Bruksela traci 1 000 miejsc w placówkach dla uchodźców – organizacje zapowiadają protest
Kilka brukselskich organizacji wzywa do udziału w manifestacji, która odbędzie się we wtorek 18 sierpnia o godz. 17.30 na place de l’Albertine. Protest ma być wyrazem sprzeciwu wobec...
Wizualizacja wygenerowana przez SI. Nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani jego uczestników - Aktualnosci.be Kilka brukselskich organizacji wzywa do udziału w manifestacji, która odbędzie się we wtorek 18 sierpnia o godz. 17.30 na place de l’Albertine. Protest ma być wyrazem sprzeciwu wobec zapowiedzianej likwidacji 1 000 miejsc w placówkach przyjmujących osoby potrzebujące zakwaterowania w stolicy. Mobilizacja odbywa się w momencie, gdy decyzja rządu federalnego może doprowadzić do zamknięć tuż przed nadejściem zimy, czyli w okresie, w którym zapotrzebowanie na doraźne miejsca noclegowe tradycyjnie rośnie.
Spis treści
„Brussels Deal” jako tymczasowy środek nadzwyczajny
Decyzja jest elementem stopniowego wygaszania „Brussels Deal” – mechanizmu wprowadzonego przez poprzedni rząd w 2022 r. Region Brukselski otrzymywał w jego ramach 42 miliony euro rocznie na finansowanie 2 000 miejsc przeznaczonych dla osób ubiegających się o azyl. Rozwiązanie miało być odpowiedzią na przeciążenie sieci placówek federalnej agencji Fedasil.
Na początku lipca rząd federalny ogłosił likwidację pierwszych 300 miejsc. Niecałe dwa tygodnie później federalna minister ds. azylu i migracji Anneleen Van Bossuyt (N-VA) potwierdziła zamknięcie kolejnych 700, co oznacza łącznie 1 000 zlikwidowanych miejsc. Minister uzasadnia decyzję spadkiem liczby osób ubiegających się o azyl i przypomina, że „Brussels Deal” od początku miał być tymczasowym środkiem nadzwyczajnym, wygaszanym po zlikwidowaniu list oczekujących.
Szeroki front organizacji i związków zawodowych
Do protestu wzywa kilka organizacji działających bezpośrednio w sektorze: Plateforme Citoyenne BelRefugees, federacja Bico, Samusocial, federacja domów przyjęć i służb pomocy osobom bezdomnym Ama oraz wspólny front związkowy. Uruchomiono również petycję skierowaną do minister Van Bossuyt, której autorzy domagają się utrzymania 1 000 miejsc.
We wspólnym apelu organizacje oceniają, że kolejny tysiąc osób może dołączyć do około tysiąca ludzi już żyjących na ulicach Brukseli. „Ta decyzja została podjęta bez jakichkolwiek konsultacji z podmiotami działającymi w sektorze. Zagraża osobom przyjmowanym w placówkach oraz pracownikom, którzy się nimi zajmują, i grozi wywołaniem nowego kryzysu humanitarnego w sercu europejskiej stolicy” – ostrzegają.
Na możliwe konsekwencje zwrócił uwagę również Samusocial, który każdego dnia bezwarunkowo przyjmuje blisko 1 000 osób bezdomnych. Spośród około 1 300 miejsc dostępnych w centrach interwencyjnych organizacji niemal 40 procent jest finansowanych w ramach „Brussels Deal”. Ich likwidacja bezpośrednio ograniczyłaby możliwość przyjmowania osób najbardziej narażonych, w tym rodzin z dziećmi, kobiet doświadczających przemocy ze strony partnerów oraz samotnych mężczyzn, podczas gdy placówki już obecnie działają na granicy swoich możliwości.
Decyzja doprowadziła już 1 sierpnia do zamknięcia centrum Amran prowadzonego przez BelRefugees, które udzielało pomocy małoletnim cudzoziemcom bez opieki. Zamknięcie placówki oznaczało utratę około dwudziestu miejsc pracy.
Podzielone reakcje polityczne
Ograniczenie liczby miejsc spotkało się z krytyką części brukselskich polityków. Brukselski minister finansów Dirk De Smedt (Anders) mówił na łamach De Morgen o ryzyku „dramatu społecznego” i zarzucił federalnej minister „granie statystykami” poprzez regularne zmienianie kryteriów wpisu na listę oczekujących w taki sposób, aby dane wskazywały na sztuczny spadek.
Pytany na antenie La Première (RTBF) brukselski minister ds. działań społecznych Ahmed Laaouej (PS) nazwał tę decyzję „całkowicie nieodpowiedzialną i nieludzką, która wyrzuci setki osób na ulicę, w tym dzieci, w samym środku fali upałów”. Określił ją również jako „regularny atak na Brukselę” i wezwał pozostałych członków rządu federalnego do reakcji.
Anneleen Van Bossuyt broni natomiast polityki „uporządkowania” systemu przyjmowania osób ubiegających się o azyl. Przyznaje jednocześnie, że problem bezdomności w Brukseli jest poważny, ale podkreśla, że jako minister ds. azylu i migracji nie jest w stanie rozwiązać go samodzielnie.