Ponad rok po objęciu stanowiska premiera Belgii Bart De Wever (N-VA) udzielił pierwszego wywiadu frankofońskiej prasie. W rozmowie z dziennikiem L’Echo lider rządu koalicji Arizona – tworzonej przez N-VA, Vooruit, CD&V, MR oraz Les Engagés – przedstawił swoje spojrzenie na najważniejsze wyzwania stojące przed rządem. Okazją do rozmowy była publikacja francuskojęzycznej wersji jego książki “Prospérité” (Dobrobyt). W wywiadzie premier odniósł się m.in. do stanu finansów publicznych, cen energii, reformy emerytalnej, przyszłości belgijskiego systemu instytucjonalnego oraz relacji między partnerami koalicyjnymi.
Spis treści
Budżet: “Musimy zrobić jeszcze więcej”
Bart De Wever przyznał, że sytuacja finansów publicznych pozostaje trudna. Jak obrazowo stwierdził, każde kolejne spojrzenie w rządowe finanse przypomina otwieranie szafy, w której zamiast jednego szkieletu znajduje się “cały cmentarz”. Premier odniósł się do szacunków gubernatora Banku Narodowego Belgii (BNB), według których konieczne oszczędności mogą wynosić około 11 miliardów euro. Jego zdaniem taka kwota może być jednak przesadzona, ponieważ zbyt gwałtowne ograniczanie wydatków publicznych mogłoby wywołać niepożądane skutki gospodarcze.
Zdaniem szefa rządu realistycznym celem w obecnej kadencji jest osiągnięcie dodatkowej konsolidacji budżetowej na poziomie około 3-4 miliardów euro w ujęciu strukturalnym. De Wever odniósł się również do zarzutów, że rząd nie radzi sobie z narastającym deficytem. Według prognoz Federalnego Biura Planowania deficyt budżetowy może sięgnąć około 5 procent PKB w 2029 r. Premier podkreślił jednak, że gdyby jego gabinet nie podjął działań naprawczych, a polityka poprzedniej koalicji Vivaldi była kontynuowana przy jednoczesnym wzroście wydatków na obronność, deficyt mógłby zbliżyć się nawet do 7 procent PKB.
De Wever zaznaczył przy tym, że przekaz skierowany do partnerów koalicyjnych jest jednoznaczny – konieczne są dalsze wysiłki w celu poprawy sytuacji budżetowej. Zapowiedział również, że planowaną na marzec kontrolę budżetową chce połączyć z przygotowaniami do budżetu na 2027 r., ponieważ jego zdaniem dzielenie tych prac na oddzielne etapy nie ma większego sensu.
Energia: premier “odporny” na naciski
Premier odniósł się także do rosnącej presji ze strony części partnerów koalicyjnych, którzy domagają się interwencji rządu w związku z wysokimi cenami energii. De Wever podkreślił jednak, że nie zamierza reagować pochopnie ani ogłaszać kosztownych programów pomocowych w sytuacji, gdy – jak stwierdził – faktyczny kryzys energetyczny jeszcze nie nastąpił.
Szef rządu skrytykował przy tym podejście poprzedniej koalicji Vivaldi. Jego zdaniem poprzedni rząd przeznaczył na pomoc energetyczną tak duże środki, że rachunki za energię spadły u około połowy mieszkańców Belgii. De Wever zapowiedział, że rząd będzie uważnie monitorował rozwój sytuacji, jednak nie zamierza podejmować pochopnych decyzji ani wprowadzać kosztownych rozwiązań w reakcji na presję polityczną.
Reforma emerytur i kontrowersje wokół kobiet
Premier bronił również reformy systemu emerytalnego, która wywołała szeroką debatę publiczną. Odniósł się do kontrowersji związanych z wypowiedzią Jana Jambona (N-VA), która została zinterpretowana jako sugestia, że kobiety powinny po prostu dostosować się do nowych zasad. De Wever uznał taką interpretację za fałszywą i stwierdził, że Jambon mówił ogólnie o konieczności dostosowania się obywateli do nowych regulacji.
Według premiera chodzi przede wszystkim o możliwość przepracowania kilku dodatkowych miesięcy w celu uniknięcia obniżenia świadczenia pod koniec kariery zawodowej. De Wever przyznał jednak, że kobiety mogą być w większym stopniu dotknięte zmianami, na co zwróciła uwagę również Rada Stanu (Conseil d’État).
Jego zdaniem problem ten nie wynika jednak z samej konstrukcji reformy, lecz z nierównego podziału obowiązków domowych w społeczeństwie. Premier zaznaczył, że trudno byłoby przekonywać kobiety pracujące na pełen etat i jednocześnie zajmujące się rodziną, że powinny być solidarne z osobami, które mają możliwość pracy w niepełnym wymiarze godzin. Podkreślił również, że nawet po wprowadzeniu reform Belgia pozostanie jednym z krajów oferujących najbardziej hojne świadczenia emerytalne.
Debata instytucjonalna i relacje z Boucherem
Bart De Wever potwierdził w wywiadzie swoje przywiązanie do koncepcji konfederalizmu. Przyznał jednak, że obecna koalicja nie dysponuje wymaganą większością dwóch trzecich głosów w parlamencie, która byłaby konieczna do przeprowadzenia takiej reformy.
Premier ocenił, że w dłuższej perspektywie debata instytucjonalna jest nieunikniona, ponieważ obecny model federalny Belgii jest jego zdaniem kosztowny i nieefektywny. Ewentualne reformy mogłyby pojawić się najwcześniej po wyborach w 2029 r., a ich zakres będzie zależał od decyzji wyborców zarówno po stronie flamandzkiej, jak i frankofońskiej.
Odnosząc się do obecności partii MR we Flandrii, De Wever wyraził sceptycyzm wobec pomysłu dalszego dzielenia sceny politycznej po stronie prawicy. O przewodniczącym MR Georgesie-Louisie Bouchezie wypowiedział się jednak z pewną dozą uznania, określając go jako “silnego człowieka, który każdego ranka smaruje sobie socjalistę na kanapkę”. Jednocześnie zaznaczył, że ich wizje państwa znacząco się różnią, zwłaszcza w kwestiach instytucjonalnych. Ironicznie dodał również, że trudno mu zrozumieć ideę partii ogólnokrajowej, której lider nie posługuje się językiem większości mieszkańców Belgii.
Nowy premier Brukseli
Premier odniósł się także do sytuacji politycznej w Regionie Stołecznym Brukseli oraz do nowego szefa tamtejszego rządu. Określił go jako sympatyczną osobę, wobec której odczuwa pewne współczucie z powodu konieczności współpracy z Partią Socjalistyczną i Ahmedem Laaouejem.
De Wever wyraził nadzieję, że nowy premier regionu brukselskiego podejmie wysiłek nauczenia się niderlandzkiego na poziomie umożliwiającym sprawne funkcjonowanie w życiu publicznym. Z nutą sceptycyzmu dodał jednak, że dopiero czas pokaże, czy tak się stanie.
Jednocześnie zaznaczył, że jeżeli nowemu szefowi rządu Brukseli uda się zlikwidować miliardowy deficyt regionu zgodnie z umową koalicyjną, będzie w stanie wybaczyć mu wszystko – nawet gdyby przemawiał po chińsku.