Belgia zbroi się na szczycie NATO w Ankarze – kontrakty warte miliardy i nowy system obrony powietrznej
Po latach niedoinwestowania armii Belgia wykorzystuje szczyt NATO, aby zaprezentować swoje zbrojenia i przekonać sojuszników, że zmieniła kurs. Na miejscu w Ankarze kraj podpisał około dziesięciu...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Po latach niedoinwestowania armii Belgia wykorzystuje szczyt NATO, aby zaprezentować swoje zbrojenia i przekonać sojuszników, że zmieniła kurs. Na miejscu w Ankarze kraj podpisał około dziesięciu kontraktów zbrojeniowych. Minister obrony Theo Francken zawierał umowy przemysłowe i partnerstwa, by pokazać tę zmianę i zamknąć okres, w którym Belgia należała do najmocniej krytykowanych sojuszników z powodu niskich wydatków wojskowych. O sprawie informuje dziennik Le Soir.
Spis treści
Belgijski przekaz był adresowany zarówno do sojuszników, jak i do Waszyngtonu: zbrojenia już ruszyły. Wpisywał się on w szerszą demonstrację przygotowaną przez NATO. Forum Przemysłów Obronnych, zorganizowane we wtorek w przeddzień szczytu szefów państw i rządów, miało właśnie pokazać to przyspieszenie.
Rutte odsłania nowe kontrakty
W świetle reflektorów i przy dynamicznej muzyce sekretarz generalny NATO Mark Rutte ujawniał kolejne kontrakty, utrzymywane w tajemnicy do ostatniej chwili, a ich wartość pojawiała się na wielkim ekranie. Była to świadomie przygotowana prezentacja, która miała pokazać, że zobowiązania podjęte rok wcześniej zaczynają przynosić konkretne efekty.
Rutte oświadczył przed ministrami, przedstawicielami przemysłu i dowódcami wojskowymi, że nie ma czasu do stracenia, a potrzebne zdolności muszą być dostępne już teraz, aby zapewnić gotowość do reakcji wymaganą przez sytuację bezpieczeństwa.
Wśród najważniejszych zapowiedzi znalazły się zakup dronów rozpoznawczych od amerykańskiej firmy Northrop Grumman przez kilku europejskich sojuszników, nabycie dziesiątego samolotu Airbus A330 MRTT dla wielonarodowej floty tankowania w powietrzu NATO oraz rozszerzenie współpracy wokół samolotów transportowych A400M produkcji Airbusa. Do tego dochodzi uruchomienie przyszłego systemu obserwacji GlobalEye szwedzkiej firmy Saab – zakupiono dziesięć maszyn, które mają zastąpić samoloty Awacs firmy Boeing.
Wszystkie te programy mają wzmacniać europejskie zdolności Sojuszu w chwili, gdy Donald Trump domaga się od Europejczyków przejęcia coraz większej odpowiedzialności za własną obronę.
Kontrakty warte ponad 50 miliardów dolarów
Mark Rutte podkreślił, że tego dnia podpisano kontrakty warte dziesiątki miliardów dolarów. Według kilku dyplomatów obecnych w Ankarze łączna wartość umów przekracza 50 miliardów dolarów. Ponadto, w związku z rosnącym znaczeniem dronów, Rutte zapowiedział, że w ciągu najbliższych pięciu lat sojusznicy zainwestują ponad 40 miliardów dolarów w zdolności antydronowe.
Belgia chce zmienić wizerunek
Podpisując na miejscu około dziesięciu kontraktów, Belgia chce wykorzystać ten moment, aby pokazać, że nie jest już jednym ze słabszych uczniów Sojuszu. Uczestniczy między innymi w projektach floty tankowania w powietrzu Airbus A330 MRTT oraz w programie GlobalEye firmy Saab.
Najbardziej symboliczny kontrakt dotyczy jednak zakupu dziesięciu systemów obrony powietrznej NASAMS, opracowanych wspólnie z Norwegią. Systemy te mogą przechwytywać samoloty, śmigłowce, drony i pociski manewrujące. Wartość umowy wynosi 3,1 miliarda euro. Theo Francken miał podpisać kontrakt w środę w Ankarze. Jak wyjaśnia belgijski minister, systemy są pilnie potrzebne, a ich pozyskanie pozwoli Belgii odbudować zdolność obrony przeciwlotniczej typu ziemia-powietrze, która zanikła przed kilkoma dekadami.
Francken podkreśla, że to priorytet numer jeden, którego NATO od dziesięciu lat oczekiwało od Belgii. Wcześniej nic w tej sprawie nie robiono, a dopiero teraz udało się osiągnąć porozumienie.
Temu wzmocnieniu mają towarzyszyć przywrócenie do służby 9. Skrzydła (9ᵉ Wing) oraz stopniowa reaktywacja bazy w Ursel. Minister dodaje, że konieczne będzie odtworzenie 9. Skrzydła do obsługi tych systemów, ponieważ taka zdolność już nie istnieje. Rozmieszczenie baterii pocisków będzie wymagało od 1 000 do 1 500 żołnierzy.
Wspólna produkcja pocisków
We wtorek Belgia podpisała również porozumienie o współpracy prowadzone przez amerykański koncern Raytheon. Jego celem jest zbadanie możliwości europejskiej wspólnej produkcji pocisków z udziałem kilku sojuszników, w tym Holandii, Norwegii, Finlandii, Niemiec i Kanady.
Chodzi zwłaszcza o mocniejsze włączenie belgijskiego przemysłu, szczególnie firmy FN Herstal, w europejskie łańcuchy produkcyjne. Inne umowy dotyczą przekazania niszczycieli min Bułgarii oraz kilku programów współpracy wielonarodowej.
Choć część tych projektów wzmacnia europejskie zdolności, Theo Francken nie chce widzieć w nich bezpośredniej odpowiedzi na zmianę stanowiska Stanów Zjednoczonych. Jak twierdzi, nie są to programy uruchamiane z powodu wycofywania się Amerykanów, lecz działania, które należało podjąć już dawno.
Zdaniem ministra stawka jest przede wszystkim polityczna. Francken podkreśla, że Belgia koncentruje się na swoich zadaniach, zwiększyła budżet i kontynuuje obrany kierunek, a rok później może pokazać wyjątkową i bardzo konkretną współpracę przemysłową.
W Ankarze Belgia chciała pokazać, że nie jest już najsłabszym uczniem Sojuszu. Prawdziwy sprawdzian zacznie się jednak po szczycie – kontrakty trzeba będzie przełożyć na zdolności operacyjne, zrekrutować niezbędnych żołnierzy i zadbać o to, by wzmocnienie trwale przysłużyło się belgijskiemu przemysłowi.