Spór w rządzie o wyniki PISA – minister edukacji odrzuca optymizm i mówi o „równaniu w dół”
Minister edukacji Federacji Walonia-Bruksela Valérie Glatigny (MR) podtrzymała w środę krytyczną ocenę wyników badania PISA 2025 dotyczących francuskojęzycznego szkolnictwa. Zrobiła to mimo znacznie...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Minister edukacji Federacji Walonia-Bruksela Valérie Glatigny (MR) podtrzymała w środę krytyczną ocenę wyników badania PISA 2025 dotyczących francuskojęzycznego szkolnictwa. Zrobiła to mimo znacznie bardziej optymistycznej interpretacji, którą kilka godzin wcześniej przedstawiła premier rządu Federacji Elisabeth Degryse (Les Engagés). Pytana podczas posiedzenia plenarnego parlamentu przez przedstawicieli wszystkich grup politycznych o wnioski płynące z badania OECD, liberalna minister nie znalazła w nich powodów do zadowolenia. O przebiegu debaty informuje agencja Belga.
Spis treści
„Od 20 lat jesteśmy na krzywej spadkowej”
Glatigny nie ukrywała, że wyniki traktuje jako sygnał alarmowy. „Nie wypada zamiatać kurzu pod dywan” – oceniła. Jak zaznaczyła, nie chodzi nawet o porównanie z innymi systemami edukacji, lecz z wcześniejszymi osiągnięciami samego szkolnictwa francuskojęzycznego. „Spadamy w stosunku do samych siebie. Od 20 lat jesteśmy na krzywej spadkowej”.
„Cieszyć się z takich wyników to definicja równania w dół. (…) Nie, to nie jest zadowalające” – podkreślała minister. Nie odniosła się przy tym bezpośrednio do komentarzy premier rządu Federacji, opublikowanych wcześniej tego samego dnia na Instagramie.
Kilka jasnych punktów i „ogromne potrzeby”
Przed deputowanymi minister wskazała jednak również kilka pozytywnych elementów badania PISA 2025. Wymieniła stabilne wyniki w naukach przyrodniczych, zmniejszenie nierówności w szkolnictwie francuskojęzycznym oraz liczbę uczniów czwartej klasy szkoły średniej, którzy nigdy nie powtarzali roku.
Niepokój Glatigny wzbudziły natomiast ujawnione w badaniu „ogromne potrzeby” w szkolnictwie zawodowym (enseignement qualifiant).
Pytana, w jaki sposób zamierza odwrócić negatywny trend, Glatigny opowiedziała się za podniesieniem poziomu wymagań, poprawą klimatu szkolnego i warunków nauki w klasach, a także za większym zaangażowaniem rodziców w śledzenie postępów swoich dzieci.
Opozycja: problemem jest skrócona wspólna podstawa programowa
Zapowiedzi minister nie przekonały ugrupowań opozycyjnych. Martin Casier (PS) i Barbara Trachte (Ecolo) zwracali uwagę, że kraje osiągające najlepsze wyniki w badaniu zazwyczaj opierają swój system na wydłużonej wspólnej podstawie programowej, obejmującej uczniów do 15. roku życia.
Takie rozwiązanie przewidywał pierwotnie Pakt na rzecz doskonałości w nauczaniu (Pacte pour un enseignement d’excellence), opracowany w Federacji Walonia-Bruksela blisko dziesięć lat temu. W ubiegłym roku większość tworzona przez MR i Les Engagés zdecydowała jednak o przywróceniu przedmiotów do wyboru w trzeciej klasie szkoły średniej, ograniczając tym samym wspólną podstawę programową do drugiej klasy.
Partia PTB oświadczyła z kolei, że jest „zszokowana” przerzucaniem przez minister odpowiedzialności za sytuację na rodziców. Ugrupowanie wyraziło również zdziwienie, że słabe wyniki PISA tłumaczone są pogorszeniem warunków nauki i klimatu szkolnego, „skoro to pani sama zmniejsza liczbę nauczycieli w szkołach” – mówił Bruno Bauwens.
Głosy z koalicji i propozycja mniejszych klas
Krytyczne głosy pojawiły się również w obozie rządzącym. Alain Deneef (Les Engagés) apelował do minister o mocniejsze uwzględnienie wyzwań związanych ze sztuczną inteligencją, a także skutków spadku liczby urodzeń w Federacji Walonia-Bruksela, który przełoży się na zmniejszenie liczby uczniów.
Zdaniem Fabiana Maingaina (Lib.res, opozycja) rząd powinien wykorzystać tę zmianę jako okazję do zmniejszenia liczby uczniów w klasach i zwiększenia obsady pedagogicznej, zamiast przeznaczać ją na kolejne oszczędności w oświacie.