Nowa opłata za emisję CO₂ uderza w przewoźników we Flandrii – „Rachunek zapłaci konsument”
Rząd Flandrii dodaje do opłaty kilometrowej dla samochodów ciężarowych nowy element uzależniony od emisji CO₂. Dla branży transportowej oznacza to kolejny znaczący koszt. Vlaams Belang ostrzega, że...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Rząd Flandrii dodaje do opłaty kilometrowej dla samochodów ciężarowych nowy element uzależniony od emisji CO₂. Dla branży transportowej oznacza to kolejny znaczący koszt. Vlaams Belang ostrzega, że nowe obciążenie nie zatrzyma się na flamandzkich firmach przewozowych, lecz ostatecznie zostanie przerzucone na konsumentów w formie wyższych cen.
Spis treści
„Branża zrobiła dokładnie to, czego oczekiwało od niej państwo, i zainwestowała duże środki w najnowocześniejsze ciężarówki” – mówi poseł do parlamentu flamandzkiego Frédéric Erens z Vlaams Belang. „Kiedy jednak te inwestycje zostały już zrealizowane, ta sama administracja ponownie nakłada na sektor dodatkowe koszty”.
Inwestycje w czystsze pojazdy, a potem wyższe stawki
W ostatnich latach sektor transportu przeznaczył znaczne środki na zakup pojazdów o niższej emisji. Obecnie ponad 92 procent wpływów z opłaty kilometrowej pochodzi od ciężarówek spełniających normę Euro VI. Mimo to dopłata najbardziej rośnie właśnie w przypadku najwydajniejszych pojazdów, czyli ciężarówek Euro VI o masie powyżej 32 ton. W ich przypadku wzrost wynosi około 40 procent.
Przed konsekwencjami tej zmiany ostrzegały również oficjalne organy doradcze. Zarówno Rada ds. Mobilności Flandrii (MORA), jak i Rada Społeczno-Gospodarcza Flandrii (SERV) wskazywały, że nowe przepisy mogą poważnie obciążyć branżę, a jednocześnie nie towarzyszy im odpowiednia polityka wsparcia. „Nawet oficjalne organy doradcze apelują o ponowne rozważenie tej podwyżki” – podkreśla poseł Bart Claes. „Mimo to rząd Flandrii po raz kolejny decyduje się narażać sektor transportu na dodatkowe koszty”.
Branża w trudnej sytuacji
Według organizacji Febetra, reprezentującej belgijskich przewoźników towarowych, w 2025 r. upadłość ogłosiło aż 251 firm transportowych. To najwyższy wynik w historii. Jednocześnie wiele przedsiębiorstw działa przy marży zysku wynoszącej zaledwie 2 procent. „Sektor znajduje się dziś w wyjątkowo trudnym położeniu” – mówi Frédéric Erens. „Dlatego trudno zrozumieć, dlaczego rząd Flandrii właśnie teraz ponownie dokłada mu kolejne obciążenia”.
Z tego powodu Vlaams Belang próbował możliwie długo wstrzymywać prace nad projektem dekretu. Partia doprowadziła do zorganizowania wysłuchania publicznego, zażądała drugiego czytania, złożyła notę refleksyjną i wystąpiła o dodatkowe opinie Rady Stanu. „Za każdym razem ponownie otwieraliśmy dyskusję, bo obawy branży trzeba traktować poważnie” – wyjaśnia Erens. „Chcieliśmy przy tym wysłuchać nie tylko pracodawców, ale także pracowników. Za każdą ciężarówką stoi kierowca, który również odczuje skutki tej polityki”.
„UE nie zmusza Flandrii do najwyższych stawek”
„UE nie nakazuje Flandrii stosowania najwyższych stawek” – podsumowuje Bart Claes. „Rząd Flandrii mógł więc uwzględnić trudną sytuację, w jakiej znajduje się sektor. Zamiast tego wybiera dodatkowe obciążenia, które ostatecznie dotkną nie tylko przewoźników, lecz zostaną także przeniesione na konsumentów w postaci wyższych cen”.
Według Vlaams Belang sprawa ta po raz kolejny pokazuje, że rząd Flandrii zbyt łatwo sięga po podwyżki obciążeń, nie biorąc w wystarczającym stopniu pod uwagę flamandzkich przedsiębiorstw, pracowników i rodzin.