Handlarze narkotyków zażądali odszkodowania od radnego – bo przez imprezę stracili dzienny utarg
W Ronse radny został zaczepiony przez grupę handlarzy narkotyków, którzy domagali się od niego odszkodowania. Powodem miała być impreza, na czas której park został zamknięty. Dilerzy twierdzili, że...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be W Ronse radny został zaczepiony przez grupę handlarzy narkotyków, którzy domagali się od niego odszkodowania. Powodem miała być impreza, na czas której park został zamknięty. Dilerzy twierdzili, że tego dnia nie zarobią. – Nie wierzyłem własnym uszom – relacjonuje radny.
Spis treści
W ubiegłym tygodniu organizatorzy afterworkowego wydarzenia L’heure de l’apéro przygotowywali Boudewijnpark na udany wieczór. W pewnym momencie do radnego Aarona Demeulemeestera (Plan9600), który współorganizuje imprezę, podeszła grupa osób. – To byli młodzi chłopcy, którzy zupełnie spokojnie przyszli zażądać ode mnie opłaty, rekompensaty – mówi Demeulemeester. – Twierdzili, że stracą dochody, ponieważ zamierzaliśmy ogrodzić park. Chcieli, żebyśmy zwrócili im utracone wpływy.
- Nie wierzyłem własnym uszom. Od razu ich odprawiłem. Nie mieli żadnych skrupułów – dodaje radny.
„Godziny otwarcia” na Snapchacie
Demeulemeester opowiedział o całej sytuacji podczas ostatniej sesji rady gminy. Według niego w parku dość często dochodzi do sprzedaży narkotyków. – Na Snapchacie dilerzy publikują nawet swoje „godziny otwarcia” oraz informują, co danego dnia będą mieli przy sobie – relacjonuje radny.
- Mają poczucie bezkarności, bo handel odbywa się w biały dzień. Wszystko dzieje się po prostu na naszych oczach – dodaje.
„Potrzeba czegoś więcej”
Radny uważa, że obecne działania nie wystarczają, aby rozwiązać problem narkotykowy w Ronse. – Nie twierdzę, że miasto i policja prowadzą politykę przyzwolenia, ale potrzeba czegoś więcej – podkreśla.
Burmistrz Ignace Michaux (CD&V Team Ronse) odpowiada, że chce skierować do działań więcej policjantów. – Wiemy, że dzieją się tam rzeczy, których nie można zaakceptować – mówi. – Wiele zależy od wychowania. Dlatego egzekwowanie prawa i prewencja muszą iść w parze. Z pewnością nie dzieje się tak wyłącznie w Ronse.
Miasto może mówić niewiele
Od 1 września w Ronse pracę rozpocznie nowy urzędnik ds. prewencji. – Poza tym jako miasto możemy niewiele komunikować w sprawie problemu narkotykowego – mówi burmistrz. – Chciałbym móc powiedzieć więcej, podzielić się wynikami. Dałoby to mieszkańcom inne poczucie. Ale nie wolno mi tego robić.
- Nigdy jednak nie zaakceptujemy tego, by pojedyncze osoby zawłaszczały sobie ulicę czy park – zaznacza Michaux. – Ronse należy do wszystkich mieszkańców, jest tu miejsce dla każdego.
Niewiele o tej sytuacji może powiedzieć także policja w Ronse. – Znamy problem narkotykowy i pracujemy nad nim każdego dnia – mówi komendant Hans Haustraete. – Zatrzymujemy też ludzi. Półtora tygodnia temu zatrzymaliśmy osobę niepełnoletnią, ale o tym również nie wolno nam informować.
Apel o obowiązek obywatelski
Według kilku anonimowych głosów w policji radny mógł sam zadzwonić na policję, aby zgłosić zdarzenie. – Komisariat znajduje się bardzo blisko parku. Prosimy, aby spełnić swój obywatelski obowiązek i do nas zadzwonić.
- Z drugiej strony wiemy, że niemal zawsze chodzi o osoby niepełnoletnie, a placówki są przepełnione. To dla nas bardzo frustrujące.