Setki gospodarstw zamiast tysięcy – dlaczego transformacja rolnictwa zwalnia
Zmiany klimatyczne coraz wyraźniej zmuszają rolników do poszukiwania bardziej zrównoważonych metod produkcji. W Walonii rośnie zainteresowanie rolnictwem regeneratywnym, które pozwala poprawić...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Zmiany klimatyczne coraz wyraźniej zmuszają rolników do poszukiwania bardziej zrównoważonych metod produkcji. W Walonii rośnie zainteresowanie rolnictwem regeneratywnym, które pozwala poprawić kondycję gleby i jednocześnie ograniczyć wydatki na środki chemiczne oraz paliwo. Pomimo korzystnych efektów ekonomicznych i środowiskowych na taką formę gospodarowania zdecydowało się jednak zaledwie kilkaset spośród około 12 000 rolników działających w regionie. Główną przeszkodą okazuje się nie tyle sama technologia uprawy, ile brak kompetencji w zarządzaniu gospodarstwem oraz ograniczone wsparcie w zakresie planowania ekonomicznego. Zdaniem ekspertów i praktyków rolnictwa, aby przyspieszyć transformację sektora, wiedza agronomiczna powinna iść w parze z przygotowaniem przedsiębiorczym.
Spis treści
Dziesięć lat doświadczeń i realne oszczędności
Jednym z pionierów rolnictwa regeneratywnego w Belgii jest Luc Joris, który prowadzi gospodarstwo Géronvillers w Chastre. Od dziesięciu lat stosuje on metody regeneratywne i podkreśla ich pozytywne efekty. Decyzję o zmianie modelu produkcji podjął po latach pracy w systemie konwencjonalnym, kiedy coraz poważniejszym problemem stała się erozja gleby oraz rosnąca zależność od kosztownych środków chemicznych. Wprowadzenie praktyk regeneratywnych przyniosło konkretne korzyści finansowe: w ciągu dekady wydatki na środki ochrony roślin spadły o jedną trzecią, natomiast koszty paliwa zmniejszyły się o połowę.
Na czym polega rolnictwo regeneratywne
Rolnictwo regeneratywne bywa postrzegane jako rozwiązanie pośrednie między rolnictwem konwencjonalnym a ekologicznym. Jego podstawą jest odbudowa naturalnej żyzności gleby poprzez kilka zasadniczych praktyk. Należą do nich utrzymywanie stałej pokrywy roślinnej, ograniczenie intensywnej obróbki mechanicznej gleby i unikanie orki, bardziej zróżnicowana rotacja upraw oraz redukcja stosowania środków chemicznych do niezbędnego minimum. Tak prowadzona produkcja rolnicza może pochłaniać więcej dwutlenku węgla, niż emituje, a jednocześnie sprzyja zachowaniu bioróżnorodności, poprawia retencję wody i wzmacnia stabilność lokalnych ekosystemów.
Potwierdzona opłacalność, lecz obawy przed ryzykiem
Chociaż liczba gospodarstw stosujących metody regeneratywne w Walonii stopniowo rośnie, nadal stanowią one niewielką część całego sektora. Obecnie jest to zaledwie kilkaset gospodarstw na około 12 000 działających w regionie. Jak przyznaje Luc Joris, zmiana modelu produkcji zawsze wiąże się z ryzykiem, na które wielu rolników pracujących na niewielkich marżach nie chce się zdecydować.
Podobną opinię wyraża Olivier Lefebvre, były dyrektor brukselskiej giełdy, który dziś wspiera projekty agroekologiczne. Angażuje się m.in. w inicjatywę Perma-Projects, pomagającą młodym producentom warzyw w rozwijaniu własnych gospodarstw, oraz w projekty takie jak La Préale w Hamois czy La Papelotte w Waterloo. Lefebvre podkreśla, że koszty środków produkcji rolnej rosną około trzykrotnie szybciej niż ceny uzyskiwane za produkty rolne, a dodatkowym wyzwaniem są wahania cen na rynkach światowych. Jednocześnie zaznacza, że po czterech do pięciu latach stosowania praktyk agroekologicznych i cyrkularnych gospodarstwa zaczynają osiągać wyraźnie wyższe marże brutto.
Podobne wnioski przedstawia Komitet Ekonomiczno-Społeczny Unii Europejskiej, który w ubiegłym roku opublikował opinię dotyczącą rolnictwa regeneratywnego. Z dokumentu wynika, że gospodarstwa stosujące takie metody mogą zwiększyć plony nawet o 15 procent, przy jednoczesnym zmniejszeniu zużycia syntetycznego azotu o około 23 procent oraz paliwa o ponad 75 procent.
Struktury wsparcia istnieją, lecz ich skala jest ograniczona
Na rynku pojawiają się już organizacje wspierające transformację rolnictwa w kierunku bardziej zrównoważonych praktyk. Jedną z nich jest kooperatywa Farm for Good, założona przez Clotilde de Montpellier. Zrzesza ona 122 gospodarstwa obejmujące łącznie ponad 9 300 hektarów – głównie w Walonii, ale także częściowo we Flandrii. Jak wyjaśnia de Montpellier, organizacja nie sprzedaje jedynie produktów rolnych, lecz również sposób ich wytwarzania, co wymaga zmiany podejścia do praktyk produkcyjnych i oceny ich wpływu na środowisko. W tym celu opracowano narzędzie diagnostyczne OpenCompass, które analizuje dane dotyczące metod uprawy, wpływu środowiskowego, poziomu autonomii gospodarstw oraz ich rentowności.
Innym przykładem jest walońska firma Soil Capital, która wspiera transformację blisko 2 000 rolników gospodarujących na powierzchni około 500 000 hektarów. Przedsiębiorstwo pełni rolę pośrednika między rolnikami a dużymi firmami spożywczymi, wynagradzając producentów za magazynowanie dwutlenku węgla w glebie. Certyfikaty węglowe nabywają m.in. AB InBev, IBA, PepsiCo czy L’Oréal. Dzięki temu rolnicy otrzymują dodatkowe źródło dochodu, które może ułatwić przejście na bardziej zrównoważone praktyki.
W przypadku gospodarstwa Luca Jorisa współpraca z Soil Capital przynosi roczny dochód wynoszący około 12 000 euro – kwotę, którą sam określa jako „wisienkę na torcie” przy rocznych obrotach rzędu 900 000 euro. Chuck de Liedekerke, dyrektor generalny Soil Capital, podkreśla jednak, że obecne wynagrodzenie w wysokości 30-40 euro za hektar jest wciąż zbyt niskie. Jego zdaniem, aby przekonać większą liczbę rolników do transformacji, stawka powinna wynosić co najmniej 100 euro za hektar.
Zarządzanie gospodarstwem – brakujący element
Za obiecującymi wynikami ekonomicznymi kryje się jednak problem związany z kompetencjami zarządczymi wśród rolników. Marie Bosquet, odpowiedzialna za rozwój strategiczny w organizacji doradczej Regenacterre, wskazuje na istotne braki w tym obszarze. Według jej danych jedynie około 40 procent rolników prowadzi rachunkowość zarządczą, a nawet w tych gospodarstwach dane finansowe rzadko są wykorzystywane jako narzędzie podejmowania decyzji.
Jednocześnie wsparcie publiczne oraz doradztwo rolnicze koncentrują się głównie na technicznych aspektach uprawy, pomijając kwestie ekonomiczne. Tymczasem – jak podkreśla Bosquet – gospodarstwo rolne jest przedsiębiorstwem, które musi mierzyć się z takimi wyzwaniami jak kontrola kosztów produkcji, zarządzanie płynnością finansową czy ograniczanie ryzyka.
Pierwsze inicjatywy szkoleniowe
Rosnąca świadomość tej luki zaczyna jednak prowadzić do powstawania nowych inicjatyw edukacyjnych. Olivier Lefebvre uruchomił Perma-Projects Academy, która oferuje szkolenia z zakresu biointensywnej produkcji warzyw. Niedawno powołał również w La Hulpe Instytut Przedsiębiorczości Warzywniczej, którego celem jest pomoc rolnikom w prowadzeniu gospodarstw w sposób zbliżony do zarządzania małym lub średnim przedsiębiorstwem. Jednym z warunków uczestnictwa w programie jest prowadzenie gospodarstwa przez co najmniej dwóch wspólników.
Również organizacja Regenacterre angażuje się w rozwijanie kompetencji ekonomicznych w sektorze rolnym. Wspiera rolników w analizie danych finansowych, opracowuje narzędzia do oceny rentowności gospodarstw oraz szkoli doradców i agronomów tak, aby potrafili łączyć wiedzę techniczną z analizą ekonomiczną. Celem tych działań jest odejście od podejścia skoncentrowanego wyłącznie na wydajności produkcji i uwzględnienie takich elementów jak marża, ryzyko oraz długofalowa stabilność gospodarstw.