Komisja śledcza o gospodarce mieszkaniowej Foyer anderlechtois – zarządczyni zaprzecza, by przydzielała mieszkania pod naciskiem
Zarządczyni odpowiedzialna za przydział mieszkań w spółce Foyer anderlechtois zaprzeczyła, że przydzielała lokale na czyjekolwiek polecenie – relacjonuje agencja Belga. Sabruina De Schepper...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Zarządczyni odpowiedzialna za przydział mieszkań w spółce Foyer anderlechtois zaprzeczyła, że przydzielała lokale na czyjekolwiek polecenie – relacjonuje agencja Belga. Sabruina De Schepper była w sobotę przez kilka godzin przesłuchiwana przed komisją śledczą badającą działalność tej spółki. „To nie prezes mówi: to mieszkanie masz przydzielić… Naprawdę nie” – oświadczyła.
Komisja ma wyjaśnić możliwe nieprawidłowości w zarządzaniu spółką nieruchomości użyteczności publicznej (SISP), w szczególności podejrzenia o politycznie motywowane ingerencje o charakterze klientelizmu ze strony obecnego prezesa Lotfiego Mostefy (PS).
Zarządczyni zaprzecza przydziałom na polecenie
„Prezes nie kierował mnie do konkretnych kandydatów na najemców ani do wniosków o zamianę czy przeniesienie lokali… Nie. Przekazuje mi opinie, jest człowiekiem z terenu, jak dozorca – kiedy widzi albo spotyka jakieś osoby, przekazuje mi informację i pyta, czy mogę się z nimi skontaktować, aby wpisać ich wniosek do akt. Sama też bywam zaczepiana podczas zakupów, a potem dzwonię do tych osób, żeby udzielić im właściwych informacji” – wyjaśniła.
„Pytania często dotyczą tego, na którym miejscu listy się znajduję, ale ja nie mam szklanej kuli. Staramy się robić, co w naszej mocy. On nie wywiera na mnie presji. To ja dokonuję przydziału, to ja zbieram informacje od zainteresowanych osób. Dopiero gdy moje listy są gotowe, składam akta u prezesa i informuję go o ich zawartości pod kątem komitetu zarządzającego” – tłumaczyła szczegółowo. Dodała, że obok podpisu delegata społecznego na stronie tytułowej wymagany był również podpis prezesa.
Pracując w recepcji siedziby administracyjnej, sprecyzowała, że od dwunastu lat stosuje „tę samą procedurę od punktu A do punktu B” i że nigdy nie słyszała, by prezes wyrażał niezadowolenie z decyzji o przydziale.
Napięta atmosfera polityczna
Twierdząc, że nie interesuje się sytuacją polityczną na Anderlechcie, wyraźnie zrelatywizowała atmosferę lęku wśród personelu, o której była mowa w reportażu VRT.
„Kiedy mówi się o terrorze, powiem państwu tylko jedno: gdy 17 czerwca odbyła się impreza dla pracowników, wszyscy byli obecni. Jedliśmy, śmialiśmy się, a niektórzy tańczyli. Niech ktoś mi wyjaśni, gdzie tu terror” – powiedziała.
Odniosła się również do zaginięcia dokumentów dotyczących przydziałów z poprzednich lat. „Byłam na urlopie, gdy jedna ze współpracownic spakowała wszystko do pudeł. Kiedy dyrektor Foyer – na wniosek parlamentu – poprosił o listy z wcześniejszych lat, sama udałam się na miejsce… Miałam zamiar zdigitalizować te listy, ale nie były mi już potrzebne” – wyjaśniła.