Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego – ukraiński prezydent odesłał odznaczenie do Polski
Prezydent Polski Karol Nawrocki poinformował w piątek o odebraniu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, czyli najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Decyzja...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Prezydent Polski Karol Nawrocki poinformował w piątek o odebraniu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, czyli najwyższego polskiego odznaczenia państwowego. Decyzja zapadła w atmosferze napięć dotyczących wspólnej historii Polski i Ukrainy. W sobotę Wołodymyr Zełenski ogłosił, że odesłał order z powrotem do Polski.
Spis treści
„Uważaliśmy, że Order Orła Białego, nadany w 2023 r., był przeznaczony dla narodu ukraińskiego i naszej armii. Tak wówczas mówiono. Dziś odesłałem order prezydentowi Polski” – oświadczył Wołodymyr Zełenski po decyzji podjętej przez Karola Nawrockiego w piątkowy wieczór.
Osłabione relacje dwustronne
Krok polskiego prezydenta ma duże znaczenie symboliczne i może negatywnie wpłynąć na stosunki między Warszawą a Kijowem. Od początku rosyjskiej inwazji w lutym 2022 r. Polska pozostawała jednym z najważniejszych sojuszników Ukrainy, udzielając jej zarówno wsparcia wojskowego, jak i humanitarnego.
„Podjąłem decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy (…). Na tym etapie chcę podkreślić, że decyzja ta nie jest wymierzona w naród ukraiński. Nie oznacza też zmiany strategicznego kierunku polityki bezpieczeństwa Polski” – wyjaśnił Karol Nawrocki w wystąpieniu opublikowanym w serwisie X.
Nadanie tego odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu w kwietniu 2023 r. było wówczas traktowane jako szczególny gest solidarności między oboma państwami.
Napięcia na tle historycznym
Bezpośrednim powodem decyzji była wcześniejsza decyzja Wołodymyra Zełenskiego, podjęta pod koniec maja, o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Chodzi o nacjonalistyczną organizację działającą w czasie II wojny światowej, która w Polsce uznawana jest za odpowiedzialną za śmierć ponad 100 000 Polaków. Karol Nawrocki określił tę decyzję jako „oburzającą” i zaproponował pozbawienie ukraińskiego prezydenta polskiego odznaczenia. „Dla przytłaczającej większości polskiego społeczeństwa Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) pozostaje przede wszystkim formacją odpowiedzialną za brutalne zbrodnie popełnione na obywatelach Rzeczypospolitej Polskiej w czasie II wojny światowej” – argumentował.
UPA była zbrojnym ramieniem ukraińskiego ruchu niepodległościowego. Walczyła z Armią Czerwoną, ale ścierała się również z polskim podziemiem oraz zabijała polskich i żydowskich cywilów. W pewnych okresach współpracowała także z nazistami, by innym razem wystąpić przeciwko nim. Kijów uznaje masakry Polaków dokonane przez UPA i oficjalnie przeprosił za nie Warszawę, odrzuca jednak określenie ludobójstwo, które w Polsce zostało usankcjonowane w 2016 r. przez parlament zdominowany wówczas przez Prawo i Sprawiedliwość (PiS) – partię, z której wywodzi się polski prezydent.
Jeszcze przed objęciem urzędu w 2025 r. Karol Nawrocki otwarcie prezentował krytyczne stanowisko wobec Kijowa. Sprzeciwiał się między innymi przystąpieniu Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej. Zablokował także ustawę przedłużającą specjalne wsparcie dla ukraińskich uchodźców w Polsce i nigdy nie odwiedził Kijowa, mimo wielokrotnych zaproszeń ze strony ukraińskiej.
Reakcje polskiej klasy politycznej
Decyzja wywołała szerokie poruszenie w polskiej polityce. Premier Donald Tusk, proeuropejski polityk i zdecydowany zwolennik wspierania Ukrainy, początkowo określił ją jako „niepokojącą”. Później zaapelował do obu prezydentów „o znalezienie lepszego sposobu niż wymiana ciosów, by rozładować te emocje”. Jednocześnie wezwał stronę ukraińską do wzięcia odpowiedzialności „za ten kryzys, a więc także za sposoby wyjścia z niego”. Podkreślił również, że pomoc Ukrainie w wojnie z Rosją leży w interesie Polski. „Jeśli Ukraina przegra tę wojnę, gdyby do tego doszło, Polska znajdzie się w dramatycznie trudniejszej sytuacji” – powiedział we wtorek.