Gandawa zakazuje osobom bezdomnym nocowania w miejskich parkingach rowerowych
Władze Gandawy zakazały osobom bezdomnym nocowania w publicznych parkingach rowerowych pod budynkiem Stadskantoor przy placu Woodrow Wilsonplein. Decyzję podjął burmistrz Mathias De Clercq (Voor...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Władze Gandawy zakazały osobom bezdomnym nocowania w publicznych parkingach rowerowych pod budynkiem Stadskantoor przy placu Woodrow Wilsonplein. Decyzję podjął burmistrz Mathias De Clercq (Voor Gent) po długotrwałych skargach mieszkańców na uciążliwości w tym miejscu. Osoby, które dotąd spędzały tam noce, będą musiały poszukać innego schronienia. Dla części z nich parking był jednak wyborem świadomym – ze względu na kamery i większe poczucie bezpieczeństwa niż w innych miejscach na ulicy.
Spis treści
Jedną z osób korzystających z tego miejsca jest Zehra, która od dwóch lat pozostaje bez dachu nad głową. Obecnie śpi tam od czasu do czasu. – Nocuję tutaj, a w ciągu dnia chodzę do innych miejsc dostępnych dla osób bezdomnych – opowiada. – Wcześniej pobierałam świadczenie i przez dłuższy czas mogłam mieszkać w hostelu. Dwa miesiące temu je straciłam i trafiłam na ulicę.
Miasto reaguje po skargach
W pobliżu Zehry noce spędzają także inne osoby. Pozostawione w kilku miejscach kartony i śmieci pokazują, że z parkingu korzystało znacznie więcej ludzi. Przez pewien czas władze Gandawy tolerowały tę sytuację, jednak zdecydowały się na interwencję po kolejnych skargach. Burmistrz Mathias De Clercq wprowadził zakaz, wyjaśniając, że problemy utrzymują się mimo stałych działań służb, które próbują docierać do osób bezdomnych i dbać o czystość tego miejsca. Zehra przyznaje, że wiadomość o zakazie ją zaskoczyła.
Osoby bezdomne śpią między publicznymi stanowiskami rowerowymi, przez co nie można korzystać z nich zgodnie z przeznaczeniem.
“Wybrałam to miejsce, bo są tu kamery”
Zehra podkreśla, że życie na ulicy w wielu miejscach wiąże się z ryzykiem. – Wybrałam to miejsce, ponieważ w pobliżu są kamery i ponieważ śpi tu jeszcze jedna kobieta. Tutaj jest trochę mniej niebezpiecznie – mówi. Jak dodaje, poza nią noce spędzają tam głównie osoby pochodzące z Erytrei. – Nie mam z nimi większego kontaktu, nie mówią po niderlandzku. Zehra próbuje też korzystać z noclegowni, ale nie zawsze udaje jej się znaleźć tam miejsce. – W zeszłym tygodniu było naprawdę ciężko, przy tych wszystkich deszczach. Teraz jest lepiej.
Burmistrz wylicza argumenty stojące za decyzją. – Przesłano mi zdjęcia odchodów i kałuż moczu na ziemi, zajętych stanowisk zastawionych kartonami, materacami, ubraniami i kocami, a także najróżniejszych śmieci w obrębie parkingu rowerowego i wokół niego – relacjonuje De Clercq. Wskazuje również na akty wandalizmu, hałas, nadużywanie alkoholu i narkotyków oraz zachowania odbierane jako zastraszające. Jak ustaliła redakcja VRT NWS, miasto zdążyło już usunąć największe uciążliwości.
Policja najpierw poinformuje osoby nocujące na parkingu
Władze chcą, aby stanowiska rowerowe ponownie mogły być normalnie używane. – Ta część parkingu jest obecnie bezużyteczna. Ludzie omijają to miejsce, ponieważ nie czują się tam bezpiecznie – mówi burmistrz. Inna część parkingu została ogrodzona i pozostaje dostępna wyłącznie dla pracowników miasta.
Policja będzie zwracać się do osób, które mimo zakazu nadal będą tam nocować, dając im dwie godziny na opuszczenie miejsca. Co do zasady w razie zignorowania takiego wezwania grozi również mandat administracyjny GAS. Nic jednak nie wskazuje na to, by Gandawa rzeczywiście zamierzała sięgać po tak daleko idące środki.
Miasto od kilku miesięcy prowadzi dodatkowe działania, których celem jest pomoc osobom bezdomnym i szukanie dla nich rozwiązań. Szczególną uwagę poświęca licznej grupie uznanych uchodźców z Erytrei. – Od dziewięciu lat jestem na liście oczekujących na mieszkanie socjalne i nadal czekam. Staram się zawsze zachowywać pozytywne nastawienie. Popytam inne osoby bezdomne, gdzie można jeszcze znaleźć bezpieczne miejsca – podsumowuje Zehra.