Cztery nastolatki z Charleroi pobite na dworcu Bruxelles-Midi – świadkowie nagrywali zajście zamiast reagować
Cztery nastoletnie mieszkanki Charleroi zostały w poniedziałek wieczorem zaatakowane na dworcu Bruxelles-Midi po sprzeczce, która rozpoczęła się wcześniej w pociągu wracającym z Ostendy. O sprawie...
"Gare du Midi / Zuidstation" by IngolfBLN is licensed under CC BY-SA 2.0 Cztery nastoletnie mieszkanki Charleroi zostały w poniedziałek wieczorem zaatakowane na dworcu Bruxelles-Midi po sprzeczce, która rozpoczęła się wcześniej w pociągu wracającym z Ostendy. O sprawie poinformowała w mediach społecznościowych matka jednej z poszkodowanych. Według jej relacji do napaści doszło około godz. 20.00, gdy dziewczyny wracały do domu po dniu spędzonym nad morzem. W zdarzeniu miało uczestniczyć pięć osób – trzy dziewczyny i dwóch chłopaków. Dwie z pokrzywdzonych złożyły zawiadomienie na policji, a służby prowadzą dochodzenie.
Spis treści
Matka poszkodowanej szuka świadków i nagrań
We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych kobieta zwróciła uwagę na fakt, że wiele osób obecnych podczas zdarzenia nagrywało całe zajście telefonami, jednak niewiele z nich podjęło próbę pomocy.
Z tego powodu zaapelowała do wszystkich świadków o przekazanie nagrań lub informacji mogących pomóc w identyfikacji sprawców. Szczególnie interesują ją materiały, które mogły zostać opublikowane w serwisach TikTok, Snapchat lub Instagram.
Konflikt zaczął się jeszcze w pociągu
Jak informuje SudInfo, dziewczyny w wieku 17 i 18 lat twierdzą, że cała sytuacja rozpoczęła się podczas podróży powrotnej z Ostendy. Według ich relacji młody mężczyzna miał poprosić jedną z nich o kontakt na Snapchacie. Po odmowie miał zacząć kierować pod ich adresem obraźliwe komentarze.
Nastolatki były przekonane, że sprawa zakończyła się w momencie, gdy mężczyzna wysiadł z pociągu w Gandawie. Po przyjeździe na dworzec Bruxelles-Midi miały jednak zostać zaczepione przez trzy dziewczyny podróżujące tym samym składem.
Jedna z nich miała twierdzić, że chce stanąć w obronie chłopaka, którego określała jako swojego kuzyna. Nastolatki z Charleroi próbowały uniknąć konfliktu, tłumacząc, że spieszą się na pociąg do Charleroi.
Brutalna napaść na peronie
Według relacji opublikowanych przez La Capitale sytuacja szybko przerodziła się w przemoc fizyczną. Poszkodowane twierdzą, że były uderzane pięściami i kopane, a do ataku przyłączyło się również dwóch chłopaków.
Jedna z dziewczyn opowiadała, że została przewrócona na ziemię i wielokrotnie uderzona w głowę, twarz oraz plecy. Inna miała zostać pociągnięta za włosy. W trakcie szarpaniny doszło również do częściowego zsunięcia jej ubrania, co sprawiło, że została częściowo obnażona na oczach osób znajdujących się na peronie.
Poszkodowane opisują scenę jako bardzo chaotyczną. Według nich część obecnych osób nie tylko nie reagowała, ale także zachęcała napastników lub wykrzykiwała pod ich adresem obelgi.
Nagrywali zamiast pomagać
Największe oburzenie wśród nastolatek wywołała postawa świadków. Jak twierdzą, wiele osób wyciągnęło telefony komórkowe i nagrywało przebieg zdarzenia, nie podejmując żadnej interwencji.
Jedna z dziewczyn szczególnie przeżyła sytuację, w której jej koleżanka była częściowo obnażona, podczas gdy wokół nadal trwało nagrywanie zajścia, a napaść nie ustawała.
Według relacji jednej z poszkodowanych dopiero gdy udało jej się oddalić od miejsca zdarzenia, zauważyła na końcu peronu policjantów i żołnierzy. Po poinformowaniu służb doszło do interwencji, jednak sprawcy mieli uciec przed ich przybyciem.
Poszkodowane nadal odczuwają skutki zdarzenia
Po napaści dziewczyny zgłosiły się na komisariat policji znajdujący się na dworcu. Dwie z nich zdecydowały się złożyć oficjalne zawiadomienie.
Nastolatki przyznają, że zdarzenie pozostawiło u nich silne poczucie lęku. Jedna z poszkodowanych twierdzi, że od tamtego czasu nie wróciła do szkoły i obawia się ponownego korzystania z pociągów oraz metra. Inna deklaruje, że chce unikać dworca Bruxelles-Midi z obawy przed spotkaniem osób, które miały ją zaatakować.
Matka jednej z dziewczyn podkreśla, że brak reakcji świadków był szczególnie szokujący i uważa, że całe zdarzenie mogło zakończyć się znacznie tragiczniej. Policja potwierdziła, że dochodzenie w sprawie jest nadal prowadzone.