Ekonomiści o krytyce PS wobec rządu Arizona – „Porównania z latami 90. się nie sprawdzają”
Rząd federalny musi znaleźć 10 miliardów euro do 2029 r., a początek roku politycznego przypada w atmosferze kryzysu. Przewodniczący PS Paul Magnette przekonuje, że można to zrobić znacznie lepiej i...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Rząd federalny musi znaleźć 10 miliardów euro do 2029 r., a początek roku politycznego przypada w atmosferze kryzysu. Przewodniczący PS Paul Magnette przekonuje, że można to zrobić znacznie lepiej i bez sięgania do kieszeni pracowników oraz emerytów. Dziennik L’Echo poprosił dwóch ekonomistów o ocenę tych argumentów. Ich wnioski są ostrożne: sytuacja gospodarcza rzeczywiście jest trudna, ale porównania z latami 90. nie oddają dzisiejszych realiów.
Spis treści
Spór o skalę pogorszenia
W poniedziałek premier Bart De Wever ostrzegał na antenie RTL, że „wszyscy odczują konsekwencje” decyzji, które zostaną podjęte w sprawie budżetu.
Na antenie La Première (RTBF) przewodniczący PS Paul Magnette przekonywał z kolei jako przedstawiciel opozycji, że można znaleźć 16 miliardów euro bez sięgania do kieszeni pracowników i emerytów, opowiadając się za polityką keynesowską. Wymienił przy tym czynniki pogarszające koniunkturę w Belgii: stagnację wzrostu, inflację na poziomie 4 procent, rosnące stopy procentowe, rekordową liczbę upadłości oraz najniższy w historii wskaźnik powstawania małych i średnich przedsiębiorstw.
Nasza gospodarka pogarsza się w stopniu, jakiego nie widzieliśmy od 30 lat – stwierdził Paul Magnette.
Kontekst nie do porównania
Bertrand Candelon, ekonomista i profesor UCLouvain, podchodzi do tej diagnozy z większą rezerwą.
Trzydzieści lat temu nasz dług był duży, ale był też wzrost. Belgia nie miała problemu demograficznego, choć wiedzieliśmy, że on nadchodzi. Całej tej sytuacji można było uniknąć. Pierwszy raport wskazujący na emerytury pochodzi z lat 80., Michel Daerden, który był z tej samej partii co Paul Magnette, już wtedy bił na alarm. Nie zareagowaliśmy – mówi.
Jak zauważa Bernard Keppenne, główny ekonomista banku CBC, w porównaniu z trudnymi latami 90. „kontekst międzynarodowy jest dziś całkowicie inny, dynamiki nie są porównywalne”. Zmieniła się również struktura gospodarki: problemy mają hutnictwo i przemysł chemiczny, a napięcia związane z cenami gazu i ropy wcześniej nie występowały w obecnej formie.
Poprzednia koalicja Vivaldi, w której uczestniczyło PS, zamiotła wszystkie problemy pod dywan. A Unia Europejska każdego roku traci tempo – podkreśla profesor UCLouvain, który żałuje wyniku referendum na Islandii w miniony weekend. – Islandia nie chce wejść do Unii. Zamożne kraje, takie jak Szwajcaria i Norwegia, również nie, a my przyjmiemy Czarnogórę i Macedonię Północną.
Brak wizji i jasnych wytycznych
Bernard Keppenne dostrzega jednak pewne powody do optymizmu.
Owszem, jest o co pytać przy belgijskich wskaźnikach gospodarczych. Ale sytuacja w Niemczech się poprawia i Belgia powinna z tego skorzystać w najbliższych miesiącach – mówi.
Trzeba wyjść z tego rodzaju katastrofizmu, zarówno po stronie opozycji, jak i większości. Potrzebujemy wytycznych, jasnych komunikatów wskazujących kierunek: gdzie należy inwestować, jakie są rozwiązania dla przedsiębiorstw? Dziś, jeśli firma chce inwestować w zmniejszenie swojego śladu węglowego, nie ma ani dyrektywy, ani wsparcia. Jeśli decydujemy się na zmniejszenie pomocy dla firm, dobrze, ale trzeba być precyzyjnym – dodaje.
Ekonomista CBC wskazuje na brak wyraźnej wizji zarówno po stronie belgijskiego rządu, jak i Unii Europejskiej.
Po zabójczym lecie nic nie słyszymy o dalszych krokach: co zrobimy z budynkami, które nie są dostosowane, co z Hautes Fagnes? – pyta.
Reformy, ale w lepszym momencie
Czy rzeczywiście można łatwo znaleźć pieniądze potrzebne do uzdrowienia belgijskiego budżetu?
Belgia musi przeprowadzić fundamentalne reformy z punktu widzenia instytucjonalnego, dokonać całościowego bilansu państwa jako struktury, zastanowić się nad swoimi wydatkami i dochodami. Ale z pewnością nie powinniśmy tego robić w czasie, gdy inni mają trudności i podejmują działania budżetowe – precyzuje ekonomista CBC.
Francja jest w takiej samej sytuacji jak my. Kontekst nie jest dla Belgii dobry, więc powinna przygotować te reformy na lata, w których będzie lepiej. Oczywiście nie zadowoli to Europy. Właśnie dlatego podejmujemy działania, które niczego nie rozwiązują i nie pozwalają się odbić. A jednak musimy bezwzględnie przygotować grunt, aby rozpocząć reformy, kiedy odbicie będzie znaczące – mówi Keppenne.
Skąd brać wzory
Na kim Belgia powinna się wzorować? Niemcy nie mają belgijskiego problemu z deficytem, dlatego takie porównanie jest trudne.
Ale postawmy i my na nasze małe i średnie przedsiębiorstwa, to gospodarcza siła Belgii – podkreśla Bernard Keppenne. – Trzeba, jak wskazywał raport Draghiego, zmniejszyć biurokrację i upraszczać. Rząd Arizona musi ponownie otworzyć dialog z partnerami społecznymi i regionami.
Spójrzmy na strukturalne rozwiązania, które przyjęły Hiszpania i Portugalia – proponuje Bertrand Candelon, wskazując na obniżanie podatków w celu przyciągnięcia kapitału oraz redukcję wydatków publicznych. – Trzeba poprawić naszą konkurencyjność i pobudzić innowacyjność.
Zdaniem ekonomisty nie ma sensu kopiować modeli trudnych do osiągnięcia, takich jak chiński czy amerykański.
Wzorujmy się na Holandii: nie mają problemu z długiem, mają rating triple A i wzrost. Holendrzy połączyli swoje gminy, u nas to się blokuje. A przecież opłacanie tylu funkcyjnych kosztuje! Obawiam się, że będziemy czekać na wielki kryzys, jak w krajach południa Europy na początku lat 2000., aby w końcu zareagować – mówi Candelon.