Reforma Jana Jambona zagraża ulgom podatkowym dla naukowców – uniwersytety ostrzegają przed katastrofą
Minister finansów Jan Jambon (N-VA) przygotowuje reformę, która mogłaby wyraźnie ograniczyć dostęp do zwolnienia z zaliczki na podatek przysługującego naukowcom uniwersyteckim. Rektorzy i rektorki...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Minister finansów Jan Jambon (N-VA) przygotowuje reformę, która mogłaby wyraźnie ograniczyć dostęp do zwolnienia z zaliczki na podatek przysługującego naukowcom uniwersyteckim. Rektorzy i rektorki alarmują, że projekt uderza w finansowanie, które dla uczelni stało się kluczowe. Jeszcze w tym tygodniu minister ma przedstawić partnerom koalicyjnym propozycję zmian dotyczących ulg w zaliczce na podatek dla naukowców pracujących w sektorze publicznym.
Spis treści
Ulga przyjęta w 2002 roku
Projekt zakłada daleko idące ograniczenie dostępu do ulgi podatkowej przyjętej w 2002 r. Początkowo miała ona wspierać badania prowadzone na uniwersytetach poprzez obniżenie kosztów wynagrodzeń. Mechanizm pozwalający odzyskać do 80 procent zaliczki na podatek został z czasem rozszerzony na innych beneficjentów, w tym w 2005 r. na przedsiębiorstwa prywatne.
Tekst, który trafił teraz na stół koalicji Arizona, dotyczy jednak wyłącznie uniwersytetów. Pierwszy alarm w tej sprawie podniesiono w październiku, a w poniedziałek Rada Rektorek i Rektorów Uniwersytetów Frankofońskich (Cref) przekazała gabinetowi Jambona swoją opinię po analizie projektu ustawy. Uczelnie wskazują w niej, że projekt nie odpowiada umowie rządowej, która przewidywała doprecyzowanie części przepisów, a nie ich faktyczne zniesienie.
Próg na poziomie 50 procent
Reforma stoi również w sprzeczności z przeglądem wydatków, czyli spending review, przeprowadzonym w 2024 r. przez SPF Bosa, SPF Finances, Belspo oraz Inspekcję Finansów. Raport zalecał utrzymanie, a nawet rozszerzenie mechanizmu zwolnienia z zaliczki na cele badawczo-rozwojowe, uznając go za skuteczne narzędzie pobudzania inwestycji w badania.
Jedna z najważniejszych planowanych zmian przewiduje wprowadzenie minimalnego progu działalności badawczej na poziomie 50 procent czasu pracy. Obecnie, aby skorzystać z ulgi, trzeba przeznaczać na badania 20 procent czasu pracy. W praktyce z mechanizmu mogłoby więc skorzystać znacznie mniej naukowców. Zdaniem Cref takie rozwiązanie doprowadziłoby do poważnego ograniczenia środków strukturalnych przeznaczanych na badania.
Wykluczenie kadry akademickiej
Projekt ustawy przewiduje także wyłączenie z mechanizmu kadry akademickiej, co również budzi sprzeciw uczelni. Uniwersytety przypominają, że zwłaszcza w szkolnictwie wyższym badania są strukturalną częścią funkcji dydaktycznej. Chodzi o tzw. nauczycieli-badaczy, których praca obejmuje jednocześnie kształcenie i działalność naukową.
Osoba zbliżona do sprawy komentuje, że przez dziesięć lat udawało się przekonywać fiskus, iż decydujące znaczenie powinien mieć nie status, lecz rzeczywista produkcja naukowa. Przywołuje przykład stypendysty FNRS, który jako kwalifikowany badacz spełniałby warunki ulgi, ale po uzyskaniu nominacji profesorskiej mógłby przestać się do niej kwalifikować, ponieważ fiskus nie uznawałby go już za naukowca. Takie rozwiązanie określa jako absurdalne.
Kolejnym zarzutem Cref jest wprowadzenie progu 40 procent czasu badawczego w szpitalach uniwersyteckich, mimo że czas przeznaczany na opiekę, dydaktykę i badania bardzo trudno tam rozdzielić. Rada wskazuje, że ścisłe oddzielenie czasu badawczego od pozostałych zadań nie odpowiada ani realiom funkcjonowania szpitali kliniczno-uniwersyteckich, ani misjom przypisanym tym placówkom przez obowiązujące przepisy. W związku z tym próg 40 procent uznaje za całkowicie nieadekwatny.
Oszczędności marginalne
Uczelnie, choć nie mówią tego wprost, zastanawiają się, czy nie stały się przedmiotem ataku ideologicznego. Zwracają uwagę, że równocześnie nie podjęto działań wobec przedsiębiorstw, które korzystają z tego mechanizmu w znacznie szerszym zakresie. Zdaniem Cref oznaczałoby to zaprzeczenie samej organizacji belgijskiego kontinuum innowacji, w którym uniwersytety są pierwszym źródłem wiedzy stanowiącej podstawę późniejszych innowacji w firmach.
Oszczędności państwa wynikające z działań wymierzonych wyłącznie w uniwersytety byłyby przy tym marginalne. W 2021 r. wszystkie środki całkowitego lub częściowego zwolnienia z zaliczki na podatek stanowiły w budżecie państwa 3,9 mld euro. Jedynie 34 procent tej kwoty przypadało na naukowców, a tylko 12 procent trafiało do uniwersytetów i funduszy. Odpowiadało to 160 mln euro, czyli 4 procentom wszystkich środków objętych tym mechanizmem.
Dla uczelni ulga ma jednak znaczenie egzystencjalne, ponieważ stanowi około 7-10 procent ich środków strukturalnych. Jak ostrzega źródło akademickie, uniwersytety już teraz funkcjonują w ramach zamkniętej koperty Federacji Walonia-Bruksela. Odebranie im dodatkowo tego federalnego mechanizmu byłoby dla nich zabójcze, rzuciłoby je na kolana i zmusiło do przygotowania planów restrukturyzacji.
Trzeba również przypomnieć, że uczelnie zostały już wcześniej obciążone podatkowo. Rząd De Wevera postanowił na trzy lata zneutralizować waloryzacje zwolnienia na poziomie z 2026 r., aby zamrozić jego koszt budżetowy. Zapytany o sprawę gabinet Jambona odmówił komentarza, wskazując, że trwają prace grup roboczych i konsultacje z różnymi zainteresowanymi stronami, a wyprzedzanie ustaleń byłoby przedwczesne.