DéFI chce ograniczyć „polityczne nominacje” w spółkach państwowych
Cztery dni po powołaniu Axela Millera na stanowisko prezesa federalnej spółki inwestycyjnej SFPIM partia DéFI, pozostająca w opozycji na poziomie federalnym, domaga się gruntownej zmiany zasad...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Cztery dni po powołaniu Axela Millera na stanowisko prezesa federalnej spółki inwestycyjnej SFPIM partia DéFI, pozostająca w opozycji na poziomie federalnym, domaga się gruntownej zmiany zasad obsadzania kluczowych funkcji w przedsiębiorstwach publicznych. Ugrupowanie proponuje wprowadzenie nowej, czterostopniowej procedury nominacyjnej, inspirowanej rozwiązaniami stosowanymi m.in. w Holandii, Wielkiej Brytanii i Szwecji.
Kontrowersyjna nominacja Millera
W piątek 3 kwietnia 2026 r. ścisły gabinet rządu federalnego (kern) zatwierdził nominację byłego prezesa banku Dexia na stanowisko szefa SFPIM – federalnej spółki uczestnictw i inwestycji. Decyzja, ogłoszona przez przewodniczącego MR Georgesa-Louisa Boucheza, od początku wywoływała kontrowersje i spotkała się z krytyką części środowisk politycznych.
DéFI chce zmiany zasad
We wtorek 7 kwietnia 2026 r. przewodnicząca DéFI Sophie Rohonyi opublikowała komunikat, w którym wezwała do odejścia od praktyki powierzania stanowisk osobom powiązanym z liderami partyjnymi. Jak podkreśliła, problem nie ogranicza się do SFPIM, lecz dotyczy również rad nadzorczych wielu ważnych spółek publicznych, takich jak Proximus, Elia, Bpost, SNCB/NMBS, STIB/MIVB czy RTBF.
Cztery etapy wyboru kandydatów
Proponowana przez DéFI reforma zakłada wprowadzenie czterech jasno określonych etapów. W pierwszym kroku rząd publikowałby szczegółowy profil poszukiwanego kandydata, obejmujący wymagania dotyczące wykształcenia, doświadczenia zawodowego, niezależności politycznej oraz braku konfliktu interesów. Następnie niezależna komisja, złożona z ekspertów, przedstawicieli środowisk naukowych i organizacji zawodowych, analizowałaby zgłoszenia i wskazywała trzech najlepszych kandydatów.
W kolejnym etapie wyłonione osoby przechodziłyby przesłuchanie w parlamencie. Ostateczny wybór należałby do rządu, który musiałby publicznie uzasadnić swoją decyzję.
„Chcemy, aby każda nominacja była wynikiem otwartego naboru, niezależnej selekcji, przesłuchania parlamentarnego i przejrzystego uzasadnienia. Żyjemy w demokracji, a nie w systemie opartym na znajomościach” – podkreśliła Sophie Rohonyi.