Rośnie liczba bezrobotnych szukających pracy w Brukseli – reforma zasiłków i słaba koniunktura pogłębiają problem
Reforma zasiłków dla bezrobotnych zwiększyła liczbę osób poszukujących zatrudnienia, podczas gdy oszczędności budżetowe i sytuacja gospodarcza ograniczają liczbę dostępnych miejsc pracy. Z danych...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Reforma zasiłków dla bezrobotnych zwiększyła liczbę osób poszukujących zatrudnienia, podczas gdy oszczędności budżetowe i sytuacja gospodarcza ograniczają liczbę dostępnych miejsc pracy. Z danych opublikowanych w tym tygodniu przez brukselski urząd pracy Actiris wynika, że w sierpniu liczba zarejestrowanych osób poszukujących pracy od roku do dwóch lat wzrosła w Brukseli o 13,4 procent w porównaniu z tym samym okresem poprzedniego roku. Z trudnościami mierzą się również młodzi – liczba osób poszukujących pracy poniżej 25. roku życia zwiększyła się w tym samym czasie o 15,2 procent.
Spis treści
Statystyki wskazują na pogarszającą się sytuację na rynku pracy, mimo że wskaźnik bezrobocia, czyli udział osób bez pracy wśród ludności aktywnej zawodowo, pozostał w tym okresie stabilny i wyniósł 0,45 procent.
Obecnie mniej więcej co szósta osoba aktywna zawodowo w Brukseli zaliczana jest do grona bezrobotnych. We Flandrii proporcja ta wynosi około jednej osoby na 15.
Więcej chętnych do pracy niż samych miejsc pracy
Na pierwszy rzut oka dane tworzą niespójny obraz – liczba osób poszukujących pracy rośnie, podczas gdy wskaźnik bezrobocia pozostaje na niezmienionym poziomie. Składają się na to trzy czynniki. Polityka rządu zwiększa liczbę osób szukających zatrudnienia, liczba dostępnych miejsc pracy nie rośnie w takim samym tempie, a starzenie się społeczeństwa sprawia, że z rynku pracy odchodzi więcej osób, niż na niego wchodzi.
Zmiany w zasadach przyznawania zasiłków dla bezrobotnych, których celem było ograniczenie dostępu do świadczeń, powodują, że coraz więcej osób rejestruje się jako poszukujące pracy w momencie utraty prawa do zasiłku.
Obecne dane są trudne do interpretacji ze względu na środki podjęte w celu ograniczenia zasiłków dla bezrobotnych – powiedział The Brussels Times Philippe Ledent, ekonomista ING Belgium. Mamy też do czynienia ze zmianą strukturalną, ponieważ osoby te pozostają zarejestrowane jako poszukujące pracy w trakcie przechodzenia do innego statusu.
Przeprowadzona w ubiegłym roku przez rząd federalny reforma po raz pierwszy wprowadziła w Belgii ograniczenia czasowe w pobieraniu zasiłków dla bezrobotnych. Jej celem jest obniżenie kosztów świadczeń w ramach działań zmierzających do zmniejszenia deficytu budżetowego, a także zachęcenie osób bez pracy do podjęcia zatrudnienia.
Ledent zwrócił uwagę, że w wyniku tych rozwiązań w ciągu ostatniego roku liczba osób rejestrujących się jako poszukujące pracy wzrosła w całej Belgii. Jednocześnie przestrzegł przed interpretowaniem tych danych jako sygnału masowej utraty miejsc pracy. Jak podkreślił, tworzenie nowych etatów przebiega powoli, ale nadal pozostaje na plusie, a wzrost liczby osób poszukujących pracy nie jest skutkiem gwałtownego spadku zatrudnienia. Podaż pracy wzrosła, natomiast możliwości tworzenia dużej liczby nowych miejsc pracy pozostają ograniczone tak długo, jak utrzymuje się niski wzrost gospodarczy.
Trudna sytuacja gospodarcza i zamrożenie rekrutacji
Opublikowane w lipcu dane Narodowego Banku Belgii (NBB) pokazały, że belgijska gospodarka znalazła się w drugim kwartale w stagnacji, notując zerowy wzrost w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami.
Niski wzrost sprawia, że pracodawcy nie są w stanie wystarczająco szybko wchłonąć rosnącej liczby osób wchodzących na rynek pracy. „Sytuacja gospodarcza jest dość trudna” – ocenił Ledent.
Luki tej nie wypełnia również sektor publiczny, w którym obowiązuje zamrożenie rekrutacji. „Wraz z cięciami wydatków rządowych istnieje ryzyko, że ten segment gospodarki, dotychczas największy pracodawca, wyhamuje” – zauważył ekonomista.
Podobną diagnozę częściowo przedstawia Annaïk De Voghel, rzeczniczka związku zawodowego FGTB/ABVV, która określiła opublikowane dane jako niepokojące i budzące obawy.
W rozmowie z The Brussels Times wskazała, że przyczyny są prawdopodobnie po części koniunkturalne i wiążą się z pogarszającą się sytuacją gospodarczą na świecie, zamrożeniem rekrutacji w sektorze publicznym i sektorze non-profit, a także z innymi, potencjalnie bardziej strukturalnymi czynnikami, które wymagają jeszcze rzetelnej oceny. Do tych ostatnich zaliczyła wpływ sztucznej inteligencji oraz konsekwencje polityki oszczędnościowej prowadzonej w Brukseli.
Wszystko to nakłada się na politykę ograniczającą inwestycje i wsparcie dla siły nabywczej pracowników w momencie, gdy międzynarodowy wzrost gospodarczy spowalnia, co negatywnie odbija się na zatrudnieniu – powiedziała De Voghel.
Bez szybkiej poprawy na rynku pracy
Zdaniem Ledenta to właśnie warunki gospodarcze tłumaczą rosnący udział osób poszukujących pracy od roku do dwóch lat. „To dokładnie ten okres, w którym obserwujemy pewien wzrost gospodarczy, ale nie jest on na tyle silny, by wchłonąć osoby obecne na rynku pracy. To wyłącznie kumulacja ludzi, którzy odczuwają skutki niewystarczającej dynamiki rynku pracy” – stwierdził.
Ekonomista wskazał również na starzenie się społeczeństwa jako jeden z elementów tej sytuacji. „Wraz ze starzeniem się populacji liczba osób aktywnych zawodowo nie rośnie, co prowadzi do niewielkiej poprawy wskaźnika bezrobocia” – wyjaśnił. To po części tłumaczy, dlaczego wskaźnik bezrobocia pozostaje stabilny, mimo że liczba osób poszukujących pracy rośnie.
Biorąc pod uwagę wszystkie te zjawiska, a zwłaszcza słabnącą koniunkturę, Ledent sformułował jednoznaczne ostrzeżenie – w krótkim terminie nie należy oczekiwać silnego wzrostu na rynku pracy.