Mini-rondo z pachołków budzi kontrowersje w Geel – miasto testuje nowe rozwiązanie
Nowe „mini-rondo” na skrzyżowaniu ulic Stalpaart i Tweeboomkes w Geel wywołało krytyczne reakcje części mieszkańców – informuje VRT. Nietypowa konstrukcja, złożona z trzech znaków...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Nowe „mini-rondo” na skrzyżowaniu ulic Stalpaart i Tweeboomkes w Geel wywołało krytyczne reakcje części mieszkańców – informuje VRT. Nietypowa konstrukcja, złożona z trzech znaków drogowych otoczonych pomarańczowymi pachołkami, stała się obiektem żartów w mediach społecznościowych. Niektórzy przechodnie mają też wątpliwości, czy poprawi ona bezpieczeństwo. Władze miasta podkreślają, że jest to rozwiązanie próbne, które zostanie ocenione pod koniec lata.
Pod zdjęciem nowego ronda opublikowanym w internecie pojawiły się komentarze sugerujące, by uznać je za projekt artystyczny. Mimo prześmiewczych reakcji układ trzech znaków ustawionych w kręgu pomarańczowych pachołków ma spełniać określoną funkcję.
Katleen, która mieszka tuż przy skrzyżowaniu, wyjaśnia, że jest to bardzo ruchliwe miejsce, często wykorzystywane przez kierowców jako skrót. Przejeżdża tędy również wiele dzieci na rowerach, ponieważ na końcu ulicy znajduje się szkoła. Dlatego miasto, na prośbę części mieszkańców, sprawdza możliwości poprawy bezpieczeństwa. Sama Katleen nie jest jednak przekonana do obecnego rozwiązania. Poprawiając przewrócone pachołki, zwraca uwagę, że przejazd jest bardzo wąski, a konstrukcja nie zmniejsza ani natężenia ruchu, ani prędkości samochodów.
Dobre dla rowerzystów, trudniejsze dla kierowców
Nie wszyscy krytykują nowe rozwiązanie. Jeden z rowerzystów, który często przejeżdża przez skrzyżowanie w drodze do córki, przyznaje, że wcześniej nie było jasne, kto ma tam pierwszeństwo. Dzięki rondu sytuacja stała się bardziej czytelna. Z jego perspektywy jest to dobre rozwiązanie, choć zaznacza, że nie wie, jak oceniają je kierowcy.
Ich punkt widzenia szybko przedstawia kierowca furgonetki, który zatrzymuje się przy skrzyżowaniu z wyraźnym niezadowoleniem. Jak mówi, podczas przejazdu trzeba bardzo uważać, aby nie potrącić pachołków. Prowadzi firmę w okolicy i pokonuje tę trasę od pięciu do sześciu razy dziennie, dlatego obecny układ uważa za bardzo uciążliwy. Jego zdaniem przejazd jest zdecydowanie zbyt wąski, a śmieciarka nie ma możliwości swobodnego przejechania. Mężczyzna krytykuje także wygląd konstrukcji, porównując ją do karuzeli z wesołego miasteczka. Według niego znaczną część problemu można byłoby rozwiązać przez przycięcie roślinności na rogu skrzyżowania.
Tymczasowe rozwiązanie testowe
Radny ds. mobilności Kris Vangeel (CD&V) potwierdza, że okolica jest intensywnie wykorzystywana przez kierowców jadących na skróty. Skrzyżowanie przebiega po łagodnym łuku, przez co wielu kierowców ścina zakręt i nie ustępuje pierwszeństwa zgodnie z przepisami. „Jest to więc miejsce podatne na kolizje, zwłaszcza dla rowerzystów. Na prośbę mieszkańców sprawdzamy, jak można je uczynić bezpieczniejszym” – mówi radny.
Jak dodaje, obecny układ ma pomóc ograniczyć takie sytuacje. „To bardzo specyficzne miejsce, ponieważ do drogi prowadzi wiele wjazdów, a widoczność jest słaba. To właśnie pod naciskiem mieszkańców zdecydowaliśmy się ustawić rondo” – wyjaśnia Vangeel.
Pachołki z pewnością nie pozostaną tam na stałe. Radny podkreśla, że obecnie funkcjonuje jedynie prowizoryczny układ próbny, który ma wykazać, czy na skrzyżowaniu jest wystarczająco dużo miejsca na budowę mini-ronda. „Pachołki oczywiście nie mogą tu zostać i zostaną usunięte przed weekendowym wyścigiem kolarskim. W przyszłym tygodniu pojawi się solidniejsza konstrukcja” – zapowiada. Ostateczna ocena rozwiązania zostanie przeprowadzona pod koniec lata. Wtedy miasto zdecyduje, czy w tym miejscu powstanie stałe rondo.