Propozycja mianowania byłego szefa Dexii, Axela Millera, na stanowisko przewodniczącego SFPIM (federalnego holdingu inwestycyjnego) wywołała silne reakcje, zwłaszcza we Flandrii. Mimo że decyzja została ogłoszona przez partię MR, rząd federalny nie zatwierdził jej do tej pory.
Spis treści
Ostre sprzeciwy i groźba rezygnacji
Jednym z najbardziej stanowczych krytyków nominacji jest Koen Schoors, wiceprzewodniczący SFPIM i ekonomista z Uniwersytetu w Gandawie. Zapowiedział, że złoży rezygnację, jeśli Miller obejmie funkcję. Jak podkreślił, nie jest to groźba, lecz zapowiedź konsekwentnego działania.
Schoors ocenia, że kierowanie najważniejszym holdingiem strategicznym w kraju wymaga osoby o niekwestionowanej reputacji, a jego zdaniem kandydatura Millera budzi poważne wątpliwości.
Odpowiedź Boucheza i polityczna wymiana zdań
Na krytykę szybko zareagował przewodniczący MR Georges-Louis Bouchez. W mediach społecznościowych zakwestionował wiarygodność swojego adwersarza, wskazując, że również Schoors został powołany z klucza politycznego. Zarzucił mu także brak doświadczenia w zarządzaniu przedsiębiorstwami.
Do debaty włączyli się także inni politycy. Posłanka Groen Meyrem Almaci uznała sytuację za „niesprawiedliwą” i wezwała rząd do odrzucenia nominacji. Z kolei były deputowany N-VA Peter Dedecker zarzucił Bouchezowi faworyzowanie osób ze swojego otoczenia, niezależnie od ich kompetencji.
Krytyka także ze strony mediów
Negatywne komentarze pojawiły się również w flamandzkiej prasie. Przypominano m.in. rolę Axela Millera w okresie upadku Dexii oraz jego późniejsze wyniki zawodowe, które oceniano jako mało przekonujące.
Niektóre redakcje podkreślały, że powierzenie mu kierowania holdingiem publicznym, który ma kluczowe znaczenie dla państwa i zajmuje się m.in. sprawami związanymi z bankiem Belfius, jest decyzją trudną do uzasadnienia.
Sprawa trafia do parlamentu
Temat nominacji pojawił się również podczas obrad parlamentu. Posłanka PTB Sofie Merckx w ironiczny sposób skomentowała sytuację, sugerując, że kolejnym krokiem mogłoby być obsadzanie innych instytucji publicznych kontrowersyjnymi kandydatami.
Rząd zachowuje dystans
Na tym etapie rząd federalny nie zajął oficjalnego stanowiska. Minister finansów Jan Jambon (N-VA), który nadzoruje SFPIM, unikał jednoznacznych deklaracji, podkreślając, że decyzja musi zostać podjęta kolegialnie.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że część członków koalicji nie jest przekonana do tej kandydatury, jednak nie jest pewne, czy sprawa stanie się poważnym konfliktem politycznym. W tle pozostają wcześniejsze ustalenia dotyczące obsady kluczowych stanowisk, które mogą ograniczać pole manewru partnerów rządowych.