Saint-Josse na skraju zarządu komisarycznego – krytyczna sytuacja finansowa gminy Emira Kira
Brukselska gmina Saint-Josse może w najbliższym czasie zostać objęta zarządem komisarycznym. Procedurę prowadzącą do ustanowienia specjalnego komisarza, który przejąłby kompetencje władz lokalnych,...
"File:Emir kir.jpg" by Guus Van Bijk is licensed under CC BY-SA 3.0 Brukselska gmina Saint-Josse może w najbliższym czasie zostać objęta zarządem komisarycznym. Procedurę prowadzącą do ustanowienia specjalnego komisarza, który przejąłby kompetencje władz lokalnych, uruchomił brukselski minister ds. władz lokalnych Ahmed Laaouej (PS). Powodem są dramatyczne problemy finansowe gminy kierowanej przez burmistrza Emira Kira. Rok 2026 zapowiada się dla niego wyjątkowo trudny – związki zawodowe domagają się rozliczenia sporów dotyczących nadgodzin, premii świątecznych oraz planowanych zwolnień.
Spis treści
Początek kryzysu finansowego
Pierwsze alarmujące sygnały pojawiły się już latem ubiegłego roku. Saint-Josse, zarządzane przez Emira Kira – byłego polityka PS, obecnie działającego jako niezależny – od 2023 r. zmaga się z poważnym deficytem. Gmina uniknęła niewypłacalności dosłownie w ostatniej chwili. 26 sierpnia administracja regionalna otrzymała informację, że samorząd wkrótce może utracić zdolność do regulowania zobowiązań, ponieważ banki odmówiły dalszego kredytowania.
Ówczesny minister ds. władz lokalnych Bernard Clerfayt (DéFI) miał otrzymać dane wskazujące, że Saint-Josse potrzebuje 57,38 mln euro, aby pokryć zobowiązania do końca roku. Była to kwota odpowiadająca niemal połowie rocznych dochodów gminy. Problemy w zarządzaniu, o których opozycja mówiła od lat, stały się publicznie widoczne.
Dziewięć miesięcy później nadal pozostaje wiele niewyjaśnionych kwestii. Pracownicy tej niewielkiej gminy o powierzchni zaledwie jednego kilometra kwadratowego, położonej między Schaerbeek a stacją Madou, żyją w niepewności. Co prawda rada gminy zatwierdziła w grudniu plan trzyletni na lata 2025-2027, dzięki czemu udało się uchwalić budżet na 2025 r., jednak dokument przewiduje skumulowany deficyt sięgający 30 mln euro. Plan przygotowany wspólnie z regionalną inspekcją zakłada przywrócenie równowagi finansowej poprzez znaczną podwyżkę dodatkowych centymów od podatku od nieruchomości – z 2 980 do 4 090 od 2026 r. – oraz likwidację około 130 etatów w ciągu trzech lat. Mimo to rozwiązania te nie pozwalają pokryć całego deficytu. Emir Kir będzie więc zmuszony wystąpić do regionu o pożyczkę sanacyjną. Według obecnych prognoz gmina może pozostawać w stanie faktycznego bankructwa również w 2027 r.
Najubożsi mieszkańcy, wysokie dochody gminy
Sytuacja Saint-Josse budzi tym większe zdziwienie, że mimo ubogiej ludności sama gmina należy do najbogatszych pod względem dochodów. Rosnące wydatki obciążają dziś większość brukselskich samorządów – aż dziesięć gmin objęto już planami naprawczymi – jednak Saint-Josse dysponuje znacznymi wpływami z podatków od licznych biurowców i hoteli znajdujących się na jej terenie.
W 2022 r. dochody gminy wynosiły 3 489 euro na mieszkańca, podczas gdy średnia regionalna sięgała 2 219 euro. Dla porównania w zamożnym Uccle było to 1 733 euro na mieszkańca.
Mimo czynników zewnętrznych coraz trudniej jednak oddzielić kryzys od sposobu zarządzania Emira Kira. Burmistrz sprawuje władzę od 2012 r., a w ubiegłym roku dodatkowo umocnił swoją pozycję, zdobywając bezwzględną większość. Coraz więcej informacji wskazuje, że problemy mają charakter systemowy i dotyczą wielu obszarów funkcjonowania administracji.
Rosnące koszty i problemy kadrowe
Pogorszenie płynności finansowej zaczęło być wyraźnie widoczne od 2021 r. Saint-Josse musiało między innymi znacząco zwiększyć dotacje dla CPAS/OCMW – z 10,9 mln do 16,6 mln euro. Dodatkowo budżet obciążyło wdrożenie nowych siatek płac dla pracowników samorządowych, wprowadzonych przez rząd Vervoorta. Po ośmiu kolejnych indeksacjach koszty personelu wzrosły aż o 25 procent.
Choć w ostatnich dwóch latach liczba etatów nieco spadła, na koniec grudnia gmina nadal zatrudniała 640 pracowników etatowych. Bernard Clerfayt zwracał uwagę, że Saint-Josse ma najwyższy wskaźnik liczby pracowników w przeliczeniu na mieszkańca spośród wszystkich brukselskich gmin. Raporty regionalne wykazały, że 30 czerwca 2023 r. przypadał tam jeden pracownik na 33 mieszkańców, podczas gdy średnia regionalna wynosiła jeden na 67 mieszkańców. W ciągu ośmiu lat liczba zatrudnionych wzrosła o 40 procent, mimo że liczba ludności praktycznie się nie zmieniła. Wydatki na personel, bez uwzględnienia oświaty, sięgają niemal 2 000 euro na mieszkańca, przy średniej regionalnej wynoszącej 936 euro.
Raporty wskazują także na regularne przeszacowywanie wpływów budżetowych. Różnica między planowanymi a rzeczywistymi dochodami wyniosła 600 000 euro w 2022 r., następnie 5,1 mln euro w 2023 r. i 11 mln euro w 2024 r. Dyrektor generalny Bruxelles Pouvoirs locaux mówił o poważnych problemach zarządczych oraz nadmiernym wpływie polityków na administrację gminną. Według raportów od dwóch lat nie zbierał się komitet zarządzający, praktycznie nie istniała kontrola wewnętrzna, a księgowość określana była jako niewiarygodna.
Zarzuty nepotyzmu i chaosu organizacyjnego
Trzy związki zawodowe – CGSP, SLFP i CSC – opisują sposób zarządzania personelem jako chaotyczny, arbitralny i oparty na nepotyzmie. Według przedstawicieli związków Saint-Josse jest jedną z gmin najmniej respektujących zasady dialogu społecznego.
Hanane El Bouzakhi z CSC mówi o nieprzewidywalnych zatrudnieniach, przenosinach i zwolnieniach pracowników. Pojawiają się również pytania o gwałtowny wzrost liczby studentów zatrudnianych latem i zakres wykonywanych przez nich zadań. Maxime Nys z CGSP zwraca uwagę, że obecna struktura kadrowa opiera się na rozwiązaniach z początku lat 2000 i nie została dostosowana do współczesnych realiów.
Kontrowersje budzi również funkcjonowanie działu zasobów ludzkich. Osoba kierująca tym działem nie posiada dyplomu z zakresu HR, ale otrzymała bardzo wysoki awans płacowy odpowiadający jednej z najwyższych kategorii wynagrodzeń. Emir Kir broni tej decyzji, podkreślając znaczenie doświadczenia oraz awansu wewnętrznego.
Problematyczne rekrutacje miały pojawiać się już wcześniej. Opozycja przypomina sytuację sprzed około dziesięciu lat, gdy tłumaczka języka holenderskiego towarzysząca delegacji podczas wyjazdu do Flandrii nie była w stanie komunikować się po holendersku. Jeden z ówczesnych radnych tłumaczył wówczas, że podobne sytuacje od dawna były w Saint-Josse normą.
Nierozliczone nadgodziny
Duże emocje budzi także kwestia nadgodzin. Według pracowników system ich rozliczania całkowicie wymknął się spod kontroli. Niektórzy twierdzą, że od lat czekają na rekompensaty za przepracowane godziny.
Jeden z pracowników przedstawił dokumenty dotyczące 2 200 nadgodzin objętych wezwaniami do zapłaty. Inny mówił o ponad 1 200 godzinach, które miały być wymagane przez kierownictwo, lecz nigdy nie zostały wpisane do systemu. Według relacji pracowników są osoby mające nawet po 5 000 nierozliczonych godzin.
Ostre napięcia polityczne
Relacje Emira Kira z częścią klasy politycznej pozostają bardzo napięte. W styczniu 2020 r. spotkanie z delegacją tureckich burmistrzów, wśród których byli politycy związani ze skrajną prawicą, kosztowało go członkostwo w PS. Sam zainteresowany od lat uważa tę decyzję za polityczne porachunki.
Philippe Boïketé z PS uważa, że wykluczenie Kira z partii miało bezpośredni wpływ na późniejsze problemy finansowe gminy. Według niego burmistrz, pozbawiony wsparcia struktur partyjnych, zaczął wykorzystywać wszystkie dostępne zasoby gminne do budowania własnego zaplecza politycznego.
Ahmed Mouhssin z Ecolo oskarża natomiast władze gminy o nepotyzm, złe zarządzanie i marnotrawstwo środków publicznych. Wskazuje między innymi na budowę ogromnego domu kultury, którego koszt miał zbliżyć się do 15 mln euro, mimo że obiekt planowano otworzyć już w 2018 r. i do dziś pozostaje on zamknięty.
Podczas jednej z sesji rady gminy doszło do ostrej wymiany zdań między Mouhssinem a Emirem Kirem. Radny Ecolo użył określenia „bandyckie zachowania”, za co później przeprosił. Według relacji burmistrz miał następnie grozić opozycyjnemu radnemu. Nagranie z posiedzenia nie jest dostępne na stronie gminy – oficjalnie z powodu problemów z dźwiękiem.
Emir Kir odrzuca zarzuty
W marcu, jeszcze przed uruchomieniem procedury nadzoru przymusowego, Emir Kir odpowiadał na pytania dziennikarzy dotyczące sytuacji gminy. Burmistrz przekonywał, że Saint-Josse nie jest wyjątkiem, ponieważ wiele brukselskich gmin zmaga się dziś z trudnościami finansowymi wynikającymi ze wzrostu wydatków społecznych oraz kosztów związanych z policją.
Przypominał również, że przez 23 lata gmina nie korzystała z pomocy regionu. Wielokrotnie podkreślał dodatkowe koszty wynikające z indeksacji płac, które – według niego – nie zostały odpowiednio zrekompensowane przez region.
Wysoką liczbę pracowników tłumaczył faktem, że część usług nie została sprywatyzowana. Jako przykład podawał obsługę parkingów oraz funkcjonowanie basenu miejskiego. Argument ten jest jednak kwestionowany przez opozycję, która wskazuje, że inne gminy również samodzielnie prowadzą podobne usługi.
Burmistrz zaprzeczał także zarzutom dotyczącym zawyżania prognoz dochodów i odrzucał odpowiedzialność za kryzys finansowy. Przyznał jednocześnie, że nie zna dokładnej liczby nierozliczonych nadgodzin. Podkreślał natomiast, że Saint-Josse było gminą prowadzącą ambitną politykę społeczną – w czasie pandemii wypłacono premie świąteczne pracownikom terenowym i uniknięto wysyłania pracowników na postojowe. Zapowiadał również podniesienie wartości bonów obiadowych z 8 do 10 euro.
Do tej pory Emir Kir nie odniósł się publicznie do rozpoczęcia procedury nadzoru przymusowego.
Niepewna przyszłość gminy
Najbliższe miesiące mogą okazać się dla Emira Kira wyjątkowo trudne. Związki zawodowe domagają się rozwiązania sporów dotyczących nadgodzin, premii oraz planowanych redukcji zatrudnienia. Philippe Boïketé ostrzegał już wcześniej, że gmina traci kompetentnych pracowników – według niego odeszła między innymi prawniczka odpowiedzialna za zamówienia publiczne. Burmistrz stanowczo temu zaprzecza.
Na poziomie politycznym kluczowa będzie kwestia pożyczki w wysokości 30 mln euro, o którą Saint-Josse ma wystąpić do władz regionalnych. Ostateczna decyzja będzie należała do rządu Regionu Stołecznego Brukseli. Sprawę nadzoruje obecnie Ahmed Laaouej – polityk PS i wieloletni przeciwnik Emira Kira. To właśnie on uruchomił procedurę prowadzącą do ustanowienia zarządu komisarycznego.