. W przyszłości może zostać rozszerzone na 14 kolejnych obiektów, w miarę realizacji planu przejścia na flotę w 100 procentach bezemisyjną do 2045 r. „W praktyce TEC będzie ładował autobusy przede wszystkim wtedy, gdy sieć jest mniej obciążona, zwłaszcza w nocy. W okresach zwiększonego zapotrzebowania ładowanie pozostanie możliwe, ale w wolniejszym tempie, aby uwzględnić potrzeby innych firm przyłączonych lokalnie” – tłumaczy rzecznik.
Sześć profili zużycia
Nie każda firma może jednak przenieść większą część zużycia energii na noc lub weekend. Aby możliwie dokładnie uwzględnić sytuację poszczególnych odbiorców, minister Neven powierzyła Ores opracowanie zasad nowych elastycznych umów przyłączeniowych.
„Zidentyfikowaliśmy sześć profili zużycia energii elektrycznej, które odzwierciedlają potrzeby w zależności od dni tygodnia i pór roku. Przedstawiamy je klientowi, który za ich pomocą określa swoje zapotrzebowanie. Następnie analizujemy, jaka część mocy może być dostarczana w sposób gwarantowany, czyli zawsze dostępny, a jaka elastycznie, przez część czasu, w zależności od możliwości sieci wysokiego napięcia zarządzanej przez Elię” – wyjaśnia rzeczniczka Ores Annabel Vanbéver.
Na podstawie tej analizy Ores przygotowuje indywidualną ofertę dla klienta. „Elastyczne umowy będą jednak przyznawane na zasadzie »kto pierwszy, ten lepszy«” – zastrzega rzeczniczka. Firmy znajdujące się na początku kolejki mają więc większe szanse na uzyskanie korzystniejszych warunków, odpowiadających mocy wciąż dostępnej w sieci.
Przedstawiona propozycja będzie określać okresy, w których przedsiębiorstwo otrzyma gwarantowany dostęp do 100 procent mocy sieci, a także moc elastyczną dostępną przez 95 procent czasu, z potwierdzeniem dzień wcześniej. Umowa może również przewidywać moc elastyczną dostępną jedynie przez określoną część roku oraz moc bez gwarancji, przyznawaną wtedy, gdy pozwoli na to lokalna sytuacja w sieci.
Procedura jest złożona i wymaga od przedsiębiorstw dużej zdolności dostosowania się do zmieniających się warunków. „To skomplikowane i wymaga wiele czasu oraz rozmów z zainteresowanymi klientami” – przyznaje Annabel Vanbéver. W przyszłości operatorzy będą mogli precyzyjniej zarządzać elastycznością firm dzięki nowemu urządzeniu komunikacyjnemu instalowanemu w stacji klienta. Wdrożenie tego sprzętu nie będzie jednak możliwe przed końcem 2027 r.
„To nie różdżka czarodziejska”
Przedsiębiorcy pozytywnie oceniają możliwość choćby częściowego i tymczasowego odblokowania sytuacji. „Elastyczność jest koniecznością w krótkiej perspektywie. Zastanawiamy się jednak, ile mocy realnie pozwoli ona uwolnić” – komentuje Frédéric Panier, prezes organizacji pracodawców Akt for Wallonia. Organizacja postuluje, aby firmy otrzymywały wynagrodzenie za elastyczność zapewnianą sieci.
Panier zaznacza, że taki model nie będzie odpowiedni dla wszystkich przedsiębiorstw i nie może stać się pretekstem do opóźniania inwestycji koniecznych do modernizacji sieci. „To tylko część rozwiązania” – podkreśla. Apeluje jednocześnie do regulatora i operatorów o ułatwianie tymczasowych rozwiązań „za licznikiem”, wdrażanych samodzielnie przez firmy.
Reforma dostępu do mocy
Zdaniem wszystkich zainteresowanych, aby wartościowe projekty nie upadały z powodu braku dostępu do energii elektrycznej, konieczne jest odejście od zasady „kto pierwszy, ten lepszy”. Taki cel ma reforma dostępu do mocy przygotowywana przez minister Neven.
„Ten dekret, którego projekt przyjęto już w pierwszym czytaniu w maju, ma pozwolić oczyścić kolejkę u wrót sieci, eliminując projekty powielone, spekulacyjne lub słabe, ustalić priorytety zastosowań w zależności od lokalizacji – projekty przemysłowe, stacje ładowania, szpitale i inne – a także lepiej przewidywać przyszłe potrzeby” – wyjaśnia minister.