Reforma podatkowa rządu Arizony: pracujący mogą zyskać nawet 150 euro netto miesięcznie
Minister finansów Jan Jambon (N-VA) zaprezentował w środę w Izbie Reprezentantów pierwsze symulacje dotyczące skutków reformy podatkowej przygotowanej przez koalicję Arizona. Z przedstawionych...
"Sviatlana Tsikhanouskaya at the meeting with Minister-President of the Government of Flanders Jan Jambon, General Representative of Flanders Thomas Castrel, Chief of Staff Jeroen Overmeer, Deputy Chief of Staff Jan Smedts and Diplomatic Advisor Pol Van De" by Office of Sviatlana Tsikhanouskaya is licensed under CC BY-NC-SA 2.0 Minister finansów Jan Jambon (N-VA) zaprezentował w środę w Izbie Reprezentantów pierwsze symulacje dotyczące skutków reformy podatkowej przygotowanej przez koalicję Arizona. Z przedstawionych wyliczeń wynika, że do 2030 r. osoba samotna otrzymująca płacę minimalną będzie mogła liczyć nawet na 149 euro netto miesięcznie więcej. Rząd zapowiada również, że różnica pomiędzy dochodami osób pracujących a świadczeniami społecznymi ma wynosić co najmniej 500 euro miesięcznie. Symulacje trafiły do posłów i mediów jeszcze przed rozpoczęciem prac komisji parlamentarnej zaplanowanych na 20 maja, które wcześniej były już kilkukrotnie przekładane.
Spis treści
Trzy filary podwyżki wynagrodzeń netto
Przedstawione mikrosymulacje zostały opracowane przez komórkę strategiczną gabinetu ministra finansów wspólnie ze SPF/FOD Finances. Wynika z nich, że osoba samotna pracująca na pełen etat i niemająca dzieci na utrzymaniu, która otrzymuje minimalne wynagrodzenie, będzie w 2030 r. otrzymywać o 149 euro netto miesięcznie więcej niż obecnie.
Według autorów wyliczeń wzrost dochodów netto będzie wynikał z trzech równoległych reform: zwiększenia kwoty wolnej od podatku, rozszerzenia bonusu zatrudnieniowego oraz zmian w specjalnej składce na ubezpieczenie społeczne. Samo podniesienie kwoty wolnej od podatku ma przynieść do 2030 r. obniżkę obciążeń o 823 euro rocznie, czyli około 69 euro miesięcznie. Kwota wolna od podatku ma wzrosnąć stopniowo z 10 910 do 15 300 euro do 2029 r., a pierwszy etap reformy ma wejść w życie już w 2026 r. Autorzy symulacji zaznaczają jednak, że przedstawione prognozy nie uwzględniają inflacji ani indeksacji wynagrodzeń.
Skąd bierze się różnica między 150 a 500 euro
W przestrzeni publicznej pojawiają się obecnie dwie różne kwoty dotyczące reformy, co wywołuje sporo nieporozumień. W programie wyborczym MR zapisano obietnicę, zgodnie z którą różnica między dochodami z pracy a świadczeniami społecznymi miała wynosić co najmniej 500 euro netto miesięcznie. Niektórzy przedstawiciele koalicji sugerowali jednak, że właśnie taka kwota trafi bezpośrednio do kieszeni pracownika.
Ekonomista Bruno Colmant z ULB wyjaśnia, że wspomniane 500 euro nie oznacza dodatkowego wynagrodzenia dla pracujących. Chodzi przede wszystkim o zwiększenie dystansu pomiędzy dochodami osób pracujących a tych, które pozostają poza rynkiem pracy i pobierają świadczenia socjalne. To właśnie ten element reformy rząd podkreśla obecnie najmocniej w swojej komunikacji.
Według danych przekazanych przez ministerstwo różnica pomiędzy płacą minimalną a świadczeniem z tytułu długotrwałego bezrobocia dla osoby samotnej bez dzieci wzrośnie z 562 do 791 euro miesięcznie. W przypadku osoby samotnej z jednym dzieckiem na utrzymaniu różnica ta ma zwiększyć się z 373 do 644 euro miesięcznie. We wszystkich analizowanych wariantach dystans pomiędzy dochodami z pracy a świadczeniami społecznymi ma przekraczać 500 euro.
Mechanizm reformy: wyższe dochody z pracy i niższe świadczenia
Bruno Colmant podkreśla, że reforma nie oznacza wzrostu wynagrodzeń pracujących o 500 euro miesięcznie. Jej głównym celem jest sprawienie, aby różnica pomiędzy pracą a pozostawaniem poza rynkiem zatrudnienia była wyraźnie odczuwalna. Zdaniem rządu ma to ograniczyć zjawisko określane jako pułapka zatrudnienia.
System opiera się na dwóch równoległych działaniach. Z jednej strony rząd planuje stopniowe zwiększanie kwoty wolnej od podatku, z drugiej natomiast przewiduje ograniczanie części świadczeń dla osób pozostających bez pracy w ramach kolejnych reform koalicji Arizona. W założeniu ma to zwiększyć atrakcyjność podejmowania zatrudnienia.
Reforma uznawana za konieczną, ale bardzo kosztowną
Zdaniem Bruna Colmanta reforma jest w praktyce niemal konieczna z kilku powodów. Po pierwsze, pozwala częściowo zrealizować obietnice wyborcze koalicji. Po drugie, niższe podatki mają wspierać konsumpcję poprzez zwiększenie dochodów netto gospodarstw domowych. Po trzecie, Belgia nadal notuje stosunkowo niski wskaźnik zatrudnienia, a nowe rozwiązania mają zachęcić więcej osób do podjęcia pracy.
Ekonomista zaznacza jednak, że reforma podatku dochodowego od osób fizycznych jest finansowana częściowo kosztem pogorszenia sytuacji osób korzystających z pomocy społecznej, a nie dzięki wyraźnemu zwiększeniu opodatkowania kapitału. Całkowity koszt reformy dla budżetu państwa ma wynieść około 4,4 miliarda euro rocznie po pełnym wdrożeniu. Do tego dochodzi jeszcze około 400 milionów euro przeznaczonych na środki kompensacyjne.
Pierwotnie reforma była przedstawiana jako klasyczny tax shift, czyli przesunięcie ciężaru podatków z pracy na kapitał. W praktyce jednak – jak ocenia Colmant – opodatkowanie kapitału wzrosło jedynie nieznacznie lub wcale. Co prawda podatek od rachunków papierów wartościowych ma zostać podwojony i może przynieść budżetowi kilkaset milionów euro dodatkowych wpływów, jednak podatek od zysków kapitałowych prawdopodobnie nie spełni szybko oczekiwań rządu.