Charleroi po 360 latach na progu zapaści – miasto prognozuje 97,5 miliona euro deficytu w 2027 r.
Po 360 latach istnienia i hucznie obchodzonej w ostatni weekend rocznicy Charleroi budzi się na krawędzi „zapaści budżetowej”, w sytuacji noszącej znamiona niemal całkowitej niewypłacalności –...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Po 360 latach istnienia i hucznie obchodzonej w ostatni weekend rocznicy Charleroi budzi się na krawędzi „zapaści budżetowej”, w sytuacji noszącej znamiona niemal całkowitej niewypłacalności – pisze dziennik L’Echo. Wraz z wygaśnięciem regionalnego planu Oxygène miasto prognozuje już na 2027 r. deficyt w wysokości 97,5 miliona euro. Belgijska konstytucja nie pozwala jednak Walonii pozostawić swoich miast bez wsparcia, a burmistrz Thomas Dermine (PS) apeluje o strukturalne refinansowanie.
Spis treści
Liczby nie pozostawiają złudzeń
Dane zestawione przez władze miasta przy wsparciu ekspertów Regionalnego Centrum Pomocy Gminom (Centre régional d’aide aux communes) nie pozostawiają wątpliwości co do kondycji finansów Charleroi – w przyszłym roku miasto zmierza wprost na budżetową ścianę.
Zakończenie planu Oxygène w tym roku oznacza roczny deficyt w wysokości 97,5 miliona euro w 2027 r., który do 2031 r. ma wzrosnąć do blisko 127,8 miliona euro. Takie wyliczenia zawiera nota, którą burmistrz Thomas Dermine przesłał rządowi walońskiemu w związku z nadchodzącym konklawe budżetowym.
Nie tylko Charleroi
Sytuacja Charleroi jest częścią szerszego problemu. W Liège prognozowany deficyt ma być podobnej wielkości. Mons radzi sobie pod tym względem lepiej, z deficytem rzędu 20 milionów euro w przyszłym roku, ale również oczekuje sygnału od rządu MR-Les Engagés.
Dotychczas Charleroi mniej lub bardziej radziło sobie dzięki finansowej kroplówce ze strony rządu walońskiego, który przekazał miastu między innymi 78 milionów euro, aby umożliwić zrównoważenie budżetu na 2026 r.
Teraz regionalna pomoc w ramach planu Oxygène dobiega końca, a nikt nie wie, w jaki sposób sytuacja finansowa Walonii pozwoli ponownie wesprzeć duże miasta już w przyszłym roku. Nie jest też jasne, czy Region nadal będzie odgrywał rolę bufora wobec banków, które są coraz mniej skłonne pożyczać miastom pieniądze.
Odpowiedzialny za samorządy minister François Desquesnes (Les Engagés) nie odpowiedział na pytania dziennika.
„Miasto nie zdoła samo wrócić do równowagi”
Burmistrz Charleroi nie pozostawia wątpliwości co do skali problemu. „Mimo bezprecedensowych wysiłków budżetowych podjętych w ramach planu Oxygène i mimo wskaźników zarządzania w dużej mierze korzystnych w porównaniu z benchmarkiem, miasto Charleroi nie zdoła samo przywrócić równowagi budżetowej w ciągu najbliższych pięciu lat” – stwierdza Thomas Dermine. Chodzi o 33,4 miliona euro oszczędności strukturalnych w 2026 r., na które złożyły się podwyżki podatków, szerokie cięcia w różnych służbach publicznych oraz rozwiązania odczuwalne dla mieszkańców.
Burmistrz tłumaczy deficyt obciążeniami zewnętrznymi wobec miasta. „Wydatki związane z 4P – policją, CPAS/OCMW, czyli gminnym ośrodkiem pomocy społecznej, emeryturami i strażą pożarną – wyniosą w 2027 r. 245,3 miliona euro, czyli ponad 40 procent wydatków gminy i blisko połowę dochodów miasta. Innymi słowy, miasto Charleroi rozpoczyna każdy rok budżetowy z 51,54 procent swoich zasobów finansowych zaangażowanych na realizację wszystkich pozostałych zadań ustawowych”.
To, co Dermine określa jako „obciążenie finansowe”, wynika według niego „zasadniczo z polityk należących do kompetencji federalnych, których koszty przenoszą się bezpośrednio na gminy, nie zawsze z równoważną rekompensatą finansową”.
Koszty centralności: od 50 do 70 milionów euro
Dermine wskazuje również na koszty związane z centralną funkcją miasta – chodzi o usługi i infrastrukturę w zakresie bezpieczeństwa, mobilności czy kultury, z których korzystają mieszkańcy całego obszaru funkcjonalnego, a których ciężar finansowy ponoszą duże miasta.
W Liège mówi się o obciążeniu w wysokości 40 milionów euro. W przypadku Charleroi koszty te sięgają od 50 do 70 milionów euro. „Zabezpieczenie meczów piłkarskich pierwszej ligi kosztuje milion euro rocznie” – podkreślają władze miasta.
Efekt domina i granice usług publicznych
Burmistrz obawia się teraz efektu domina. Z powodu braków kadrowych i niemożności prowadzenia rekrutacji miasto musiało już pogodzić się z tym, że jego placówki szkolne są sprzątane tylko co drugi tydzień, zamiast – jak dotychczas – co tydzień.
„Ciągła redukcja zatrudnienia – o 10 procent w ciągu ostatnich 18 miesięcy – oraz zamrożenie budżetów bieżących stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zdolności miasta do wykonywania obowiązkowych zadań. Czy chodzi o prowadzenie urzędu stanu cywilnego, utrzymanie przestrzeni publicznych, bezpieczeństwo lokalne czy obowiązkową edukację, usługi publiczne w Charleroi osiągają swoje strukturalne granice, poniżej których nie da się już zejść” – wyjaśniają władze miasta.
Miasto zastanawia się, czy w przyszłości nie będzie zmuszone zamknąć basenów albo zrezygnować z utrzymywania porządku podczas meczów piłkarskich.
„Nie prosimy o jałmużnę”
Powrót do równowagi nie jest jednak niemożliwy, pod warunkiem podjęcia wysiłku na wszystkich szczeblach. „Nie prosimy o jałmużnę, ale o sprawiedliwe finansowanie usług, które gmina świadczy w ramach realizowanych przez nas zadań” – mówi Dermine.
Bez reform strukturalnych i zdecydowanego wsparcia regionalnego burmistrz spodziewa się jednak „załamania już w 2027 r.”.