Niewidomi za kierownicą na torze Spa-Francorchamps – niezwykły projekt pokazujący, że ograniczenia można przełamywać
W czwartek na legendarnym torze Spa-Francorchamps w prowincji Liège odbyło się wyjątkowe wydarzenie. Pięć osób niewidomych usiadło za kierownicą samochodów i samodzielnie pokonało pełne okrążenia...
W czwartek na legendarnym torze Spa-Francorchamps w prowincji Liège odbyło się wyjątkowe wydarzenie. Pięć osób niewidomych usiadło za kierownicą samochodów i samodzielnie pokonało pełne okrążenia jednego z najbardziej znanych torów wyścigowych na świecie. Inicjatywę zorganizowało belgijskie stowarzyszenie Les non-voyants et leurs drôles de machines, które od lat działa na rzecz osób z dysfunkcją wzroku i pokazuje, że utrata jednego ze zmysłów nie musi oznaczać rezygnacji z intensywnych doświadczeń. Uczestnicy prowadzili pojazdy z pomocą pilotów, osiągając na prostych odcinkach toru prędkość nawet 120 km/h.
Spis treści
Jak niewidomy kierowca radzi sobie na torze
Podstawą projektu jest specjalny system komunikacji między kierowcą a pilotem siedzącym na miejscu pasażera. Wskazówki dotyczące kierunku jazdy przekazywane są za pomocą kodu opartego na układzie cyfr na tarczy zegarka. Dzięki temu niewidomy kierowca otrzymuje jasną informację, w którą stronę oraz jak mocno powinien skręcić kierownicę. Moment hamowania określany jest natomiast poprzez odliczanie, co pozwala precyzyjnie dobrać zarówno czas, jak i siłę nacisku na pedał hamulca. Choć metoda wydaje się prosta, w praktyce okazuje się bardzo skuteczna – uczestnicy potrafią dzięki niej rozpędzić samochód na prostych fragmentach toru nawet do 120 km/h.
Emocje i zaufanie kluczem do sukcesu
Dla osób biorących udział w czwartkowym wydarzeniu przejazd po torze Spa-Francorchamps był przede wszystkim niezwykle intensywnym przeżyciem. Denis Gabriel, jeden z niewidomych kierowców, opowiadał o swoim doświadczeniu z dużym entuzjazmem. Jak relacjonował, podczas jazdy towarzyszył mu potężny ryk silnika oraz drgania całego samochodu, a prowadzenie pojazdu wymagało ogromnego skupienia. Po dwóch okrążeniach poczuł, że potrzebuje chwili przerwy. Przyznał również, że największym wyzwaniem było zaufanie pilotowi, który zachęcał go do przyspieszania w momentach, gdy on sam miał wrażenie, że jedzie już wystarczająco szybko.
Laurence Michel, kolejna uczestniczka projektu, mówiła z kolei o wyjątkowym poczuciu wolności, jakie towarzyszyło jej za kierownicą. Podkreślała, że możliwość przejazdu po torze pozwoliła jej przełamać wiele wewnętrznych barier i dodała odwagi do podejmowania nowych wyzwań w codziennym życiu.
Zaufanie fundamentem całego przedsięwzięcia
Motyw wzajemnego zaufania pojawiał się w relacjach wszystkich uczestników wydarzenia. Dotyczy to nie tylko samych kierowców, lecz także pilotów, którzy ponoszą ogromną odpowiedzialność za przebieg jazdy. Franco Sciacchitano, jeden z kopilotów biorących udział w projekcie, wyjaśniał, że jego zadanie wymaga ciągłego skupienia i uważnego reagowania na zachowanie kierowcy. Każda sekunda spędzona na torze wymaga pełnej synchronizacji między osobą prowadzącą samochód a pilotem przekazującym wskazówki.
Życie po utracie wzroku
Cała inicjatywa wpisuje się w szerszą działalność stowarzyszenia założonego przez Luca Costermansa – dobrze znaną postać w środowisku osób niewidomych w Belgii. Costermans jest posiadaczem rekordu świata prędkości wśród niewidomych kierowców, osiągając wynik 308 km/h. Jego celem jest pokazywanie, że życie po utracie wzroku wciąż może być pełne aktywności i nowych doświadczeń. Jak podkreśla, brak jednego zmysłu nie przekreśla możliwości realizowania ambitnych przedsięwzięć. Pozostałe zmysły oraz odpowiednie wsparcie pozwalają osobom niewidomym robić rzeczy, które wielu ludziom wydają się niemożliwe. Uczestnicy czwartkowych przejazdów zgodnie przyznali, że chętnie ponownie wzięliby udział w podobnym wydarzeniu, co pokazuje, jak duże znaczenie ma tego typu inicjatywa.