„Nie mogę zakazać manifestacji skrajnej prawicy w Brukseli” – burmistrz Close wskazuje na ograniczenia prawne
Podczas poniedziałkowego posiedzenia rady miejskiej Brukseli burmistrz Philippe Close odniósł się do zgromadzenia skrajnej prawicy, które odbyło się 7 marca na placu Poelaert. Wyjaśnił, że miasto nie...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Podczas poniedziałkowego posiedzenia rady miejskiej Brukseli burmistrz Philippe Close odniósł się do zgromadzenia skrajnej prawicy, które odbyło się 7 marca na placu Poelaert. Wyjaśnił, że miasto nie zdecydowało się na jego zakazanie ze względu na utrwaloną linię orzeczniczą – flamandzkie izby Rady Stanu w ostatnich latach regularnie uchylały podobne decyzje władz miasta. Jednocześnie podkreślił, że ideologie faszystowskie i neonazistowskie nie mają miejsca w stolicy, a władze Brukseli każdego dnia sprzeciwiają się przejawom rasizmu i nienawiści.
Spis treści
Zgromadzenie i napięcia na placu Poelaert
7 marca organizacja Nation zorganizowała na placu Poelaert zgromadzenie upamiętniające Quentina Deranque’a – działacza skrajnej prawicy, który zginął 12 lutego w Lyonie. W wydarzeniu uczestniczyło około trzydziestu osób, a wśród zgromadzonych odnotowano gesty nazistowskie. Na jednej z flag widoczny był krzyż celtycki, symbol często wykorzystywany przez środowiska skrajnie prawicowe. Na miejsce przybyła także kontrmanifestacja licząca około 200 osób. W trakcie wydarzenia doszło do napięć i starć między demonstrantami antyfaszystowskimi a policją.
Pytania radnych o decyzję władz miasta
Do burmistrza zwrócili się z pytaniami radni Rajae Maouane (Ecolo), Ayse Malcikan (niezależna) oraz Olivier Eggermont (MR). Dwie pierwsze radne domagały się wyjaśnień dotyczących warunków dopuszczenia zgromadzenia oraz powodów, dla których – mimo zapowiedzi złożenia zawiadomienia na policję – nie zdecydowano się wcześniej na jego zakazanie.
Olivier Eggermont podkreślił z kolei, że przeciwdziałanie ekstremizmowi powinno obejmować zarówno skrajną prawicę, jak i skrajną lewicę. Wskazał na przypadki, w których – jego zdaniem – zwolennicy irańskiego reżimu oraz Hamasu łączyli hasła wspierające terroryzm z postulatami ultralewicowymi podczas demonstracji w pobliżu instytucji europejskich. Zaznaczył, że ugrupowanie MR opowiada się za stanowczym potępieniem wszelkich form ekstremizmu, a wymiar sprawiedliwości powinien reagować zarówno na symboliczne akty przemocy, jak i nawoływanie do terroryzmu.
Orzecznictwo ogranicza możliwości zakazu
Philippe Close w odpowiedzi zaznaczył, że głównym problemem jest obowiązujące orzecznictwo. Flamandzkie izby Rady Stanu wielokrotnie uchylały wydawane przez niego decyzje zakazujące zgromadzeń skrajnej prawicy, co w praktyce znacząco ogranicza możliwości ich blokowania. Burmistrz przypomniał również, że ponad 20 lat temu, w 1995 r., w radzie miejskiej Brukseli zasiadało jeszcze siedmiu przedstawicieli skrajnej prawicy, podczas gdy obecnie środowiska te nie mają już żadnej reprezentacji w tym gremium.
Interwencja policji pod lupą
Odnosząc się do działań policji podczas zgromadzenia z 7 marca, burmistrz wyraził wsparcie dla funkcjonariuszy. Jak podkreślił, służby porządkowe podjęły próbę dialogu z kontrmanifestantami, jednak nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Zdaniem Close’a policja działała zgodnie z obowiązującymi procedurami i zapobiegła eskalacji sytuacji oraz poważniejszym zakłóceniom porządku publicznego.