Ceny paliwa lotniczego w górę – Brussels Airlines na razie nie wprowadzi dopłat do biletów
W związku z gwałtownym wzrostem cen paliwa lotniczego, spowodowanym wojną na Bliskim Wschodzie oraz blokadą Cieśniny Ormuz, coraz więcej linii lotniczych na świecie decyduje się na wprowadzenie...
W związku z gwałtownym wzrostem cen paliwa lotniczego, spowodowanym wojną na Bliskim Wschodzie oraz blokadą Cieśniny Ormuz, coraz więcej linii lotniczych na świecie decyduje się na wprowadzenie dodatkowych opłat paliwowych doliczanych do ceny biletów. Brussels Airlines, należące do grupy Lufthansa, poinformowały jednak w środę agencję Belga, że na razie nie planują wprowadzenia takich dopłat. Przewoźnik podkreśla, że jest częściowo chroniony przed wzrostem kosztów dzięki polityce hedgingu paliwowego. W praktyce oznacza to, że około 80 procent zapotrzebowania na paliwo zostało wcześniej zabezpieczone poprzez kontrakty terminowe.
Globalna fala dopłat paliwowych
W poniedziałek średnia cena paliwa lotniczego osiągnęła poziom 173,91 dolara za baryłkę według indeksu referencyjnego Platts. To około dwukrotnie więcej niż 2 stycznia. Tak gwałtowny wzrost kosztów zmusił wielu międzynarodowych przewoźników do podjęcia działań.
Grupa Air India ogłosiła we wtorek wieczorem wprowadzenie dopłat paliwowych dla wszystkich swoich połączeń. W zależności od trasy wynoszą one od 3,73 euro w przypadku lotów krajowych do ponad 170 euro na trasach do Ameryki Północnej. Australijski Qantas zapowiedział natomiast podwyżkę cen lotów międzynarodowych o około 5 procent. Tajlandzki przewoźnik Thai Airways przewiduje z kolei wzrost cen na poziomie od 10 do 15 procent. Podwyżki zapowiedziały także skandynawska grupa SAS oraz hongkoński Cathay Pacific. Linie te określają je jako rozwiązanie tymczasowe, choć nie podają jeszcze dokładnej skali zmian.
Brussels Airlines pod ochroną hedgingu
Na tle tych decyzji Brussels Airlines przyjmują bardziej ostrożne podejście. Przewoźnik poinformował w środę, że w krótkiej perspektywie nie planuje znaczących podwyżek cen biletów ani wprowadzania dopłat paliwowych do już sprzedanych rezerwacji.
Rzeczniczka linii Joëlle Neeb zaznaczyła jednak, że część zapotrzebowania na paliwo – około 20 procent – pozostaje niezabezpieczona. W przypadku dalszego wzrostu cen może to przełożyć się na zwiększenie kosztów paliwa nawet o 20 do 30 procent w nadchodzących miesiącach. Taki scenariusz zakładałby wzrost cen paliwa lotniczego o około 50 do 60 procent względem obecnych poziomów. Dlatego rozwój sytuacji na rynku paliwowym będzie miał kluczowe znaczenie dla przyszłej polityki cenowej przewoźnika.