Mieszkańcy Saint-Gilles wyszli na ulice po strzelaninach – „Czujemy się porzuceni przez polityków”
Około 500 mieszkańców Saint-Gilles zebrało się w niedzielne popołudnie na placu Bethléem, by zaprotestować przeciwko przestępczości zorganizowanej. Bezpośrednim powodem demonstracji była seria...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Około 500 mieszkańców Saint-Gilles zebrało się w niedzielne popołudnie na placu Bethléem, by zaprotestować przeciwko przestępczości zorganizowanej. Bezpośrednim powodem demonstracji była seria strzelanin, do których doszło w ostatnim czasie w tej brukselskiej gminie. Fala przemocy z użyciem broni wstrząsnęła dzielnicą i wyraźnie zwiększyła poczucie zagrożenia wśród lokalnej społeczności.
Uczestnicy protestu apelowali do polityków, aby nie ograniczali działań wyłącznie do represji i większy nacisk położyli na profilaktykę. Jednocześnie podkreślali, że również sami mieszkańcy mają do odegrania ważną rolę w rozwiązywaniu problemu.
„Ta maszyna pochłania nasze ulice”
Organizatorzy nie kryli rozgoryczenia sytuacją w dzielnicy. „Przestępczość zorganizowana stworzyła w naszych dzielnicach maszynę napędzaną handlem narkotykami” – mówił Timothy Eden, jeden ze współorganizatorów zgromadzenia. „Ta maszyna pochłania nasze ulice, nasze parki, nasze place zabaw, ale także nasze sklepy i kawiarnie, a nawet nasz sen. Czujemy się porzuceni przez polityków, których zdaje się interesować wyłącznie gra polityczna”.
Mimo frustracji mieszkańcy deklarowali gotowość do zaangażowania się w poszukiwanie rozwiązania sytuacji, która dotyka całą gminę.
„Nie potrzebujemy armii żołnierzy”
Na konieczność połączenia różnych sposobów działania zwracała uwagę Marcella Militello ze stowarzyszenia BASTA! (Belgian Antimafia: Steps Toward Awareness!). „Represje są częścią odpowiedzi, a policja i wymiar sprawiedliwości muszą otrzymać kadry i środki, których potrzebują” – mówiła. „Ale same tego problemu nie rozwiążą. Odpowiedź musi płynąć również od obywateli i społeczeństwa obywatelskiego”.
Jak podkreśliła, dzielnica nie potrzebuje „armii żołnierzy”, lecz „armii nauczycieli, pracowników socjalnych i streetworkerów pracujących z młodzieżą”.
Militello zwróciła również uwagę na kwestię powrotu do społeczeństwa. Jej zdaniem lokalna wspólnota musi być gotowa przyjąć młodych ludzi, którzy trafili w tryby przestępczości zorganizowanej i wychodzą z więzień lub placówek dla nieletnich, a następnie zaoferować im nowe możliwości.
Stowarzyszenie BASTA! domaga się ponadto większego wsparcia dla lokalnych handlowców, a także reinwestowania pieniędzy skonfiskowanych przestępcom w dzielnicach najbardziej dotkniętych problemem.