Polska krytykuje decyzję Zełenskiego. Chodzi o nazwę jednostki wojskowej nawiązującą do UPA
Polskie władze ostro zareagowały na decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”. Warszawa od lat uznaje Ukraińską Powstańczą Armię...
Polskie władze ostro zareagowały na decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”. Warszawa od lat uznaje Ukraińską Powstańczą Armię za organizację odpowiedzialną za masowe zbrodnie na polskiej ludności podczas II wojny światowej. Sprawa wywołała w Polsce szeroką debatę – od postulatów odebrania ukraińskiemu przywódcy najwyższego polskiego odznaczenia po wezwania do kontynuowania współpracy mimo trudnej historii.
Spis treści
Prezydent Karol Nawrocki wyraził oburzenie decyzją Kijowa i zaproponował odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego – najwyższego odznaczenia państwowego w Polsce.
Do sprawy odniósł się również premier Donald Tusk. Choć skrytykował zarówno stanowisko prezydenta Polski, jak i decyzję władz Ukrainy, podkreślił, że wybór takiego patrona dla jednostki wojskowej budzi poważne wątpliwości. „Oczekuję od obu prezydentów, że zdołają wznieść się ponad tę historię i podejmą próbę budowania współpracy polsko-ukraińskiej, trudnej, ale koniecznej” – powiedział szef polskiego rządu.
Jednostka otrzymała nazwę „Bohaterów UPA”
Specjalne Centrum Operacyjne „Północ”, będące częścią ukraińskich Sił Operacji Specjalnych, otrzymało w tym tygodniu nazwę „Bohaterów UPA”. Ukraińska Powstańcza Armia była zbrojnym skrzydłem ukraińskiego ruchu niepodległościowego, który walczył przeciwko Związkowi Radzieckiemu, a część jego struktur współpracowała również z III Rzeszą.
Donald Tusk ocenił, że decyzja ukraińskich władz uderza w polską wrażliwość historyczną i niepotrzebnie zaostrza spory dotyczące interpretacji przeszłości. Jednocześnie zaznaczył, że każde państwo ma prawo do własnej polityki historycznej i własnego spojrzenia na wydarzenia z przeszłości.
Spór o pamięć o zbrodni wołyńskiej
Kwestia zbrodni wołyńskiej pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Polska od lat domaga się od Ukrainy pełnego uznania odpowiedzialności za masowe mordy dokonane na polskiej ludności przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1943-1945. Według polskich historyków ofiar tych wydarzeń było ponad 100 000 osób.
Mimo bliskiej współpracy Warszawy i Kijowa po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, spory dotyczące pamięci historycznej nadal regularnie powracają do debaty publicznej po obu stronach granicy.
Kontrowersje wokół ukraińskiej polityki historycznej
W czasie trwającej wojny z Rosją ukraińskie władze rozwijają projekt budowania narodowego panteonu bohaterów, mającego wzmacniać poczucie wspólnej tożsamości i jedności społeczeństwa. Krytycy zwracają jednak uwagę, że może to prowadzić do pomijania lub marginalizowania ciemnych kart związanych z niektórymi postaciami i organizacjami historycznymi.
Dodatkowe kontrowersje wywołało sprowadzenie i ponowny pochówek Andrija Melnyka, jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Członkowie tej organizacji byli związani z formacjami współpracującymi z nazistowskimi Niemcami oraz uczestniczyli w prześladowaniach, deportacjach i mordach na ludności żydowskiej oraz polskiej podczas II wojny światowej.