De Wever ostrzega koalicję: nie będę premierem sparaliżowanego rządu
Premier Belgii Bart De Wever w serii wywiadów udzielonych frankofońskim dziennikom wystosował wyraźne ostrzeżenie pod adresem partnerów koalicyjnych. Szef rządu federalnego dał do zrozumienia, że nie...
© Bart De Wever - facebook Premier Belgii Bart De Wever w serii wywiadów udzielonych frankofońskim dziennikom wystosował wyraźne ostrzeżenie pod adresem partnerów koalicyjnych. Szef rządu federalnego dał do zrozumienia, że nie zamierza kierować gabinetem, który nie potrafi podejmować kluczowych decyzji dotyczących przyszłości kraju. Jednocześnie opowiedział się za negocjowanym zakończeniem wojny w Ukrainie i przywróceniem relacji energetycznych z Rosją, co natychmiast wywołało sprzeciw zarówno części koalicjantów, jak i opozycji. Premier skrytykował także pomysł przewodniczącego MR Georges-Louisa Boucheza, który rozważa wystawienie list wyborczych we Flandrii. Wypowiedzi De Wevera pojawiły się w kontekście nowego sondażu zleconego przez Het Laatste Nieuws i VTM, pokazującego spadek poparcia dla frankofońskich partii koalicyjnych. Wywiady zbiegły się również z publikacją frankofońskiej wersji eseju premiera „Over welvaart” („O dobrobycie”).
Spis treści
N-VA utrzymuje pozycję lidera
Z najnowszego sondażu wynika, że N-VA pozostaje najsilniejszą partią zarówno we Flandrii, jak i w skali całej Belgii. Tuż za nią plasuje się Vlaams Belang, który od wyborów w 2024 r. systematycznie zwiększa poparcie. Wyniki badania potwierdzają trend obserwowany w ostatnich miesiącach – partia De Wevera umacnia swoją pozycję kosztem mniejszych ugrupowań centrum i prawicy.
Sam Bart De Wever pozostaje najpopularniejszym politykiem w Belgii. Jego pozycja we Flandrii jest bardzo silna, a żaden inny polityk nie zbliża się do poziomu poparcia, którym się cieszy. Co więcej, premier zyskuje również większą rozpoznawalność wśród wyborców frankofońskich, co w belgijskiej polityce jest zjawiskiem stosunkowo rzadkim.
Jednocześnie De Wever zwraca uwagę na sygnały ostrzegawcze płynące z sondażu. W rozmowie z La Libre Belgique wskazał na rosnącą siłę PS w Walonii. Jeśli partia Paula Magnette’a zbliży się do poziomu 30 procent poparcia, sytuacja polityczna stanie się znacznie bardziej skomplikowana. Zdaniem premiera połączenie programu PS z jego własną wizją reform nie doprowadziłoby do stabilnych rządów.
Rząd traci wirtualną większość
Sondaż pokazuje również osłabienie frankofońskich partii koalicyjnych, co może mieć poważne konsekwencje dla stabilności rządu. W Walonii zdecydowanym liderem pozostaje PS, natomiast w Brukseli na pierwsze miejsce wysuwa się PVDA. Tymczasem MR i Les Engagés – ugrupowania, które w 2024 r. odniosły duży sukces wyborczy i stanowią frankofońską część obecnej koalicji – tracą poparcie.
W praktyce oznacza to, że rząd nie posiada już wirtualnej większości parlamentarnej. W zależności od przyjętej metodologii obliczeń koalicja może liczyć jedynie na 71 lub 72 mandaty, podczas gdy do większości potrzebnych jest 76 miejsc w Izbie Reprezentantów. Każde głosowanie nad kontrowersyjnymi projektami ustaw staje się więc potencjalnym zagrożeniem dla stabilności gabinetu.
Premier podkreślił, że to właśnie głosy mieszkańców Walonii oddane na MR i Les Engagés umożliwiły powstanie obecnej koalicji federalnej. De Wever zaznaczył również, że obecny rok może być ostatnią szansą na przeprowadzenie zapowiadanych reform, w tym strukturalnej konsolidacji finansów publicznych na poziomie 3-4 miliardów euro.
Groźba paraliżu decyzyjnego
Zdaniem premiera rząd zbliża się do momentu, w którym grozi mu paraliż decyzyjny. De Wever podkreślił, że nie chce powtórzyć sytuacji znanej z czasów poprzedniej koalicji Vivaldi, która przez długi czas nie była w stanie przeprowadzić istotnych reform.
Jednym z przykładów jest reforma podatku VAT, zapowiadana jako jeden z kluczowych projektów obecnego gabinetu. Do tej pory nie udało się jednak osiągnąć porozumienia między partnerami koalicyjnymi w sprawie nowej struktury stawek podatkowych.
Nierozwiązany pozostaje również problem przeludnienia belgijskich więzień. W wielu zakładach karnych osadzeni zmuszeni są spać na podłodze, co od miesięcy wywołuje krytykę ze strony organizacji zajmujących się prawami człowieka. Sporne pozostają także kwestie związane ze współpracą wojskową z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.
Napięcia wewnątrz koalicji dodatkowo podsycają publiczne wypowiedzi polityków. W programie De Afspraak op Vrijdag przewodnicząca N-VA Valerie Van Peel skrytykowała liderów Vooruit i CD&V, zarzucając im brak zrozumienia dla kwestii geopolitycznych.
De Wever jasno zadeklarował, że nie zamierza pozostawać premierem w sytuacji, gdy rząd utraci zdolność do podejmowania decyzji. Jak stwierdził, nie interesuje go bierne doczekanie końca kadencji i ograniczenie się do reprezentowania Belgii na posiedzeniach Rady Europejskiej bez realnych reform w kraju.
Spór o ceny energii i paliw
Rząd musi jednocześnie mierzyć się z problemem rosnących cen paliw, który coraz mocniej odczuwają mieszkańcy Belgii. W koalicji pojawiły się różne propozycje działań – od wprowadzenia limitów cenowych po zmiany w systemie akcyzy na benzynę i olej napędowy.
N-VA sprzeciwia się jednak powrotowi do szerokich programów pomocy finansowej, jakie w czasie kryzysu energetycznego wprowadził poprzedni rząd Vivaldi. Valerie Van Peel podkreśliła, że jej partia nie popiera rozdawania pieniędzy w formie jednorazowych premii energetycznych czy innych dotacji.
Według niej doświadczenia z poprzednich lat pokazują, że część wsparcia trafiała na konta oszczędnościowe zamiast realnie pobudzać konsumpcję i gospodarkę. Dlatego N-VA opowiada się raczej za strukturalnymi rozwiązaniami dotyczącymi rynku energii.
Kontrowersje wokół Rosji i Ukrainy
Premier wywołał również kontrowersje swoją wypowiedzią dotyczącą wojny w Ukrainie. W rozmowie z dziennikiem L’Echo stwierdził, że Unia Europejska powinna podjąć negocjacje z Rosją w celu zakończenia konfliktu. Jego zdaniem w dłuższej perspektywie konieczna będzie także normalizacja relacji energetycznych z Moskwą.
Propozycja ta spotkała się z ostrą krytyką. Meyrem Almaci z Groen oraz były premier Guy Verhofstadt zdecydowanie odrzucili taki scenariusz. Do słów De Wevera zdystansował się także minister spraw zagranicznych Maxime Prévot z Les Engagés.
Prévot podkreślił, że Rosja nie dopuszcza Europy do stołu negocjacyjnego i utrzymuje maksymalistyczne żądania wobec Ukrainy. W jego ocenie mówienie obecnie o normalizacji relacji z Moskwą wysyłałoby sygnał osłabienia europejskiej jedności.
MR we Flandrii pod ostrzałem premiera
Kolejnym tematem sporów jest pomysł przewodniczącego MR Georges-Louisa Boucheza, który rozważa wystawienie list wyborczych we Flandrii. De Wever w rozmowie z La Libre Belgique ocenił ten plan bardzo krytycznie.
Zdaniem premiera dzielenie prawicowego elektoratu nie jest dobrą strategią polityczną. W obecnym układzie sił – gdzie N-VA i Vlaams Belang przyciągają łącznie około połowy flamandzkich wyborców – pojawienie się kolejnej partii liberalnej mogłoby jedynie zwiększyć rozdrobnienie sceny politycznej.
De Wever powtórzył również swoją znaną tezę, że Belgia funkcjonuje jako państwo złożone z dwóch odrębnych demokracji językowych. W tym kontekście uznał za zaskakujące, że partia frankofońska chciałaby startować we Flandrii, nie posługując się na co dzień językiem niderlandzkim.
Nie wiadomo jeszcze, czy MR rzeczywiście zdecyduje się na taki krok. Jednak słowa premiera jasno pokazują, że N-VA nie patrzy przychylnie na ewentualne wejście frankofońskiej partii na flamandzki rynek wyborczy.