Fatbiki pod lupą – czy w Belgii powstaną strefy zakazu wjazdu dla tych pojazdów?
Fatbiki od miesięcy wywołują ożywioną dyskusję w Holandii, a zainteresowanie tym tematem rośnie również w Belgii. Szczególnie dużo emocji budzą przerobione egzemplarze, które jeżdżą znacznie...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Fatbiki od miesięcy wywołują ożywioną dyskusję w Holandii, a zainteresowanie tym tematem rośnie również w Belgii. Szczególnie dużo emocji budzą przerobione egzemplarze, które jeżdżą znacznie szybciej, niż dopuszczają przepisy, regularnie prowadząc do skarg i niebezpiecznych sytuacji. W Holandii przygotowywane są nowe regulacje, a niektóre miasta już wprowadzają własne rozwiązania. Pojawia się więc pytanie, czy także Belgia powinna z czasem rozważyć strefy wolne od fatbików w najbardziej ruchliwych miejscach.
Spis treści
Holandia robi kolejny krok
Holenderski minister infrastruktury Vincent Karremans zapowiedział pod koniec kwietnia, że pracuje nad wprowadzeniem minimalnego wieku dla osób kierujących fatbikami. Chce również stworzyć podstawę prawną dla tak zwanych stref wolnych od fatbików. Te regulacje, podobnie jak obowiązek noszenia kasku, mają zacząć obowiązywać od września 2027 r.
Nie wszyscy chcą jednak czekać tak długo. W Enschede i Amsterdamie lokalne zakazy wjazdu dla fatbików już zostały wprowadzone. Szczególnie uważnie obserwowana jest sytuacja w Amsterdamie. W tłumnie odwiedzanym Vondelparku między 25 maja a 8 czerwca wystawiono już 39 mandatów i udzielono 31 ostrzeżeń osobom, które zignorowały zakaz. Dzięki temu pilotażowi gmina chce sprawdzić, czy bezpieczeństwo ruchu rzeczywiście się poprawia.
Dlaczego fatbiki są usuwane z niektórych miejsc?
Holandia nie zakazuje fatbików wszędzie. Działania koncentrują się przede wszystkim na miejscach, w których spotyka się wielu pieszych, dzieci i rowerzystów. Chodzi o parki miejskie, tereny rekreacyjne oraz inne ruchliwe lokalizacje, gdzie różni użytkownicy drogi nieustannie się mijają.
Według holenderskich władz w niektórych miejscach pojawiało się wiele skarg na uciążliwości, sytuacje bliskie potrąceniom i zagrożenia. Tymczasowe wyłączenie fatbików z określonych stref ma pozwolić ocenić, czy liczba niebezpiecznych zdarzeń spadnie.
Problemem są głównie przerobione egzemplarze
Zdaniem wielu służb policyjnych największym problemem nie jest sam fatbike, lecz jego przerobione wersje. Niektóre pojazdy osiągają prędkości 40, 50, a nawet 60 km/h, choć wyglądają jak zwykły rower elektryczny.
Na podobne przypadki zwraca uwagę również policja w Belgii. Gdy fatbike zostaje zmodyfikowany, sytuacja staje się zupełnie inna niż w przypadku standardowego roweru elektrycznego, który zgodnie z prawem jest ograniczony do 25 km/h.
Dlatego często pojawia się apel przede wszystkim o zaostrzenie kontroli. Częstsze kontrole i szybsza konfiskata niebezpiecznych pojazdów pozwoliłyby, zdaniem zwolenników tego podejścia, skoncentrować działania na grupie stwarzającej największe ryzyko dla bezpieczeństwa ruchu.
Czy takie rozwiązanie sprawdziłoby się w Belgii?
W Belgii nie ma obecnie stref wolnych od fatbików na wzór tych wprowadzanych w niektórych holenderskich miastach. Zdaniem różnych obserwatorów takie rozwiązanie mogłoby jednak sprawdzić się w wybranych miejscach.
Chodzi na przykład o ruchliwe parki miejskie, ulice handlowe, nadmorskie promenady, ośrodki rekreacyjne czy okolice szkół w określonych godzinach. Nie dlatego, że każdy fatbike jest automatycznie niebezpieczny, lecz dlatego, że wysokie prędkości w takich przestrzeniach są z założenia niepożądane.
Wielu pieszych, rodziców z małymi dziećmi oraz osób starszych czuje się zagrożonych, gdy pojazdy z dużą prędkością przejeżdżają przez zatłoczone strefy spacerowe. Z tej perspektywy ukierunkowane działania w konkretnych lokalizacjach mogą być zrozumiałe.
Ważny kontrargument
Przeciwnicy takiego rozwiązania wskazują jednak na istotną kwestię prawną. Legalny fatbike, osiągający maksymalnie 25 km/h, jest traktowany jak zwykły rower elektryczny. Pojawia się więc pytanie, dlaczego fatbike miałby zostać zakazany, skoro klasyczny rower elektryczny może jeździć dokładnie z tą samą prędkością.
Właśnie dlatego Holandia zdecydowała się powiązać ograniczenia z konkretnymi strefami, a nie z całą siecią dróg. W ten sposób celem regulacji nie jest sam pojazd, lecz jego używanie w miejscach, gdzie bezpieczeństwo ruchu może być szczególnie zagrożone.