Nowa zasada “anti-Phoenix” uderza w przedsiębiorców likwidujących firmę i wracających do działalności
Uchwalona w ubiegłym tygodniu ustawa programowa wprowadza nowy, restrykcyjny mechanizm określany jako “anti-Phoenix”. Przepis jest wymierzony w osoby prowadzące działalność gospodarczą,...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Uchwalona w ubiegłym tygodniu ustawa programowa wprowadza nowy, restrykcyjny mechanizm określany jako “anti-Phoenix”. Przepis jest wymierzony w osoby prowadzące działalność gospodarczą, które likwidują spółkę, a następnie w krótkim czasie rozpoczynają podobną działalność. Przedsiębiorca, który zamknie firmę i wypłaci sobie tzw. rezerwę likwidacyjną przy zerowej stawce podatku, musi liczyć się z zastosowaniem stawki 30 procent, jeśli w ciągu trzech lat ponownie podejmie działalność identyczną lub podobną. Celem rządu jest ograniczenie nadużyć.
Jak działa rezerwa likwidacyjna
Dla przypomnienia – belgijskie spółki płacą podatek dochodowy od osób prawnych (Isoc) w wysokości 25 procent od osiągniętych zysków. Zysk po opodatkowaniu może następnie trafić do rezerwy zwykłej albo do rezerwy likwidacyjnej.
W pierwszym przypadku, jak wyjaśnia adwokat specjalizujący się w prawie podatkowym Thierry Litannie, opodatkowanie następuje dopiero przy wypłacie środków w formie dywidendy – według stawki 18 procent w systemie VVPRBis albo 30 procent, zależnie od sytuacji. Jeśli natomiast przedsiębiorca przeniesie zyski do rezerwy likwidacyjnej, operacja od razu podlega podatkowi u źródła w wysokości 10 procent. Mecenas Litannie przypomina, że gdy rezerwy zostaną wypłacone po trzech latach, obowiązuje stawka 9,8 procent. Jeżeli jednak nie są wypłacane jako dywidenda, lecz spółka zostaje zlikwidowana, rezerwy nie podlegają już dodatkowemu opodatkowaniu.
Walka z nadużyciami
Rząd uznał, że mechanizm ten bywa wykorzystywany do nadużyć. Jak tłumaczy Thierry Litannie, niektóre spółki sprzedają swoje aktywa innej spółce, aby częściowo uniknąć podatku u źródła.
Zdaniem adwokata nowy przepis jest jednak zbyt restrykcyjny i może uderzać również w sytuacje, które nie mają charakteru nadużycia, a bywają wręcz dramatyczne. Jako przykład wskazuje przedsiębiorcę, który likwiduje spółkę z powodu choroby, a po wyzdrowieniu chce wrócić do działalności. W takich przypadkach – jak ocenia – regulacja staje się niemal przeciwskuteczna.
Działalność identyczna lub podobna
Przepis antyabuzywny przewiduje zastosowanie stawki 30 procent zamiast 0 procent, obok 10 procent pobieranych przy umieszczeniu środków w rezerwie likwidacyjnej. Aby jednak do tego doszło, działalność wznowiona w ciągu trzech lat musi być identyczna lub podobna. Według Litanniego problem tego przepisu nie ma charakteru podatkowego, lecz językowy.
Działalność identyczna nie wykazuje żadnych różnic i w tym zakresie sytuacja jest jasna. Znacznie mniej oczywiste pozostaje pojęcie działalności podobnej. Jak wyjaśnia adwokat, podobieństwo oznacza, że nowa działalność pod pewnymi względami przypomina poprzednią, ale jednocześnie się od niej różni. Według Rady Stanu (Conseil d’État) definicja jest na tyle nieostra, że daje administracji podatkowej i kontrolerom szerokie pole do interpretacji. Pojawia się więc pytanie, od którego momentu działalność należy uznać za podobną, a od którego za odmienną.
Rząd podaje przykład dyrektora generalnego, który zostaje dyrektorem generalnym w innym przedsiębiorstwie. Taka działalność ma być uznawana za podobną, niezależnie od branży. Jeśli jednak ta sama osoba otworzy sklep, będzie to już inna sytuacja.
Jak podsumowuje Litannie, podatnicy pozostają zdani na dowolną – rozszerzającą albo zawężającą – interpretację kontrolera. Może to doprowadzić do serii sporów podatkowych, a tym samym osłabić przewidywalność systemu podatkowego.