Dyżurny punkt lekarzy rodzinnych sam obsłużył telefony – udany eksperyment po awarii numeru 1733
Po „katastrofalnym weekendzie” pod koniec czerwca, gdy federalny numer 1733 całkowicie zawiódł, dyżurny punkt lekarzy rodzinnych w regionie Druivenstreek postanowił przejąć obsługę połączeń. Po raz...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Po „katastrofalnym weekendzie” pod koniec czerwca, gdy federalny numer 1733 całkowicie zawiódł, dyżurny punkt lekarzy rodzinnych w regionie Druivenstreek postanowił przejąć obsługę połączeń. Po raz pierwszy telefony odbierali lokalni pracownicy recepcji, a nie personel federalnej centrali alarmowej. Wyniki weekendowej próby są pozytywne, choć placówka ostrzega przed dodatkowymi obciążeniami logistycznymi i finansowymi – informuje VRT.
Poprzedni weekend był w punkcie wyjątkowo spokojny, ponieważ zgłoszenia po prostu nie docierały. Tym razem sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Mimo stosunkowo dużego ruchu mieszkańcy gmin Tervuren, Overijse, Hoeilaart, Wezembeek-Oppem i Kraainem mogli sprawnie połączyć się z punktem. „Ludzie po prostu się dodzwaniali. Rozmawiałam z osobami, które mówiły, że połączyły się od razu” – relacjonuje kierowniczka punktu Anja Van Nuffel.
Rozwiązanie nie na pstryknięcie palcami
Decyzja o samodzielnym odbieraniu telefonów jest na razie rozwiązaniem awaryjnym, przewidzianym na najbliższe dziewięć tygodni. Placówka musiała zapewnić dodatkowe laptopy i telefony oraz wezwać dodatkowy personel. Choć minister zdrowia Frank Vandenbroucke (Vooruit) widzi w modelu zastosowanym w Druivenstreek możliwy scenariusz dla innych punktów dyżurnych, Van Nuffel ostrzega, że nie da się go wszędzie wprowadzić z dnia na dzień.
„Nie można po prostu powiedzieć: przełączamy się. We wszystkich pozostałych punktach dyżurnych trzeba się do tego przygotować, a tego nie da się zrobić na pstryknięcie palcami” – mówi Van Nuffel po rozmowach z gabinetem ministra. Dodatkowe koszty placówka pokrywa obecnie sama, choć gabinet zapowiedział już, że sprawdzi możliwość przyznania dodatkowego dofinansowania.
Vandenbroucke chce przejąć numer 1733
Kryzys w Druivenstreek przyspieszył polityczną dyskusję o numerze alarmowym. Minister Frank Vandenbroucke chce teraz w całości przejąć telefoniczną segregację zgłoszeń, czyli triaż dla punktów dyżurnych, od ministra spraw wewnętrznych Bernarda Quintina (MR).
Vandenbroucke pracuje nad reformą systemową, w ramach której triaż mógłby zostać zintegrowany z samymi punktami dyżurnymi albo przeniesiony do odrębnych central medycznych podlegających resortowi zdrowia. Minister Quintin pozytywnie ocenia propozycję rozdzielenia tych służb. „Powrót numeru 1733 do resortu zdrowia to właściwy kierunek. Dzięki temu numer 112 pozostaje dostępny dla tych, którzy potrzebują pilnej pomocy” – ocenia.
W dyżurnym punkcie lekarzy rodzinnych w Druivenstreek panuje zadowolenie, że wreszcie pojawiła się reakcja. „Właściwie od dawna o to prosimy. Być może potrzebny był ten moment szoku, żeby naprawdę usiąść do stołu i wypracować rozwiązanie systemowe” – podsumowuje Van Nuffel.