Dwa wyroki w 24 godziny – amerykańskie sądy podważają model działania mediów społecznościowych
W ciągu jednej doby Mark Zuckerberg musiał zmierzyć się z dwoma poważnymi rozstrzygnięciami amerykańskich sądów. Dwie niezależne ławy przysięgłych uznały spółkę Meta – właściciela Facebooka i...
Mark Zuckerberg by The Crunchies! / Crunchies2009 on Flickr CC BY-ND 2.0
W ciągu jednej doby Mark Zuckerberg musiał zmierzyć się z dwoma poważnymi rozstrzygnięciami amerykańskich sądów. Dwie niezależne ławy przysięgłych uznały spółkę Meta – właściciela Facebooka i Instagrama – za odpowiedzialną zarówno za ułatwianie wykorzystywania seksualnego nieletnich, jak i za negatywny, uzależniający wpływ platform na kondycję psychiczną młodych użytkowników. Te decyzje, określane jako przełomowe, mogą znacząco zmienić sposób postrzegania odpowiedzialności prawnej największych firm technologicznych.
Spis treści
Dwa wyroki, wspólny kierunek zmian
Oba orzeczenia łączy nowa interpretacja odpowiedzialności platform. Tym razem nie chodziło o konkretne treści publikowane przez użytkowników ani o działania marketingowe, lecz o samą konstrukcję serwisów – ich funkcjonalność, sposób działania oraz zastosowane mechanizmy algorytmiczne.
W Santa Fe w stanie Nowy Meksyk sąd nałożył na Meta karę 375 milionów dolarów za ułatwianie wykorzystywania seksualnego nieletnich. Zdaniem ławy przysięgłych architektura Facebooka i Instagrama sprzyjała kontaktom młodych osób z przestępcami seksualnymi. Natomiast w Los Angeles Meta – wspólnie z YouTube – została uznana za winną zaniedbań związanych z wpływem platform na zdrowie psychiczne młodzieży. Sąd wskazał, że firma miała świadomość szkodliwych skutków rozwiązań takich jak nieskończone przewijanie czy automatyczne odtwarzanie materiałów, a mimo to nie podjęła odpowiednich działań.
Sekcja 230 traci swoją skuteczność
Przez ponad dwie dekady platformy społecznościowe korzystały z ochrony wynikającej z sekcji 230 ustawy Communications Decency Act. Przepisy te w praktyce zwalniały je z odpowiedzialności za treści zamieszczane przez użytkowników, w imię ochrony wolności słowa. Obecnie jednak sądy coraz częściej kierują uwagę nie na same publikacje, lecz na sposób funkcjonowania platform i mechanizmy, które wpływają na zachowania użytkowników.
Porównania do przemysłu tytoniowego
Coraz częściej pojawiają się analogie do spraw przeciwko koncernom tytoniowym. Podobnie jak w tamtych przypadkach, firmy technologiczne są oskarżane o świadomość szkodliwości swoich produktów – co potwierdzają wewnętrzne analizy – przy jednoczesnym braku reakcji. Oba wyroki mogą stworzyć istotny precedens i wpłynąć na regulacje dotyczące platform cyfrowych nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w innych częściach świata.
Meta i Google zapowiadają odwołania
Meta oraz Google zapowiedziały już, że zaskarżą wydane orzeczenia. Postępowania odwoławcze mogą potrwać wiele miesięcy, jednak już teraz wyroki te są sygnałem, że okres szerokiej ochrony i ograniczonej odpowiedzialności platform społecznościowych zaczyna się kończyć.