Tesla miała używać mylących statystyk, by uzyskać zgody na autonomiczne auta – ustalenia Reutersa
Agencja Reuters, powołując się na własne ustalenia, twierdzi, że Tesla przedstawia mylące statystyki, aby przekonywać kolejne państwa do dopuszczania jej samochodów autonomicznych do ruchu. Od...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Agencja Reuters, powołując się na własne ustalenia, twierdzi, że Tesla przedstawia mylące statystyki, aby przekonywać kolejne państwa do dopuszczania jej samochodów autonomicznych do ruchu. Od zeszłego tygodnia samojezdne pojazdy tej marki mogą poruszać się także po belgijskich drogach, ale doniesienia agencji nie wpływają na tę decyzję. Gabinet flamandzkiej minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) zapewnia, że dane nie zostały po prostu przejęte od producenta i zaakceptowane bez własnej analizy.
Spis treści
Zielone światło dla systemu Full Self-Driving
W zeszłym tygodniu Tesla uzyskała w Belgii zgodę na używanie systemu Full Self-Driving (FSD) Supervised. Technologia pozwala pojazdowi samodzielnie kierować, utrzymywać się na pasie ruchu oraz zmieniać pasy. Kierowca musi jednak przez cały czas pozostawać gotowy do przejęcia kontroli i nadal ponosi odpowiedzialność za jazdę.
Wcześniej system został dopuszczony w Holandii. Jak wyjaśniała w zeszłym tygodniu w rozmowie z VRT NWS minister De Ridder, holenderską zgodę poprzedził intensywny okres testów. Dzięki współpracy z holenderskim urzędem RDW (Rijksdienst voor Wegverkeer) strona belgijska miała dostęp do pełnych danych z tych badań. Pozwoliło to skrócić własny etap testowania, który ograniczono do sprawdzenia różnic w infrastrukturze drogowej i przepisach ruchu między Holandią a Belgią.
Według minister system może poprawiać bezpieczeństwo ruchu dzięki “defensywnemu stylowi jazdy” oraz temu, że w wielu sytuacjach dokładniej niż człowiek ocenia warunki na drodze. Sama Tesla utrzymuje natomiast, że jej pojazdy są dziesięciokrotnie bezpieczniejsze od samochodów prowadzonych przez ludzi.
Wątpliwości wokół danych o bezpieczeństwie
Ustalenia Reutersa podważają jednak te zapewnienia. Według dziennikarzy statystyki przekazywane przez Teslę organom nadzoru sprowadzają się do “mylącego marketingu” i opierają się na błędnych porównaniach oraz “zawyżonych danych” dotyczących bezpieczeństwa.
Firma miała zestawiać liczbę wypadków z udziałem Tesli jadących w trybie FSD, w których doszło do uruchomienia poduszek powietrznych, z ogólną liczbą wszystkich wypadków w Stanach Zjednoczonych – z udziałem pojazdów każdego typu. Te drugie dane obejmowały jednak również zdarzenia znacznie mniej poważne.
Tesla porównywała też swoje samochody wyposażone w system FSD ze średnim autem w Stanach Zjednoczonych, które jest wyraźnie starsze niż przeciętna Tesla. Może to zniekształcać wyniki, ponieważ – jak wskazuje Reuters – producenci z czasem wprowadzali kolejne rozwiązania bezpieczeństwa ograniczające ryzyko wypadków.
“Można by oczekiwać, że porównuje się z pojazdem podobnym, ale po prostu niewyposażonym w autonomiczną jazdę. Tymczasem porównuje się z bardzo wieloma innymi pojazdami, nawet z motocyklami. To jak porównywanie jabłek z gruszkami. To rozczarowujące” – ocenia Steven Lattré, odpowiedzialny za sztuczną inteligencję w ośrodku badawczym Imec.
Czy zgoda jest zagrożona
Holenderskie władze podkreśliły, że przy takich decyzjach nie opierają się na “marketingowych zapewnieniach ani zewnętrznych statystykach”, lecz prowadzą własne “testy, analizy i weryfikacje”. Potwierdza to Lattré, którego zdaniem holenderskie organy wykonały niezależne badania przed wydaniem zgody – z jednej strony zebrały opinie klientów Tesli, z drugiej przeprowadziły własne testy.
Podobne postępowanie przeprowadzono również w Belgii. W gabinecie flamandzkiej minister mobilności Annick De Ridder (N-VA) zaznaczono, że decyzja nie została podjęta pochopnie i opierała się na własnych danych z testów. “Dane były szczegółowo analizowane zarówno w Holandii, jak i u nas, a nie po prostu przejęte od Tesli” – zapewniono.
Mimo tych wyjaśnień Lattré nie czuje się w pełni uspokojony. “W tej chwili nie mamy wglądu w dane Tesli” – zauważa. Samo wrażenie, że coś może być nie tak, uznaje za szkodliwe. Jak podkreśla, bezpieczeństwa pojazdów i wprowadzania nowych technologii nie można traktować lekko, a standardy w tym obszarze powinny być bardzo wysokie – co jego zdaniem w tym przypadku nie zostało spełnione.