Trzy czwarte uczniów szkół zawodowych bez podstaw z matematyki i czytania – Vlaams Belang chce reformy
Z opublikowanych w tym tygodniu wyników badania PISA 2025 wynika, że aż 75 procent uczniów flamandzkiego szkolnictwa zawodowego (BSO) nie osiąga podstawowego poziomu z matematyki i czytania. Zdaniem...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Z opublikowanych w tym tygodniu wyników badania PISA 2025 wynika, że aż 75 procent uczniów flamandzkiego szkolnictwa zawodowego (BSO) nie osiąga podstawowego poziomu z matematyki i czytania. Zdaniem posła do parlamentu flamandzkiego Jana Laeremansa (Vlaams Belang) wyniki te nie są przypadkowe. Polityk wskazuje na wieloletnie zaniedbania w kształceniu technicznym i zawodowym oraz na system, w którym uczniowie przechodzą do kolejnych klas mimo nieopanowania niezbędnej wiedzy.
Spis treści
We Flandrii blisko 80 000 uczniów kształci się na kierunkach przygotowujących bezpośrednio do wejścia na rynek pracy, czyli w dawnym szkolnictwie zawodowym. Nie jest to więc marginalna część systemu edukacji.
„Coraz więcej nauczycieli mówi, że we Flandrii stworzono system, w którym w szkolnictwie zawodowym nie trzeba już zdawać. A mimo to wszyscy dziwią się, że uczniowie niczego się nie uczą” – stwierdza Jan Laeremans.
Promocja na podstawie wieku
Zdaniem posła problem polega między innymi na tym, że system opiera się na wieku ucznia, bez uwzględniania jego faktycznej wiedzy i możliwości. Osoba, która skończyła 15 lat, może przejść do trzeciej klasy nawet wtedy, gdy nie zaliczyła pierwszego stopnia nauczania.
„Co roku tysiące młodych ludzi przechodzą w ten sposób do następnej klasy, bez jakiegokolwiek zobowiązania do wysiłku czy do osiągnięcia wyników” – tłumaczy polityk. Jak dodaje, trudno się dziwić, że młodzież nie chce się starać i traci motywację, skoro promocję otrzymuje niejako gratis do paczki płatków śniadaniowych.
B-stroom jako zbiornik na wszystkie potrzeby
Przechodzenie do kolejnych klas ze względu na wiek to według Jana Laeremansa tylko jeden z przejawów głębszego problemu strukturalnego. W jego ocenie tak zwany B-stroom pierwszego stopnia nauczania stał się dziś miejscem, do którego trafiają uczniowie o bardzo różnych potrzebach i z bardzo różnym zapleczem.
Są wśród nich uczniowie, którzy w wieku dwunastu lat świadomie wybierają kształcenie techniczne i chcą od razu pracować własnymi rękami. Są też osoby trafiające tam z zaległościami wyniesionymi ze szkoły podstawowej. Kolejną grupę stanowią liczni uczniowie obcojęzyczni, którzy mogą dobrze funkcjonować poznawczo, ale zostali skierowani do B-stroom wyłącznie z powodu poważnych braków językowych.
W efekcie, jak wskazuje poseł, w klasach tych znajduje się wysoki odsetek uczniów wymagających dużego wsparcia, którzy powinni raczej trafić do szkolnictwa specjalnego, lecz nie mogą się tam dostać z powodu braku miejsc. Nauczyciele są przez to zmuszeni do hiperdyferencjacji, czyli przygotowywania odrębnego planu dydaktycznego dla każdego ucznia.
„To oczywiście nie do utrzymania. Umieszczanie wszystkich takich profili w jednej klasie z tymi samymi celami kształcenia jest niewykonalne. Co więcej, to błąd systemowy” – podkreśla Jan Laeremans.
Propozycja podziału na dwie ścieżki
Vlaams Belang domaga się odejścia od obecnego systemu opartego na wieku oraz podziału B-stroom na dwie odrębne ścieżki: P-stroom i R-stroom.
Pierwsza miałaby być rzeczywistą ścieżką praktyczną, przeznaczoną dla uczniów świadomie wybierających kształcenie techniczne. Druga pełniłaby funkcję ścieżki wyrównawczej, zapewniającej wystarczające wsparcie, aby przygotować uczniów z zaległościami do przejścia do A-stroom lub P-stroom.
Partia postuluje również, aby osoby nowo przybyłe, które nie znają niderlandzkiego na wystarczającym poziomie, mogły przechodzić do szkolnictwa ogólnodostępnego dopiero po odpowiednim opanowaniu języka. Cały system miałby funkcjonować pod nadzorem stałego organu doradczego.
„Potrzebujemy polityki, która przywróci wartość kształceniu techniczno-zawodowemu, oddając na nowo należne miejsce specyfice i wartości kierunków praktycznych. Tylko w ten sposób nasze szkolnictwo techniczne i zawodowe w TSO i BSO znów stanie się zarówno efektem, jak i motorem umiejętności oraz innowacji” – podsumowuje Jan Laeremans.