Negocjacje budżetowe w Belgii coraz bardziej napięte. Spór o obronę, płace i przyszłość państwa
Negocjacje budżetowe nadal dominują w belgijskiej polityce, jednak coraz częściej przypominają polityczną konfrontację niż próbę osiągnięcia kompromisu. Partie tworzące koalicję przedstawiają...
Wizualizacja SI - Aktualnosci.be Negocjacje budżetowe nadal dominują w belgijskiej polityce, jednak coraz częściej przypominają polityczną konfrontację niż próbę osiągnięcia kompromisu. Partie tworzące koalicję przedstawiają propozycje uderzające bezpośrednio w najważniejsze priorytety partnerów rządowych. N-VA rozpoczęła ofensywę od krytyki funduszy ubezpieczeń zdrowotnych, natomiast CD&V i Vooruit odpowiadają propozycją ograniczenia tempa wzrostu wydatków na obronność. Jednocześnie związki zawodowe oraz organizacje pracodawców próbują przekonać rząd do porzucenia tzw. indeksu kwotowego i zastąpienia go alternatywnym mechanizmem wypracowanym wspólnie przez partnerów społecznych. W tle ponownie pojawia się także temat kolejnej reformy państwa. Belgijski rząd musi znaleźć przynajmniej 7 miliardów euro oszczędności.
Spis treści
„Tygrys Theo” i konflikt wokół wydatków wojskowych
Minister obrony Theo Francken z N-VA otrzymał ostatnio przydomek „tygrys”, nadany mu przez amerykańskiego ambasadora Billa White’a. Określenie „tiger” stało się nawet oficjalnym kryptonimem ministra w amerykańskich służbach bezpieczeństwa. Przewodnicząca N-VA Valerie Van Peel w rozmowie z „De Zondag” zdystansowała się jednak od tego określenia i zaznaczyła, że sama nigdy nie nazwałaby Franckena tygrysem.
Znacznie ostrzejsze stanowisko prezentuje przewodniczący CD&V Sammy Mahdi. W rozmowie z „De Morgen” nie tylko posługiwał się tym przydomkiem, ale także otwarcie zakwestionował planowany wzrost wydatków na obronność. Według jego wyliczeń ograniczenie celu wydatków wojskowych z 2 procent PKB do 1,8 procent pozwoliłoby zaoszczędzić około 600 milionów euro. Mahdi przypomniał również o wcześniejszej decyzji dotyczącej przesunięcia części obniżek podatkowych – wartych około miliarda euro – z 2025 na 2030 r. Jego zdaniem podobne rozwiązanie można byłoby zastosować także wobec wydatków wojskowych.
Podobne sygnały płyną z partii Vooruit. Wicepremier Frank Vandenbroucke stwierdził na łamach „De Standaard”, że w obecnej sytuacji budżetowej należy analizować wszystkie wydatki państwa, również te związane z obronnością. Jak zaznaczył, pozostaje pytanie, czy Belgia powinna utrzymywać tempo inwestycji ustalone w czasach mniej napiętej sytuacji finansowej, czy też dostosować politykę do obecnych realiów budżetowych.
Nieprzypadkowo właśnie CD&V i Vooruit – partie historycznie powiązane z funduszami ubezpieczeń zdrowotnych – uderzają dziś w jeden z głównych priorytetów ministra z N-VA. Jest to wyraźna odpowiedź na wcześniejszy atak N-VA wymierzony w ziekenfondsen podczas rozmów budżetowych.
Sam Theo Francken, który wrócił niedawno z misji gospodarczej w Turcji jako minister handlu zagranicznego, odpowiedział na krytykę za pośrednictwem mediów społecznościowych. Przypomniał, że niespełna dwa tygodnie wcześniej cała Rada Ministrów zatwierdziła Strategic Level Report – dokument wykorzystywany przez NATO i Unię Europejską do monitorowania wydatków obronnych państw członkowskich. Belgia zadeklarowała w nim przeznaczenie 2 procent PKB na obronność zarówno w tym, jak i przyszłym roku. Po raz pierwszy kraj osiągnął ten poziom w ubiegłym roku. Francken ironicznie zauważył również, że obecnie wszystkie państwa NATO – nawet rządzona przez socjalistów Hiszpania – spełniają już ten próg. Minister przypomniał także, że zobowiązanie dotyczące 2 procent PKB zostało uzgodnione jeszcze 11 lat temu. Problemem pozostaje jednak brak zapowiadanego audytu zakupów wojskowych po reportażu programu PANO, co dodatkowo zwiększa napięcia w koalicji.
Spór o fundusze zdrowotne i indeks kwotowy
Atak N-VA na fundusze ubezpieczeń zdrowotnych spotkał się z bardzo chłodnym przyjęciem ze strony Vooruit i CD&V – partii od lat powiązanych z tym środowiskiem. Ostre stanowisko zajęła również Julie Hendrickx Devos, przewodnicząca Beweging.net, organizacji zrzeszającej chrześcijański związek zawodowy, chrześcijańską kasę chorych oraz inne organizacje wywodzące się z chrześcijańskiej tradycji społecznej.
W rozmowie z „De Zondag” zarzuciła N-VA próbę osłabienia związków zawodowych i funduszy ubezpieczeń zdrowotnych. Według niej partia dąży do rozbicia społeczeństwa obywatelskiego, a szczególnie historycznej sieci organizacji chrześcijańskich. Podobne opinie wyraził także dziennikarz Rik Van Cauwelaert w programie „De Afspraak op Vrijdag”. Właśnie w tym kontekście N-VA mówi o tzw. „prymacie polityki”.
Valerie Van Peel odpowiedziała na te zarzuty, przypominając w „De Zondag” sprawę spółdzielni Arco i pytając retorycznie, czy chodzi o ten sam ruch społeczny, który doprowadził tysiące osób do strat finansowych.
Konflikt dotyczący „prymatu polityki” widoczny jest także w sporze wokół indeksu kwotowego. N-VA oraz Vooruit nie chcą zastąpić obecnego rozwiązania propozycją opracowaną przez Grupę Dziesięciu – gremium skupiające przedstawicieli związków zawodowych i pracodawców. W ostatnich latach współpraca partnerów społecznych stawała się coraz trudniejsza, jednak tym razem udało im się wypracować wspólną alternatywę.
Spośród liderów koalicji jedynie Sammy Mahdi otwarcie popiera propozycję Grupy Dziesięciu. W rozmowie z VTM Nieuws przyznał, że stanowisko N-VA i Vooruit bardzo go frustruje. Sam indeks kwotowy określił jako rozwiązanie nieefektywne, które powinno zostać jak najszybciej zastąpione. Według niego kompromis wypracowany przez partnerów społecznych mógłby pomóc rządowi wyjść z politycznego impasu.
Premier Bart De Wever oraz Frank Vandenbroucke pozostają jednak przy dotychczasowym stanowisku. W związku z tym Grupa Dziesięciu podjęła w weekend ostatnią próbę przekonania rządu do swojego rozwiązania. Partnerzy społeczni zaapelowali do parlamentu, by nie zatwierdzał tymczasowego indeksu kwotowego, ponieważ mogłoby to całkowicie zablokować szanse na osiągnięcie kompromisu.
„Fermettetaks” – nowy pomysł podatkowy wywołuje spór
W sobotnim wywiadzie dla „De Standaard” Boerenbond – flamandzki związek rolników – oraz organizacja ekologiczna Natuurpunt zaproponowały wprowadzenie finansowych konsekwencji dla osób mieszkających w dawnych gospodarstwach rolnych bez prowadzenia działalności rolniczej. Według obu organizacji wiele takich budynków jest przekształcanych w luksusowe wille, co prowadzi do stopniowego zanikania terenów rolniczych i otwartej przestrzeni.
Propozycja zakłada wprowadzenie jednorazowej opłaty przy zmianie funkcji nieruchomości niezgodnej z planem zagospodarowania przestrzennego, a następnie corocznego podatku od takich „fermette”.
Flamandzki minister rolnictwa i środowiska Jo Brouns z CD&V początkowo pozytywnie odniósł się do pomysłu i stwierdził, że ochrona otwartej przestrzeni wymaga niestandardowych działań. Poparcie wyraził również koalicjant z Vooruit. Zdecydowany sprzeciw zgłosił natomiast premier rządu flamandzkiego Matthias Diependaele z N-VA. Na antenie Radia 1 podkreślił, że choć rozumie problem, nie można każdej trudności rozwiązywać poprzez tworzenie nowych podatków.
Co ciekawe, przeciwko nowej opłacie wystąpił również sam Sammy Mahdi. W programie VTM Nieuws stwierdził ironicznie, że każdy tydzień zaczyna się w poniedziałek i kończy nowym podatkiem proponowanym przez socjalistów. W praktyce oznacza to, że projekt „fermettetaks” ma obecnie niewielkie szanse na realizację.
Coraz głośniej o kolejnej reformie państwa
W cieniu sporów budżetowych ponownie powraca temat reformy państwa. Valerie Van Peel opowiada się za przeprowadzeniem nowej reformy w 2029 r. Według przewodniczącej N-VA obecny poziom federalny staje się finansowo nie do utrzymania.
Dyskusja ta nabiera znaczenia szczególnie teraz, gdy rząd wciąż musi znaleźć co najmniej 7 miliardów euro oszczędności, a partie koalicyjne blokują nawzajem swoje propozycje cięć i reform.
Negocjacje budżetowe wchodzą tym samym w decydującą fazę. Każda z partii przedstawiła już rozwiązania trudne do zaakceptowania dla pozostałych koalicjantów. Najważniejsze pytanie brzmi dziś, czy rządowi uda się znaleźć wspólny kompromis pozwalający osiągnąć wymagany poziom oszczędności. Bez porozumienia realizacja budżetowych zobowiązań stanie się bardzo trudna.