Nauczyciele potwierdzają manifestację 10 września w Liège – rozmowa z minister Glatigny bez przełomu
Spotkanie z minister edukacji Valérie Glatigny (MR) nie spełniło oczekiwań związkowców, dlatego trzy główne organizacje sektora oświaty potwierdziły manifestację zaplanowaną na 10 września w Liège....
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Spotkanie z minister edukacji Valérie Glatigny (MR) nie spełniło oczekiwań związkowców, dlatego trzy główne organizacje sektora oświaty potwierdziły manifestację zaplanowaną na 10 września w Liège. Rozmowa trwała niespełna godzinę, a przedstawiciele CSC, CGSP i Setca-SEL wyszli z niej rozczarowani i rozgoryczeni. „Trzy główne organizacje sektora oświaty zdecydowały o masowej mobilizacji 10 września” – wyjaśnia działacz etatowy CSC Fabrice Pinna.
Spis treści
Manifestacja wyruszy z Liège-Guillemins
Termin protestu został zarezerwowany już wcześniej, a teraz został oficjalnie potwierdzony. Manifestacja wyruszy sprzed dworca Liège-Guillemins.
Do tego czasu związki koncentrują się na informowaniu i mobilizowaniu nauczycieli. W piątek w CSC odbędą się regionalne walne zgromadzenia, które – jak wyjaśnia związkowiec – mają pozwolić ocenić nastroje i przekazać delegatom narzędzia potrzebne do organizowania przerw w pracy w szkołach.
Pierwsze strajki odbyły się już pod koniec ubiegłego tygodnia, a działania mają być kontynuowane aż do dnia manifestacji. „Dopóki minister pozostaje głucha, akcje będą trwać” – zapowiadają CSC, CGSP i Setca we wspólnym komunikacie. Sama minister zamierza ponownie zaprosić związki na rozmowy 13 października.
„Nic nie wskazuje na to, żeby ton nie miał się zaostrzyć” – dodaje Fabrice Pinna.
Sporne reformy
Źródłem sprzeciwu pozostają planowane reformy, przede wszystkim zwiększenie obciążenia dydaktycznego z 20 do 22 godzin w przypadku nauczycieli wyższych klas szkół średnich. Zmiana ta oznacza jednocześnie odebranie części godzin innym pracownikom kadry.
„To reforma przegłosowana w sposób niezgodny z prawem, która prowadzi do utraty miejsc pracy, paradoksalnie przede wszystkim wśród nauczycieli dopiero rozpoczynających karierę, podczas gdy Valérie Glatigny deklarowała, że chce ustabilizować sytuację tych młodych osób” – zwraca uwagę przedstawiciel CSC.
Niezadowolenie budzą również inne rozwiązania: podwyżka czesnego (minerval) w szkolnictwie wyższym, rozszerzenie zasady bezpłatności na czwartą i piątą klasę szkoły podstawowej przy jednoczesnym ograniczeniu przeznaczonych na ten cel środków, a także zniesienie bezpłatnych posiłków w szkołach, do których uczęszczają dzieci z mniej zamożnych środowisk.
Spór o „lab-école”
Kolejnym punktem zapalnym jest decyzja minister o utworzeniu tak zwanego lab-école, czyli formuły konsultacji z udziałem tysiąca nauczycieli.
„To rujnuje dialog z organizacjami związkowymi, które reprezentują 48 000 nauczycieli” – komentuje Fabrice Pinna, wyrażając jednocześnie obawy dotyczące sposobu wyboru uczestników.
„Sądziliśmy, że wyciąga do nas rękę, aby zakończyć ten kryzys. Ale mówi, że nie jest gotowa na dialog dotyczący istoty sprawy” – ubolewa związkowiec.
Gabinet minister mówi o zerwaniu rozmów
Niepowodzenie spotkania potwierdził agencji Belga gabinet minister edukacji. „CSC, CGSP i Setca-SEL oświadczyły, że chcą rozmawiać wyłącznie o refinansowaniu Federacji Walonia-Bruksela przez władze federalne albo o wycofaniu się z działań oszczędnościowych, i w związku z tym opuściły stół rozmów”.
Trudne równanie budżetowe
Minister podczas spotkania podkreślała trudną sytuację budżetową. Przyjęty wiosną skorygowany budżet Federacji przewiduje 13,67 miliarda euro dochodów przy 15,59 miliarda euro wydatków. Zapowiadany deficyt wynosi 1,77 miliarda euro.
Valérie Glatigny zobowiązała się jednocześnie, że do końca kadencji nie zaproponuje kolejnych oszczędności w oświacie.
„Minister uważa, że wyciągnęła rękę, ogłaszając koniec mianowań. Ale wycofuje się z tego tylko dlatego, że władze federalne nie przyznają jej preferencyjnej stawki składek pracodawcy. A następnie mówi nam, że nadal zależy jej na jej umowie na czas nieokreślony, która z definicji oznacza koniec mianowań” – oburza się Fabrice Pinna.