Belgia może liczyć 13,1 miliona mieszkańców w 2080 r. Flandria skorzysta najbardziej na wzroście demograficznym
Z najnowszych prognoz demograficznych opublikowanych przez Statbel – belgijski urząd statystyczny – wynika, że liczba mieszkańców Belgii wzrośnie do 13,1 miliona w 2080 r. Obecnie kraj...
Z najnowszych prognoz demograficznych opublikowanych przez Statbel – belgijski urząd statystyczny – wynika, że liczba mieszkańców Belgii wzrośnie do 13,1 miliona w 2080 r. Obecnie kraj liczy około 11,8 miliona osób. Wzrost ten nie będzie jednak rozłożony równomiernie pomiędzy regiony. Najwięcej nowych mieszkańców pojawi się we Flandrii, gdzie populacja osiągnie historyczny poziom 8,2 miliona. Bruksela odnotuje natomiast niewielki spadek liczby ludności, a populacja Walonii pozostanie zasadniczo stabilna. Głównym czynnikiem stojącym za tymi zmianami będzie migracja, ponieważ sam przyrost naturalny nie wystarczy do utrzymania obecnej liczby mieszkańców.
Spis treści
- Prognozy długoterminowe zawsze obarczone niepewnością
- Spadek dzietności obserwowany w całej Europie
- Migracja kluczowa dla wzrostu liczby mieszkańców
- Flandria przyciąga najwięcej nowych mieszkańców
- Różnice demograficzne między regionami rosną od dwóch stuleci
- Możliwe skutki polityczne zmian demograficznych
Prognozy długoterminowe zawsze obarczone niepewnością
Specjaliści podkreślają, że przewidywanie zmian demograficznych w tak odległej perspektywie czasowej jest wyjątkowo skomplikowane. Hassan Bousetta, profesor w Centrum Badań nad Etnicznością i Migracjami na Uniwersytecie w Liège (ULiège), wskazuje, że przygotowanie prognoz sięgających kilku dekad naprzód wiąże się z wieloma niewiadomymi.
Podobne stanowisko prezentuje Bruno Schoumaker, profesor demografii z centrum badań demograficznych UCLouvain. Zwraca on uwagę, że szczególnie trudne do przewidzenia są przyszłe przepływy migracyjne – ich skala może zmieniać się zarówno w górę, jak i w dół. Ryzyko błędu jest więc znaczące. Mimo to, jak podkreśla naukowiec, takie projekcje pozostają bardzo przydatnym narzędziem analitycznym. W przeszłości wydarzenia o dużym znaczeniu migracyjnym często były bowiem niemożliwe do przewidzenia, czego przykładem jest napływ Syryjczyków do Belgii w 2015 r. czy przyjazd uchodźców z Ukrainy po rosyjskiej inwazji w 2022 r.
Spadek dzietności obserwowany w całej Europie
W perspektywie najbliższych dekad oczekiwana długość życia prawdopodobnie będzie nadal rosnąć, kontynuując trend utrzymujący się od ponad stu lat. Jednocześnie jednak liczba urodzeń nie pozwoli na naturalne zastępowanie kolejnych pokoleń. Oznacza to, że liczba dzieci rodzących się w kraju będzie zbyt mała, aby zrównoważyć liczbę zgonów.
Statbel wyjaśnia, że saldo naturalne – czyli różnica między liczbą urodzeń a zgonów – było już ujemne na początku lat 2020. i w kolejnych dekadach pozostanie poniżej zera. Wynika to przede wszystkim ze starzenia się społeczeństwa oraz systematycznego spadku liczby urodzeń. W rezultacie deficyt demograficzny będzie się pogłębiał. W 2025 r. współczynnik dzietności w Belgii wynosił około 1,45 dziecka na kobietę. Według prognoz od około 2040 r. powinien on ustabilizować się w pobliżu poziomu 1,57.
Dla porównania, jeszcze przed 1880 r. średnia liczba dzieci przypadających na jedną kobietę wynosiła około 4,5 – przypominał w 2024 r. demograf z UCLouvain Thierry Eggerickx. W tamtych czasach dzieci były ważnym elementem strategii ekonomicznej rodzin, ponieważ mogły pracować i przyczyniać się do zwiększenia dochodów gospodarstwa domowego, szczególnie w przemysłowych regionach Walonii. Z czasem sytuacja uległa jednak zmianie. Zakaz pracy dzieci, coraz większy udział kobiet w rynku pracy – zwłaszcza po drugiej wojnie światowej – oraz powszechny dostęp do nowoczesnej antykoncepcji znacząco wpłynęły na spadek liczby urodzeń.
Migracja kluczowa dla wzrostu liczby mieszkańców
Jeśli liczba osób mieszkających w Belgii wzrośnie do 2080 r. o około 1,3 miliona, będzie to przede wszystkim efekt migracji. Z prognoz Statbel wynika, że w nadchodzących dekadach każdego roku około 170 000 osób będzie przyjeżdżać do Belgii z zamiarem osiedlenia się, natomiast około 130 000 osób będzie kraj opuszczać.
W Brukseli dodatnie saldo migracji międzynarodowej utrzyma się, jednak nie zrekompensuje ono skutków niskiej dzietności oraz odpływu części mieszkańców do innych regionów kraju. W rezultacie liczba mieszkańców stolicy zmniejszy się nieznacznie – z obecnych około 1,25 miliona do około 1,23 miliona.
W Walonii populacja pozostanie zbliżona do obecnego poziomu wynoszącego około 3,7 miliona mieszkańców. Przepływy migracyjne, zarówno krajowe, jak i międzynarodowe, będą tam równoważyć spadek liczby urodzeń. Jednak ze względu na ujemne saldo naturalne od około 2060 lub 2070 r. liczba mieszkańców Walonii zacznie stopniowo maleć – o około 3 000 do 4 000 osób rocznie.
Flandria przyciąga najwięcej nowych mieszkańców
Największy przyrost liczby ludności prognozowany jest we Flandrii. Nie będzie on jednak wynikał z wysokiej dzietności – saldo naturalne pozostanie tam ujemne – lecz z dodatniego bilansu migracji, zarówno międzynarodowej, jak i wewnętrznej w obrębie Belgii.
Statbel wskazuje, że istotnym elementem tego procesu jest przeprowadzanie się mieszkańców Brukseli do Flandrii. Wiele gospodarstw domowych opuszcza stolicę i osiedla się w flamandzkich gminach znajdujących się w jej bezpośrednim sąsiedztwie.
Bruno Schoumaker wskazuje kilka przyczyn takiego trendu. Jednym z najważniejszych jest silniejszy rynek pracy we Flandrii. W trzecim kwartale 2025 r. wskaźnik zatrudnienia wśród osób w wieku od 20 do 64 lat wynosił tam 76,5 procent. Dla porównania w Walonii było to 68,6 procent, a w Brukseli 64,9 procent.
Istotną rolę odgrywa również dostępność mieszkań w cenach bardziej przystępnych dla osób przyjeżdżających z uboższych krajów. Ponadto migranci często osiedlają się w miejscach, gdzie mieszkają już osoby z tej samej społeczności narodowej lub kulturowej. Zdaniem Schoumakera fakt, że Flandria przyciąga więcej nowych mieszkańców niż Bruksela czy Walonia, nie jest zaskoczeniem – tendencja ta obserwowana jest od wielu lat.
Różnice demograficzne między regionami rosną od dwóch stuleci
Nierównowaga demograficzna pomiędzy północą, centrum i południem kraju pogłębia się od niemal dwustu lat. W 1850 r. Flandria liczyła około 2,3 miliona mieszkańców, Walonia 1,8 miliona, a Bruksela 226 000.
Do 1900 r. liczby te wzrosły odpowiednio do 3,2 miliona, 2,7 miliona oraz 614 000. W połowie XX wieku populacja wynosiła około 4,6 miliona we Flandrii, 2,9 miliona w Walonii i 965 000 w Brukseli. W 2000 r. było to już 5,9 miliona mieszkańców we Flandrii, 3,3 miliona w Walonii oraz 959 000 w stolicy.
Badania demografów z UCLouvain pokazują, że spadek dzietności rozpoczął się w Walonii około 1870 r. Wpływ miały na to procesy industrializacji, rozwój systemu edukacji oraz stopniowe zmniejszanie się wpływu religii na życie społeczne. Flandria weszła w ten proces około trzydzieści lat później.
Już w 1920 r. współczynnik dzietności w Walonii spadł do niewiele ponad dwóch dzieci na kobietę, podczas gdy we Flandrii wynosił jeszcze około trzech. Przez niemal sto lat region północny utrzymywał więc wyraźnie wyższą dzietność, a jednocześnie był już wcześniej najludniejszą częścią kraju. To sprawiło, że jego przewaga demograficzna stale rosła. W 2020 r. we Flandrii urodziło się 62 798 dzieci, w Walonii 35 094, a w Brukseli 15 847.
Możliwe skutki polityczne zmian demograficznych
Jeżeli prognozy sięgające końca XXI wieku okażą się trafne, mogą one wywołać szeroką debatę dotyczącą reprezentacji grup językowych w instytucjach państwowych. Dotyczyłoby to zarówno poziomu federalnego, jak i instytucji funkcjonujących w Brukseli.
W takim scenariuszu obecny system podziału stanowisk według metody d’Hondta – w którym miejsca w organach publicznych rozdzielane są pomiędzy osoby niderlandzko- i francuskojęzyczne w proporcji 60 do 40 – mógłby zostać ponownie poddany dyskusji i ewentualnej zmianie.