Dożywotni zakaz wjazdu do Belgii przeszedł pierwszy etap parlamentarny – opozycja ostrzega przed naruszeniem praworządności
Komisja spraw wewnętrznych Izby Reprezentantów zatwierdziła we wtorek w pierwszym czytaniu projekt ustawy przewidujący możliwość nakładania dożywotnich zakazów wjazdu na terytorium Belgii przez Urząd...
Komisja spraw wewnętrznych Izby Reprezentantów zatwierdziła we wtorek w pierwszym czytaniu projekt ustawy przewidujący możliwość nakładania dożywotnich zakazów wjazdu na terytorium Belgii przez Urząd ds. Cudzoziemców (Office des étrangers). Nowe przepisy mają dotyczyć osób przebywających nielegalnie w Belgii, które są uznawane za terrorystów, potencjalnie agresywnych ekstremistów lub kaznodziejów nienawiści i figurują w bazie danych T.E.R. (terroryzm, ekstremizm, radykalizacja). Projekt wzbudził jednak znaczące kontrowersje wśród lewicowej opozycji, która podważa zarówno sens proponowanych rozwiązań, jak i ich zgodność z zasadami państwa prawa.
Obecne przepisy i polityczna decyzja o zmianie
Urząd ds. Cudzoziemców może już obecnie wydawać zakazy wjazdu do Belgii, jednak wyłącznie na określony czas. W 2025 r. wydano blisko 6 000 takich decyzji, z czego jedynie 42 dotyczyły okresu przekraczającego 20 lat. Umowa koalicyjna obecnego rządu przewiduje jednak wprowadzenie możliwości stosowania zakazów bezterminowych. Z projektu przygotowanego przez minister ds. azylu Anneleen Van Bossuyt wynika, że w praktyce Belgia dotąd nie nakładała dożywotnich zakazów wjazdu – częściowo z powodu nieprecyzyjnych ram prawnych, ale także dlatego, że dopiero obecny rząd zdecydował się wyraźnie postawić na takie rozwiązanie.
Poseł Denis Ducarme z partii MR określił projekt jako symboliczny punkt zwrotny. Jego zdaniem nowe przepisy mają zakończyć okres, w którym Belgia przez ostatnie dwie lub trzy dekady była postrzegana jako miejsce schronienia dla islamistów i radykalnych środowisk w Europie.
Opozycja podważa zasadność i legalność projektu
Lewicowa opozycja zgłosiła liczne zastrzeżenia wobec projektu. Posłanka Sarah Schlitz z frakcji Ecolo-Groen zwróciła uwagę, że skoro prawo już teraz umożliwia nakładanie wieloletnich zakazów wjazdu, wprowadzanie sankcji dożywotniej wydaje się wątpliwe. Jej zdaniem żaden z ekspertów, z którymi się konsultowała, nie potrafił wskazać konkretnej potrzeby uzasadniającej nowe przepisy, a ich rzeczywistym celem jest jedynie demonstracja twardej polityki migracyjnej.
Kontrowersje budzą również kwestie proceduralne. Informacje stanowiące podstawę wpisania danej osoby do bazy danych T.E.R. mają charakter niejawny, co oznacza, że osoby objęte dożywotnim zakazem wjazdu nie będą miały dostępu do materiałów uzasadniających decyzję. Poseł Khalil Aouasti z partii PS ostrzegł, że takie rozwiązanie może prowadzić do licznych uchyleń decyzji przez Radę ds. Sporów Cudzoziemskich. Według niego rząd wchodzi w ten sposób na niebezpieczny teren w kontekście poszanowania zasad państwa prawa.
Spór o możliwość obejmowania dzieci nowymi przepisami
Duże emocje w trakcie debaty wywołała także kwestia potencjalnego objęcia nowymi przepisami osób nieletnich. Do bazy danych T.E.R. mogą być wpisywane osoby już od dwunastego roku życia, co oznacza, że w teorii dożywotni zakaz wjazdu mógłby dotyczyć nawet dwunastoletniego dziecka. Lewicowa opozycja domagała się wysłuchania komisarzy ds. praw dziecka, jednak wniosek ten został odrzucony.
Posłanka Maaike De Vreese z partii N-VA uzasadniała takie stanowisko, przywołując przykład Syrii, gdzie Państwo Islamskie szkoliło bardzo młode osoby do działań terrorystycznych. Jej zdaniem jest to rzeczywistość, którą ustawodawca musi brać pod uwagę. Odmienne stanowisko przedstawił poseł Matti Vandemaele z Ecolo-Groen, który argumentował, że dziecko dopuszczające się aktów terroryzmu nie działa samodzielnie, lecz jest manipulowane i wykorzystywane przez dorosłych.
Pytanie do Trybunału UE i apel o poszanowanie wyroków
W związku z projektem skierowano pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Minister Van Bossuyt zdecydowała się jednak nie wstrzymywać prac nad ustawą, wskazując, że opinia rzecznika generalnego Trybunału jest zgodna z jej stanowiskiem.
Partia Les Engagés, zaniepokojona niedawną odmową wykonania wyroku belgijskiego Trybunału Konstytucyjnego przez minister, zażądała jasnych gwarancji, że przyszłe orzeczenie europejskiego Trybunału zostanie zastosowane niezależnie od jego treści. Poseł Benoît Lutgen podkreślił, że wyroki sądów muszą być bezwarunkowo respektowane, a jakiekolwiek wątpliwości w tej kwestii nie przystoją politykom deklarującym przywiązanie do zasad praworządności.