Waloński deputowany odchodzi z PTB po ostrych słowach krytyki
Jori Dupont, deputowany do parlamentu Walonii oraz parlamentu Federacji Walonia-Bruksela, poinformował w poniedziałek 2 marca 2026 r. o rezygnacji z członkostwa w partii PTB. Polityk, który dał się...
"Jori dupont" by Jori dupont is licensed under CC BY-SA 4.0 Jori Dupont, deputowany do parlamentu Walonii oraz parlamentu Federacji Walonia-Bruksela, poinformował w poniedziałek 2 marca 2026 r. o rezygnacji z członkostwa w partii PTB. Polityk, który dał się poznać m.in. dzięki zaangażowaniu w sprawę skażenia środowiska substancjami PFAS, zapowiedział, że będzie dalej zasiadał w obu parlamentach jako deputowany niezrzeszony. Decyzję ogłosił w mediach społecznościowych, publikując manifest pod tytułem „Pies zdejmuje smycz”.
Spis treści
„Wymienialny trybik” – powody odejścia
W swoim oświadczeniu Dupont szczegółowo wyjaśnił motywy rozstania z ugrupowaniem. „Dlaczego odchodzę? Bo w PTB jednostka musi się podporządkować. Usłyszałem, że »pies na smyczy wykonałby tę pracę równie dobrze«. Taka wizja posła jako wymienialnego trybiku stała się dla mnie nie do przyjęcia” – napisał deputowany wybrany w okręgu Walonii Pikardyjskiej.
Jak twierdzi, partia stawia na „czystość opozycyjną” kosztem realnej skuteczności politycznej. „Zrozumiałem jedno: PTB woli ideologiczną czystość opozycji niż skuteczność sprawowania władzy. Ja chcę realnie zmieniać życie ludzi, a nie tylko piętnować. Gdy PTB odmawia współrządzenia z powodów dogmatycznych, prawica zyskuje wolną rękę. A kiedy ją ma, uderza – w bezrobotnych, emerytów, mieszkalnictwo socjalne czy edukację. Unikanie odpowiedzialności oznacza oddawanie pola tym, którzy demontują politykę społeczną” – argumentuje.
Sprzeciw wobec „selektywnego oburzenia”
Dupont podkreśla, że pozostaje wierny wartościom lewicy, takim jak sprawiedliwość społeczna, ochrona środowiska i feminizm. Jednocześnie krytykuje dotychczasową partię za – jak to określa – niekonsekwencję w sprawach międzynarodowych. „Nie zgadzam się na selektywne oburzenie. Nie można potępiać ludobójstwa w Gazie, a równocześnie milczeć wobec masakr w Iranie czy na Ukrainie. Mój kompas moralny nie może działać wybiórczo” – napisał.
Zarzuty ingerencji w życie prywatne
Wśród przyczyn odejścia polityk wskazuje również próby ingerowania przez partię w jego życie osobiste. „Nie akceptuję kurateli nad moim życiem prywatnym. Próbowano mi narzucać, z kim mogę utrzymywać polityczne relacje. Polityka nie powinna przypominać sekty. Chcę odzyskać czas dla rodziny i swobodę myślenia” – stwierdził Dupont, dodając, że odchodzi „bez nienawiści, z szacunkiem dla kolegów z Walonii Pikardyjskiej”.
„Nie rezygnuję z walki, zmieniam jedynie metodę. Wolę być niezależnym deputowanym stojącym na własnych nogach niż pionkiem pod czyjąś kontrolą. Walka trwa – ale już bez smyczy” – podsumował Jori Dupont.