Rząd porozumiał się w sprawie elastycznych tygodni pracy – kluczowe pytanie o siłę nabywczą pozostaje bez odpowiedzi
Rząd federalny osiągnął porozumienie w sprawie wprowadzenia bardziej elastycznej organizacji czasu pracy, czyli tzw. tygodnia akordeonowego – poinformował minister gospodarki i pracy David...
chambre parlement sejm senat Rząd federalny osiągnął porozumienie w sprawie wprowadzenia bardziej elastycznej organizacji czasu pracy, czyli tzw. tygodnia akordeonowego – poinformował minister gospodarki i pracy David Clarinval z MR. Do tej zapowiedzi trzeba jednak dodać istotne zastrzeżenie. Nadal nie rozstrzygnięto najważniejszej kwestii: w jaki sposób pracownikom zostanie zrekompensowana ewentualna utrata siły nabywczej.
Spis treści
Na czym polega „tydzień akordeonowy”
Podstawą rozwiązania jest annualizacja czasu pracy, czyli rozliczanie przepracowanych godzin nie w skali tygodnia, lecz całego roku. W ujęciu rocznym pracownik nie musiałby więc pracować dłużej, ponieważ łączna liczba godzin pozostałaby taka sama.
Zmieniłaby się natomiast elastyczność organizacji pracy. W okresach większego obciążenia tygodnie pracy mogłyby być „rozciągane” jak akordeon, a w spokojniejszych okresach odpowiednio „ściskane”. Stąd potoczna nazwa tygodnia akordeonowego. Zgodnie z założeniami rozwiązanie mogłoby być stosowane wyłącznie za zgodą pracownika.
Dlaczego rząd chce tej zmiany
Celem reformy jest zwiększenie elastyczności, szczególnie korzystnej dla pracodawców działających w branżach, w których zapotrzebowanie na pracę jest bardzo nierównomierne. Dotyczy to między innymi turystyki i ogrodnictwa, gdzie okresy wyjątkowo dużego obciążenia przeplatają się ze znacznie spokojniejszymi miesiącami.
Dzięki tygodniom akordeonowym przedsiębiorstwa mogłyby lepiej dostosowywać organizację pracy do bieżących potrzeb. Pracownicy pozostawaliby zatrudnieni, bez konieczności korzystania w spokojniejszych okresach z systemu tymczasowego bezrobocia. „Daje to oddech zwłaszcza MŚP, ponieważ mogą w ten sposób lepiej dopasować wykorzystanie personelu do okresów dużego popytu” – przekonuje minister Clarinval.
Zdaniem ministra rozwiązanie może przynosić korzyści również pracownikom. Rodzic mógłby na przykład pracować więcej wiosną, aby podczas wakacji letnich spędzić więcej czasu z dziećmi. Producent wyrobów czekoladowych mógłby natomiast zwiększać wymiar pracy w okresie mikołajkowym i wielkanocnym, a w pozostałych miesiącach odpowiednio go ograniczać.
Kwestia siły nabywczej wciąż otwarta
Szybkie wejście nowych przepisów w życie pozostaje jednak mało prawdopodobne, ponieważ najważniejsze przeszkody nie zostały usunięte. Partia Vooruit obawia się, że w nowym systemie pracownicy mogliby ponieść straty finansowe.
Przed takim ryzykiem ostrzegały już wcześniej związki zawodowe. Obecnie część nadgodzin wiąże się z dodatkiem do wynagrodzenia oraz ulgami podatkowymi. Związkowcy obawiają się, że annualizacja czasu pracy może pozbawić pracowników tych korzyści, a tym samym osłabić ich siłę nabywczą.
Minister spraw społecznych Frank Vandenbroucke z Vooruit podkreślił w porannym programie De Ochtend na antenie Radia 1, że konieczne jest wprowadzenie rekompensaty w formie premii. Nadal nie ustalono jednak, jak dokładnie miałaby ona wyglądać. „Bardzo wyraźnie zapisaliśmy, że musi powstać środek chroniący siłę nabywczą, i jest to naprawdę wiążący punkt wyjścia. Muszę jednak szczerze przyznać, że toczyła się poważna dyskusja o tym, jak ta premia powinna wyglądać” – zaznaczył minister.
„Uzgodniliśmy więc, że sprawę trzeba jeszcze dopracować, zanim rozwiązanie zostanie ostatecznie przyjęte. Moi koledzy dobrze jednak wiedzą, że dla Vooruit annualizacja nigdy nie wejdzie w życie bez premii chroniącej siłę nabywczą, która zabezpieczy pracowników przed utratą korzyści wynikających z nadgodzin” – dodał Vandenbroucke. W oczekiwaniu na dalsze ustalenia tekst został już przekazany partnerom społecznym.
Sceptycyzm związków zawodowych
Związki zawodowe podchodzą do porozumienia z dużą nieufnością. „Skoro mówi się już o premii rekompensującej, to przyznaje się tym samym, że dochodzi do utraty siły nabywczej” – zauważa Bert Engelaar, przewodniczący socjalistycznego związku FGTB/ABVV. „Jeżeli jednak słyszę, że nic nie jest jeszcze przesądzone, zadaję sobie pytanie, czy ta annualizacja w ogóle kiedykolwiek wejdzie w życie”.
Trudności widać również po stronie pracodawców. Organizacja Unizo już w komunikacie prasowym zapowiedziała sprzeciw wobec pomysłu wprowadzenia dodatkowej premii. „Pracownik przez cały okres rozliczeniowy otrzymuje normalne wynagrodzenie, zarówno w okresach wzmożonej pracy, jak i podczas odbierania wolnego. Naszym zdaniem nie ma więc żadnego obiektywnego powodu, aby zwiększać koszt tego rozwiązania za pomocą obowiązkowych premii” – oświadczył dyrektor zarządzający Unizo Bart Buysse.
Nie tylko siła nabywcza
Chrześcijański związek zawodowy ACV/CSC ma również wątpliwości dotyczące dobrowolności systemu, którą określa jako „fikcję”. „Osoba, która odmówi, ryzykuje gorszym grafikiem albo nieprzedłużeniem umowy. W ten sposób pracownicy są zmuszani do dłuższych dni pracy bez właściwej rekompensaty” – argumentuje związek.
Kolejne zastrzeżenie dotyczy możliwości kontroli. „Jeżeli czas pracy rozlicza się w skali całego roku, niemal niemożliwe staje się sprawdzenie, czy rzeczywiście zapłacono za wszystkie przepracowane godziny. Zwiększa to ryzyko nadużyć” – ostrzega ACV/CSC.
FGTB/ABVV wskazuje natomiast na możliwe pogorszenie równowagi między pracą a życiem prywatnym. „Grafiki stają się mniej przewidywalne. Osobom samotnym oraz rodzicom bardzo trudno będzie ustalić, czy mają czas wolny i czy zdążą odebrać dzieci ze szkoły” – mówi Engelaar.
„Znam również wiele osób pracujących na dwóch niepełnych etatach. Jeżeli pracodawca może w bardzo krótkim czasie zmieniać grafik, pogodzenie tego z drugą pracą u innego pracodawcy staje się naprawdę trudne” – dodaje przewodniczący FGTB/ABVV.